Legendarny Kresowianin nie żyje

  

W poniedziałek, 17 września 2012 r. tuż przed północą, legendarny obrońca polskości na Kresach śp. Eugeniusz Cydzik odszedł na wieczną wartę w wieku 90 lat. Śmierć w rocznicę najazdu Związku Sowieckiego na Polskę ma wymiar symboliczny w odniesieniu do człowieka, który jako harcerz po ukończonym przysposobieniu wojskowym właśnie 17 września 1939 r. bronił Grodna przed sowieckimi czołgami. 

„Oczekiwaliśmy, że Niemcy raczej zbliżą się od strony Prus Wschodnich i od tej strony była przygotowywana obrona. Gdy 17 września dowiedzieliśmy się o inwazji sowieckiej na Polskę, zaczęliśmy przygotowywać się do obrony Grodna od strony Wschodu. Byliśmy przygotowani, że Sowieci wejdą do Grodna od strony wschodniej. Czołgi sowieckie przeszły jednak przez Niemen w miejscowości Mosty i przez Baranowicze, Wołkowysk weszły do Grodna od strony zachodniej. My broniliśmy przeprawy przez Niemen. Ja byłem między mostami kolejowym i drogowym. Najpierw przez Niemen przeszedł czołg, który został rozbity przez działko przeciwlotnicze, strzelające na wprost. Potem jeszcze rozbiliśmy samochód z radiostacją. Bolszewicy przeprawiali się przez Niemen na łódkach, tratwach i mimo naszej obrony opanowali centrum miasta. Po zajęciu Grodna przez Sowietów starsi koledzy poszli na Litwę, a ja, mając tylko sztucer myśliwski i 20 naboi, wróciłem na wieś do ojca, który miał gospodarstwo rolne 36 km od Grodna w stronę Wołkowyska. Nas bolszewicy na razie nie ruszali, ale terror był okrutny. Szczególnie dawali się we znaki komuniści białoruscy, którzy mordowali Polaków na stanowiskach państwowych oraz zamożniejszych ziemian” – opowiadał Cydzik o obronie Grodna.

W drodze

Młody Eugeniusz przedarł się zimą 1940 r. do Warszawy, a po inwazji niemieckiej na Związek Sowiecki wrócił do Grodna już jako członek Narodowych Sił Zbrojnych. W tamtych okolicach, jak opowiadał, stało w polach wiele czołgów sowieckich z kompletnym uzbrojeniem, ale bez załóg, które uciekły. Tam uzbrajali się polscy partyzanci. Pan Cydzik sam wymontował z czołgu i zamelinował karabin maszynowy oraz wziął zapas granatów i amunicji. 2 lutego 1942 r. złożył przysięgę już jako żołnierz Armii Krajowej. Za wiedzą AK dostał pracę jako stróż w gminnym urzędzie, gdzie pracował przez pół roku. Dzięki kontaktom z zatrudnionymi tam Polakami dostarczył dla Armii Krajowej dziesiątki niemieckich paszportów z pieczątkami. Po sześciu miesiącach dowództwo wysłało go do Grodna na szkolenie dywersyjne do tajnej podchorążówki.

Aresztowany przez NKWD

– Działałem między Grodnem a Białymstokiem. Moim dowódcą bezpośrednim był Zbigniew Jarosz, ps. „Czarny”. On prawdopodobnie poległ w Powstaniu Warszawskim. Front zastał nas nad Biebrzą, w okolicy Suchowoli. 2 sierpnia szliśmy na pomoc Powstaniu Warszawskiemu. W Korycinie wpadliśmy w ręce kontrozwiedki sowieckiej, która nas rozbroiła. Mówiliśmy, że idziemy do Ludowego Wojska Polskiego do Białegostoku. Broń zabrali, kazali iść do Białegostoku i powiedzieli, że tam nam dadzą broń. No to my, zamiast do Białegostoku, poszliśmy w stronę Janowa – opowiadał.

Razem z dwoma kolegami partyzantami ukrywał się w gospodarstwach rolnych. Jednocześnie organizował wśród okolicznych Polaków samoobronę. W lipcu 1945 r., podczas przekraczania granicy został aresztowany przez NKWD w miejscowości Misiewicze pod Grodnem. Gdy w wyniku śledztwa wydało się, że to on organizował polską samoobronę, został oskarżony o walkę z sowiecką partyzantką, a wobec braku dowodów zarzucono mu „przynależność do polskiej organizacji antysowieckiej” i skazano na 15 lat katorgi. Zesłano go do Workuty.  Tam pracował w kopalni jako elektryk. Tam też spotkał swoją przyszłą żonę Czesławę, która za działalność w oddziale leśnym Armii Krajowej (14. Pułku Ułanów Jazłowieckich kapitana „Draży”) została skazana na 20 lat katorgi.

Lwowskie ścieżki

– W listopadzie 1956 r. rodzice wzięli ślub, rok później przyjechali do Lwowa. We Lwowie pomagali w szkołach polskich – przy organizacji przedstawień, imprez narodowych i religijnych, opiekowali się też cmentarzami i grobami żołnierskimi rozsianymi po lasach i polach, a kiedy można było włączyć się oficjalnie w odbudowę Cmentarza Obrońców Lwowa, bezzwłocznie to uczynili, i tak się złożyło, że tymi pracami kierowali – opowiada córka Cydzików Krystyna Adamska, która odziedziczyła po rodzicach głęboki patriotyzm. Pracowała m.in. z polską młodzieżą jako wiceprzewodnicząca Harcerstwa Polskiego na Ukrainie.

– O widzi pan, tam wisi ten krzyżyk, który moja mama kupiła w 1927 r. w Wilnie podczas koronacji Matki Boskiej Ostrobramskiej. I na ten krzyżyk ja składałem przysięgę na wierność Polsce jako żołnierz Armii Krajowej. Przy tym krzyżu zmarł mój ojciec i moja matka. Był ten krzyżyk przy śmierci mojej żony i będzie oczywiście przy mojej śmierci – powiedział wiosną tego roku Eugeniusz Cydzik, który już wówczas zmagał się ze śmiertelną chorobą. Nie opuszczał go humor. Miał poczucie dobrze spełnionego żołnierskiego i patriotycznego obowiązku. Do końca zachował doskonałą pamięć. Potrafił długo opowiadać o znanych sobie mogiłach żołnierskich rozsianych poza cmentarzami, w sprawie których wielokrotnie interweniował, czasem – niestety – bezskutecznie w Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie. Snuł plany. Obiecywał sobie, że jak wydobrzeje, to sam się nimi zaopiekuje.    

Za wybitne zasługi jako prezes Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie został przez prezesa Instytutu Pamięci Narodowej śp. prof. Janusza Kurtykę uhonorowany tytułem Kustosza Pamięci Narodowej. Jako były żołnierz Armii Krajowej został awansowany do stopnia kapitana.


Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Łódź szykuje się na festiwal światła

/ tomek999

  

Na ulicach Łodzi rozpoczęły się przygotowania do największego festiwalu światła w Polsce - Light. Move. Festivalu, który w tym roku będzie odbywać się od 28 do 30 września i swoją tematyką ma nawiązywać do stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

"Rozpoczęły się prace związane m.in. z iluminacją ulicy Piotrkowskiej, która podkreśli urodę eklektycznej łódzkiej architektury. W przypadku Light Move Festivalu mówimy nie tylko o świetle pięknie podkreślającym detale architektoniczne, ale też o wielkoformatowych projekcjach audiowizualnych, mappingach 3D, spektakularnych iluminacjach budynków, instalacjach świetlnych i koncertach"

- podkreśliła twórczyni wydarzenia Beata Konieczniak z Fundacji Lux pro Monumentis.

Tegoroczny festiwal swoją tematyką nawiązywać będzie do 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

Według organizatorów, program artystyczny skupiać się ma na wspomnieniach, melodiach, słowach i obrazach tworzących historię odzyskania przez Polskę niepodległości.

W ubiegłym roku blisko 100 festiwalowych atrakcji rozmieszczone było na trasie liczącej 15 km. Nie mniejszy będzie zasięg planowanej imprezy - m.in. w ścisłym centrum Łodzi zrealizowanych zostanie pięć projekcji wielkoformatowych ul. Piotrkowskiej, przy pl. Wolności i w Parku Staromiejskim. Po raz pierwszy instalacje wielkoprzestrzenne będą prezentowane w zrewitalizowanych obszarach, m.in. na ul. Knychalskiego.

Jak podała Konieczniak, na wyróżnienie w tej prawdziwej feerii świateł, która zabłyśnie na ulicach miasta, zasługują m.in. mappingi na pl. Wolności, które będą nawiązywać tematyką do polskiej kinematografii i do łódzkiej Szkoły Filmowej oraz na pl. Dąbrowskiego przypominający o stuleciu nadania praw wyborczych kobietom, a także iluminacja cerkwi przy ul. Kilińskiego.

Z kolei na północnej elewacji budynku Dworca Łódź Fabryczna będzie można podziwiać olbrzymich rozmiarów animację autorstwa polskiego artysty mieszkającego we Francji Miłosza Łuczyńskiego, a na Rynku Manufaktury - świecący domek z kart.

"Mam nadzieję, że wszyscy będa zaskoczeni wielkim projektem na ul. Piotrkowskiej, który będzie się ciągnął przez trzy przecznice - od skrzyżowania z ul. Próchnika do Traugutta. Grupa artystów z Francji pokaże nowoczesną instalację świetlną rozpiętą nad ulicą. W Parku Staromiejskim zaplanowaliśmy laser show i instalacje świetlne, m.in. artyści z Polski zbudują tam gotyckie sklepienie z nitek. Tam również znajdzie się strefa dla rodzin z dziećmi. W Pasażu Schillera zabłyśnie świetlne drzewo motyli - duża instalacja o rozmiarach 12 m na 12 m"

- dodała Konieczniak.

Festiwal to także muzyka - Lux Pro Monumentis współpracuje przy jego organizacji z Teatrem Wielkim, Teatrem Muzycznym i Filharmonią Łódzką. Muzykę do mappingu inspirowanego kultowymi polskimi filmami skomponuje Łukasz Rostkowski, znany jako L.U.C., zaś chiński artysta dźwięku, DJ, kompozytor i producent muzyczny Dickson Dee zaprezentuje ścieżkę dźwiękową do projekcji audiowizualnej "Pattern" Łuczyńskiego.

Light.Move.Festival jest największym festiwalem światła w Polsce i jednym z największych w Europie. W ubiegłym roku, gdy motywem przewodnim wydarzenia była awangarda, uczestniczyło w nim prawie 700 tys. osób.

Festiwal został objęty wieloletnim finansowaniem przez miasto Łódź, które do roku 2019 przeznaczyło na jego organizację prawie 6 mln zł.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl