Iran prowokuje wojnę

Archiwum
Dodano: 20.07.2012 [16:33]
Zamachy mają odciągnąć uwagę władz w Tel Awiwie od kwestii irańskiego programu nuklearnego 
– mówi dr hab. Ely Karmon, politolog, były doradca izraelskiego ministra obrony, International Institute for Counter Terrorism (ICT) w Herlii w rozmowie z Olgą Alehno z "Gazety Polskiej Codziennie".

Szef MSW Bułgarii Cwetan Cwetanow poinformował wczoraj, że środowa eksplozja autobusu na lotnisku w Burgas, w której zginęli izraelscy turyści, była dziełem zamachowca samobójcy, który miał fałszywe amerykańskie dokumenty. Zginęło 7 osób, a 32 zostały ranne. Wiemy już, na czyje zlecenie działał terrorysta?

Premier Izraela Beniamin Netanjahu obarczył winą za zamach Iran i wspieraną przez Teheran oraz syryjski reżim libańską szyicką partię Hezbollah. Zamach wpisuje się zresztą w czarną serię ataków na izraelskich obywateli od stycznia tego roku. Wszystkie te zamachy, m.in. na Cyprze, w Tajlandii, Gruzji, Azerbejdżanie i Kenii, zostały zorganizowane przez irańską Gwardię Rewolucyjną we współpracy z Hezbollahem. Nawet w Bułgarii jest to już drugi wypadek ataku na izraelskich turystów w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy. Zgadzam się z oceną premiera Netanjahu. Nie ma wątpliwości, że za tym wszystkim stoją Irańczycy.

Czy możemy to uznać za rodzaj odwetu Iranu na władzach w Tel Awiwie?

Może się wydawać, że to próba zemsty za zabójstwo lidera Hezbollahu, terrorysty znanego jako Imad Mughniyeh, który zginął w 2008 r. w wyniku wybuchu ukrytej w samochodzie bomby. Były doradca izraelskiego rządu ds. bezpieczeństwa Uzi Arad przyznał wczoraj po raz pierwszy, że za tym zamachem stały izraelskie służby. Albo zemsta za zabójstwo w styczniu br. irańskiego specjalisty w dziedzinie badań nuklearnych, prof. Mostafy Ahmadi-Roshana. Moim zdaniem jednak to nie o to chodzi. Wszystkie ataki na izraelskich obywateli wpisują się w strategię realizowaną przez Iran, której celem jest wywołanie regionalnego konfliktu między Izraelem i sąsiadującymi z nim państwami, m.in. z Libanem czy Egiptem. Nie zdziwiłbym się, gdyby za chwilę się okazało, że wczorajszy zamach w Burgas był sterowany z półwyspu Synaj. To taki rodzaj zimnej wojny zastępczej. Ma ona odciągnąć uwagę władz w Tel Awiwie od kwestii irańskiego programu nuklearnego, na którego kontynuacji Teheranowi bardzo zależy. W tym sensie jest to więc otwarta prowokacja.

Premier Netanjahu zapowiedział zdecydowaną reakcję Izraela „na irański terroryzm”. Czy oznacza to początek wojny z Iranem? Czy Izrael zaatakuje teraz irańskie instalacje nuklearne?

Wątpię, aby premier Izraela poddał się tej prowokacji i zdecydował się na atak na atomowe instalacje Iranu. Odwet na libańskim Hezbollahu nie jest jednak wykluczony. Na to wskazuje dotychczasowe zachowanie władz w Tel Awiwie. Od stycznia br. roku odnotowaliśmy ok. 10 prób zamachów na Izraelczyków za granicą. Niektóre z nich zostały udaremnione, bo o ich przygotowaniu wiedział Mosad. Niektóre były dość prymitywne, jak w Bangkoku. Żadna nie doprowadziła jednak do działań odwetowych na Iranie ze strony Izraela. To spowodowałoby bowiem dodatkową destabilizację i tak już niespokojnego regionu. Dopiero co wybrano nowy rząd w Egipcie, który brata się z inną radykalną islamską organizacją, wrogo nastawioną do Izraela – palestyńskim Hamasem. Izrael musi wyważać swoje reakcje, aby nie doszło do eskalacji konfliktu.


Autor: 
Olga Alehno
Źródło: 
Gazeta Polska Codziennie
DRUKUJ
Reklama
Reklama
Opinie użytkowników

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.

tłumaczenie z translatera google

Natanz Zakłady Wzbogacania Uranu

Natanz zawiera dwa podstawowe udogodnienia: Pilot zakład wzbogacania paliwa (PFEP) i zakładu wzbogacania paliwa (FEP). To znajduje się również obszar montażu wirówek. Obiekty te, jak również inne budynki na Natanz, można zobaczyć w zdjęć satelitarnych.

W 2002 roku, badania operacyjne wirówki, rozwój i montaż gazu zostały przeniesione do Natanz z Kalaye Electric. Obiekt ten jest obecnie głównym miejscem irańskiego programu wirówki gazowej. FEP jest jeszcze w budowie w Natanz. Składa się z trzech dużych budynków podziemnych, z których dwa są przeznaczone do sal kaskadowego posiadania 50.000 wirówek. Budynki rozpoczął jako 70 stóp otworów głębokich, a zdjęcia satelitarne wykazały budowę grubych betonowych ścian.

W dniu 30 marca 2005 r. prezydent Chatami odwiedził zakłady w Natanz w towarzystwie mediów. Ta wycieczka pozwoliła wyprodukować pierwsze publicznie dostępne obrazy naziemnych obiektów Natanz. Iran dobrowolnie zawiesił działalność w listopadzie 2004 r. na PFEP, która była pierwotnie planowana do przechowywania 1000 wirówek, kiedy prowadził zarówno pojedyncze testy maszyn i małe kaskady z sześciofluorku uranu w zakładzie pilotażowym. Iran wznowił pracę wirówek na początku 2006 roku.

Obiekt został po raz pierwszy publicznie w Natanz identyfikowane przez Krajową Radę Oporu Iranu ust NCRI) w sierpniu 2002 roku. W tym czasie NCRI zidentyfikował obiekt jako zakład produkcji paliwa jądrowego. W grudniu 2002 r., ISIS wydany zdjęcia satelitarne tego obiektu po raz pierwszy i zidentyfikowane na stronie poprawnie jako wirówek gazowych zakładu wzbogacania.

Od początku lata 2008 roku, niektóre 4000 wirówki pracują na FEP podczas gdy bardziej zaawansowane wirówki są testowane na PFEP.

wzbogacanie uranu. Otóż Iran na początku sądził, że ktoś zechce sprzedawać im wzbogacony - niezbędny dla reaktora - uran. Niestety nikt tego nie chciał robić - sądząc, że to zatrzyma w ogóle uruchomienie elektrowni.
Iran postanowił samemu opracować własną technologię wzbogacania uranu.
I opracował. Co więcej ma do tego pełne prawo.
To co robisz - wskazuje, że albo jesteś żydkiem - albo dupkiem

a jaki masz problem, to co tu piszesz wskazuje, że jesteś trochę chory na chamskość wiejskiego buraka.
strony z lokalizacją irańskich zakładów wzbogacania uranu i z dziesiątkami artykułów na ten temat są ogólnie dostępne i pośrednio odnoszą się do tematu komentowanego artykułu, ma do nich dostęp każdy praktycznie internauta. epoka mediów elektronicznych umożliwia każdemu człowiekowi dostęp do rozmaitych linków tematycznych, do map, do zdjęć satelitarnych i to jest współczesna komunikacja i na tym polega wymiana informacji, cieciu.

http://politykawschodnia.pl/in...

W ciągu ostatnich trzech lat Iran importował broń wartą ponad 350 milionów funtów (około 570 milionów dolarów), mimo embarga nałożonego przez ONZ. Informację podał brytyjski Telegraph, cytując raport międzynarodowej organizacji Oxfam.

Raport podaje, że w latach 2000-2010, Iran i 9 innych państw będących pod presją sankcji międzynarodowych kupiło broń o wartości ponad 1,4 mld funtów (2, 27 mld dolarów). W tym samym czasie sprzedaż rosyjskiej broni do Syrii wzrosła o 580%. Anne McDonald analityk z Oxfam uważa, że są to przykłady jak nieskuteczny jest obecny system zapobiegania rozprzestrzeniania się broni.

Od 2007 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ wzywa wszystkich swoich członków “do zachowania czujności i powściągliwości” w kwestii dostaw broni do Iranu. Jednak według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), Teheran tylko w 2010 roku kupił broń o wartości 350 milionów dolarów. W styczniowym raporcie SIPRI zauważa, że w 2012 roku Teheran zmienił bandery dużej ilości swoich statków towarowych w celu obejścia sankcji na dostawy broni. W sumie przemianowano 90 ze 123 statków i dlatego w kwietniu ubiegłego roku, Iran został wyeliminowany z listy 100 największych flot na świecie. ...)

które są zainteresowane 'dobijaniem' Iranu. A przecież Iran - niczego nikomu nic złego nie uczynił. Jedynym jego przewinieniem jest to, że jest niezależny od USRaela.
Ty miro - jesteś żydkiem?

Bardzo interesujący artykuł o irańskim programie bomby nuklearnej.

http://nowastrategia.wordpress... Opublikowano 17 Lipiec 2012

Sankcje, negocjacje, działania dyplomatyczne, a także wzrastająca w ostatnich tygodniach militarna obecność sił USA w rejonie Zatoki Perskiej. To główne środki wywierania presji na Teheran, które mają doprowadzić do tego, by Iran zrezygnował ze swojego programu nuklearnego. Mniej znanym i rzadziej komentowanym przez media środkiem wpływu na irański program, jest niejawna, ale jak się okazuje bardzo intensywna walka na cybernetycznym froncie. Być może jest to od pewnego czasu najważniejszy front działania. Rąbka tajemnicy na temat amerykańsko-izraelskich działań wymierzonych w irański program uchylił w czerwcu, w obszernym artykule, New York Times.

Gdy George W. Bush opuszczał Biały Dom na początku 2009 roku, podobno poradził swojemu młodemu następcy, by nie rezygnował z dwóch tajnych programów, które rozwijały amerykańskie służby. Bush miał na myśli program walki z terroryzmem za pomocą dronów, a także cyberwalkę z Iranem. Barack Obama wziął sobie rady poprzednika do serca. O tym, jak bardzo rozwinął kampanię dronów, miałem przyjemność pisać już wcześniej. Okazuje się, że także na polu walki cybernetycznej poszedł dalej niż George Bush.

Stany Zjednoczone w przeciwieństwie do Chin i Rosji, nie przeprowadzały wcześniej tak rozbudowanych ataków w cyberprzestrzeni. Według NYT, “Olympic Games”, bo taki pseudonim nadano operacji, jest pierwszym tak zaawansowanym projektem na tym polu współczesnej walki. Do tej pory Amerykanie przeprowadzali skromniejsze operacje w cyberprzestrzeni, takie jak ataki na komputery osobiste członków Al-Qaidy, czy zwalczanie libijskich systemów przeciwlotniczych podczas zeszłorocznej wojny.

Cały program rozpoczął się, w wielkiej tajemnicy, w 2006 roku. Początek “Igrzysk Olimpijskich” nałożył się na najgorszy moment, jeżeli chodzi o rozwój wydarzeń w Iraku. Akcje Geroge’a Busha nie stały wówczas wysoko. Nie było najmniejszych szans na militarną akcje przeciwko Iranowi, możliwą jeszcze dwa lata wcześniej. Niektóre europejskie państwa nie były nawet skłonne przyłączyć się do wymierzonych w Iran sankcji. W Teheranie zwęszono odpowiednią koniunkturę i wznowiono wzbogacanie uranu w ośrodku Natanz, które zawieszono w 2003 roku, pod wrażeniem amerykańskiej inwazji na Irak. Irańczycy poczuli się na tyle pewni siebie, że prezydent Ahmadinejad oprowadzał dziennikarzy po Natanz i roztaczał wizje, w której w tym ośrodku pracować miało 50 tysięcy wirówek wzbogacających uran.

W związku z tym, że w ówczesnej sytuacji politycznej akcja militarna nie wchodziła w grę (choć naciskał na nią Dick Cheney…), CIA rozpoczęła sabotowanie irańskiego programu. Akcje podjęte przez agencję były jednak dalece nie wystarczające. Na nowy pomysł wpadł generał James Cartwright, ówczesny szef USSTRATCOM, który miał pod swoją pieczą również niewielką komórkę do spraw cyberwojny, działającą w ramach STRATCOMU (United States Cyber Command – USCYBERCOM powstało dopiero w roku 2009). Przedstawił on prezydentowi możliwość cybernetycznego ataku na irański ośrodek w Natanz. Bush był sceptyczny, jednak zatwierdził operacje z racji braku innych opcji. Oczekiwania wobec programu nie były jednak wygórowane.

Amerykanie zaprosili do pracy nad projektem Izrael. Ze strony Tel Awiwu w pracę nad cyberbronią zaangażowała się Jednostka 8200. Powody zaproszenia Izraelczyków do projektu były dwa. Po pierwsze izraelski wywiad cechuje o wiele lepsza znajomość Bliskiego Wschodu niż amerykański, tym samym mieli oni lepsze informacje na temat ośrodka w Natanz. Z biegiem czasu doszedł drugi powód. W przeciwieństwie do sankcji i dyplomatycznych przepychanek na kolejnych nieudanych szczytach negocjacyjnych, “Igrzyska Olimpijskie” miały znamiona prawdziwej walki z Iranem. Dzięki temu projektowi udawało się przekonać (i chyba udaje do tej pory) Tel Awiw, by wstrzymał się od zaatakowania Iranu na własną rękę.

Ośrodek w Natanz był trudnym celem do ataku. Tamtejszy system otacza tak zwana “air-gap”. Swoista fosa, która odcina go od świata zewnętrznego. Jednak fachowcy z National Security Agency, wraz ze wspomnianą jednostką izraelską, zmierzyli się z tym problemem i osiągnęli sukces. Stworzono “robaka”, który mógł w znaczący sposób uprzykrzyć życie irańskim specjalistom w Natanz. Trzeba było go tylko przetestować na takich samych wirówkach, jakie działają w Iranie.

Iran operował wówczas wirówkami typu P-1, które nabył od Abdula Qadeera Khana, byłego szefa pakistańskiego programu nuklearnego, na czarnym rynku. Nie był to sprzęt najnowszy, ani najlepszej jakości. Szczęśliwie Stany Zjednoczone były w posiadaniu wirówek typu P-1. Otrzymały je w roku 2003 od… pułkownika Muamara Kaddafiego, który dobrowolnie zrezygnował ze swojego programu nuklearnego (swoją drogą Kaddafi również nabył je od Pakistańczyków). Testy niszczycielskiego oprogramowania okazały się niezwykle skuteczne, a prezydent Bush zobaczył podobno w Białym Domu, doszczętnie zniszczoną (co ważne fizycznie zniszczoną) wirówkę P-1.

By dostarczyć “robaka” do Natanz trzeba było wykonać solidną szpiegowską robotę. Nie wiadomo jak ominięto zabezpieczenia Natanz. Albo ośrodek został zinfiltrowany przez członka amerykańskiego lub izraelskiego wywiadu, albo zainfekowano na przykład pendrive nieświadomego pracownika ośrodka. W każdym razie operacja się powiodła. Amerykańsko-izraelskie oprogramowanie zaczęło siać zniszczenie w Natanz, był rok 2008. Wirus był niezwykle skuteczny.

Irańczycy nie wiedzieli co się dzieje. Za kłopoty i niszczenie się wirówek obwiniano niekompetentnych pracowników lub wadliwość pakistańskiego sprzętu. Do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej doszły wieści, że w Natanz panuje panika. Podobno pracownicy pilnowali wirówek i meldowali przełożonym co widzą przez radia. Rozpoczęły się śledztwa i dochodzenia. Zdesperowani Irańczycy zaczęli zwalniać pracowników, a w końcu wyłączać wirówki w obawie przed ich zniszczeniem. Szacuje się, że do lata 2010 roku wirus zdołał zniszczyć aż tysiąc z pięciu tysięcy P-1 pracujących w Natanz.

W połowie roku 2010 doszło do katastrofy. Wirus, nazwany później STUXNET, wydostał się na “wolność”, najpewniej poprzez laptop jednego z pracowników ośrodka. Sprawa przeciekła do mediów i opinii publicznej. Mimo to, Barack Obama po wielu naradach w Białym Domu, zdecydował, że “Igrzyska Olimpijskie” będą kontynuowane.

Badający wirusa fachowcy wykazali jego niezwykłe zaawansowanie, wskazali również jednoznacznie jego twórców – USA i Izrael. Obecnie badany jest nowy wirus – FLAME, który został wykryty pod koniec maja 2012 roku. Uznawany za jeszcze bardziej zaawansowany niż STUXNET, również atakował cele w Iranie. Choć Amerykanie nie przyznają się do związku z FLAME, anonimowe źródła właśnie ich i Izraelczyków wskazują jako jego twórców. NYT podaje jednak, że FLAME może być wirusem starszym, który mógł powstać jeszcze przed “Olympic Games”. Program trwa więc nadal.

Trudno ocenić jaki wpływ na irański program nuklearny mają “Igrzyska Olimpijskie”. Choć nie należy spodziewać się, by ta operacja położyła tamę irańskim zapędom, optymiści uważają, że znacznie spowolniła postępy Teheranu. Iran twierdzi, że poradził sobie ze STUXNETem, co więcej podobno stworzył własną jednostkę do walki w cyberprzestrzeni i szykuje odwet.

Jak wspomniałem, podobnie jak w kampanię dronów, również w “Igrzyska Olimpijskie” Barack Obama jest zaangażowany osobiście. Obecny prezydent USA zdaje sobie sprawę, że jest to niebezpieczna (obosieczna?) i niedostatecznie poznana broń, a jej użycie może grozić eskalacją wojny w cyberprzestrzeni. Uważa jednak również, że jest to w tej chwili ostatnia deska ratunku, która może realnie zagrozić irańskiemu programowi. Obama obawia się również, że jeśli “OG” zawiedzie, to Izrael zaatakuje Iran. Z drugiej strony Barack Obama tonuje nastroje tych w Pentagonie i Białym Domu, którzy zachłysnęli się możliwościami, jakie pokazały “Igrzyska Olimpijskie” i chcą rozwinięcia amerykańskich możliwości cyberwalki, tak by można je zastosować wobec innych problemów. Póki co nie ma doniesień, by Amerykanie stosowali tak zaawansowane metody przeciwko innemu niż Iran państwu.

Pojawia się również pytanie. Czy informacje, które zdobyły media przy okazji ujawnienia STUXNET i FLAME to jedynie część amerykańsko-izraelskiego projektu? Wydaje się to bardzo prawdopodobne. Te dwa wirusy wyrwały się na “wolność”, twórcy stracili nad nimi pełną kontrolę. Nie znaczy to jednak, że nie stworzono “robaków”, które działają poprawnie i nadal wie o nich jedynie garstka wtajemniczonych. Iran posiada już przecież bardziej zaawansowany sprzęt od wzbogacaniu uranu niż P-1, ponadto Natanz nie jest jedynym ośrodkiem, który się tym zajmuje. W tej chwili nie jest nawet najważniejszym. Pisałem swego czasu o ośrodku w Fordow, o którym MAEA dowiedziała się dopiero w 2009 roku… Trudno zgadywać jaką naprawdę skalę ma to starcie w cyberprzestrzeni i jak zaawansowaną broń do jego prowadzenia stworzono.

Bardzo dobre wiadomości dla Zachodu, Iran zostanie zmuszony do przerwania prac w Natanz nad uzyskaniem irańskiej broni nuklearnej.

USA i Izrael współpracują w akcji sabotażu komputerowego przeciw Iranowi

USA i Izrael wspólnie stworzyły wirusa komputerowego o nazwie Flame (Płomień), dzięki któremu zebrano informacje wywiadowcze w ramach przygotowywania akcji sabotażu w cyberprzestrzeni, zmierzającej do zahamowania budowy broni atomowej przez Iran - podał "Washington Post".
Wirus typu malware potajemnie rozpracowywał i monitorował irańskie sieci komputerowe, dostarczając na bieżąco informacje potrzebne do przygotowania dywersyjnej operacji. Uczestniczące w niej CIA, Agencja Bezpieczeństwa Narodowego w Pentagonie i armia izraelska posługiwały się różnego rodzaju destruktywnymi programami, jak opisany wcześniej przez media wirus Stuxnet.
Celem rozpoczętej kampanii jest spowodowanie awarii sprzętu używanego przez Iran w procesie wzbogacania uranu. Jest to pierwsza zakrojona na dłuższą metę akcja sabotażu komputerowego przeciw nieprzyjacielowi USA.
Zastrzegające sobie anonimowość źródło rządowe, na które powołuje się "Washington Post", określa kampanię jako "przygotowanie pola walki pod innego rodzaju tajną operację".
Informacje o wirusie Flame pojawiły się po raz pierwszy w ubiegłym miesiącu, po tym gdy Iran wykrył serię ataków komputerowych na zakłady jego przemysłu naftowego. USA i Izrael początkowo nie przyznawały się, że współpracują przy wirusie, ale potem informacje o tym potwierdzono.
Eksperci określają Flame jako jeden z najbardziej wyrafinowanych rodzajów malware odkrytych do tej pory. Jak wyjaśniają, jego zadaniem jest replikowanie się w nawet w znacznym stopniu zabezpieczonych sieciach komputerowych, a następnie kontrolowanie codziennych funkcji komputera i wysyłanie jego tajemnic do twórcy malware.

1. jeśli 67 lat okupacji sowieckiej w Polsce, od 1945 do dziś, oraz ostateczny dowód na to, Smoleńsk 10.04.2010, nie wystarczy, by wiedzieć, że wrogiem nr 1 Polski jest Rosja - trzeba być idiotą
2. jeśli nie widzi się, że świat nadal jest podzielony na dwa obozy, zachodni i wschodni, a głównymi graczami nadal są USA i Rosja - trzeba być idiotą
3. jeśli nie wie się, co to geopolityka, i nie widzi, że strategicznym sojusznikiem USA jest Izrael - to jest się idiotą
4. jeśli nie rozumie się wreszcie, że występując przeciw Izraelowi, nie mówiąc już o występowaniu przeciw USA, wspiera się wroga Polski nr 1, czyli Rosję - to jest się ślepym, głuchym i skończonym idiotą.
dedykuję to licznym tutejszym zagorzałym patriotom. o równie licznej czerwonej agenturze na służbie wspominać nie warto.

W tych czterech punktach ująłeś sedno problemu, to patrioci od Putina.

Jak kwestia Iran-Izrael ma sie do przeciętnego Kowalskiego i Nowaka? Dlaczego próbuje się wciągać Polskę w tą rozgrywkę (patrz polskie F-16 w Izraelu), dlaczego nawet Niezależna próbuje "pędem bydła" przekonać Polaków, że jest to najbardziej witalny punkt polskiej racji stanu? Dlaczego w takim razie nie zaproszono Ambasadora Iranu do przedstawienia swojego stanowiska? TO jest niezależnosć??? Nie, to nie jest niezależnosć, to taka sama szechteriada jak w GW, tylko że od innej strony!

za zamachem na Izraelczyków w bułgarskim Burgas stoi irański Hezbollah

Właściwie należą się podziękowania. Temat nośny. Niesie zrozumienie.
Przeczytałem komentarze, wszystkie, od góry do dołu. Co widać ? Potworny jad, genetycznych zarozumialców, co to uważają się za wybrańców Boga. Na szczęście, zauważyłem takich tylko trzech. Jak wszyscy ci, którzy przybyli do Polski na sowieckich bagnetach i zostali tu jako wielkorządcy, rozsadzani są pychą i wściekłością widząc oznaki naszego rozpoznania. Przyzwyczaili się kopać Polaków i wydawać wyroki śmierci. Jak nie oni sami to ich ojcowie. Rozumiem, trudno się odzwyczaić. Dobroduszni Polacy ciągle starają się zobaczyć w nich ludzi. A tu – nic z tego. Buta „wybrańców” i nienawiść wobec wyrażanych opinii jest wprost porażająca i zbyt widoczna. Strzygą nas do woli i hodują na mięso armatnie.
Są też jednak i inni przedstawiciele tej nacji, którzy dość niedbale przyrządzają swoje tekstowe koktajle, zlepiając kilka określeń miłych naszemu uchu, aby zyskać zaufanie i znowu stanąć na czele. Tak jak wepchnęli się do kierownictwa Solidarności aby zwekslować Związek na manowce i okraść nasze państwo, tak i teraz próbują znowu. Nie tylko „wystrychnęli nas na dudka” , ale i „wydutkali na strychu”. Można jak widać, w nieskończoność stosować ten sam numer. Metoda na złego i dobrego Ubeka. Zawsze któraś "perswazja" zaskoczy i los w zaplanowanym kierunku się – potoczy.
„Dobroczyńcy ludzkości” – teraz pierwszego miliona nie trzeba już ukraść ale - POŻYCZYĆ !!! Pomagają też emerytom. Dbają aby emerytury nie były godne, lecz głodowe więc zapisz emerycie swój dom bankom. Będziesz w nim mieszkał do śmierci i zjesz dodatkową bułeczkę. Ale twoje dzieci nic po tobie nie odziedziczą prócz niebotycznego długu zagranicznego. Już się postaramy, żebyś się długo nie męczył. Uchwalamy w tym celu nowe Ustawy abyś nie żył wiecznie.
Mógłbym tak długo, ale to niepotrzebne. Ci co to widzą – to wiedzą. Ci co nie chcą widzieć, nie zobaczą.
Dobrej Nocy wszystkim życzę.

Rosja przecież nie chce irańskiej bomby atomowej, a cała nagonka dezinformacyjna skierowana jest przez rosyjskie służby specjalne przeciw Izraelowi.

konflikty.wp.pl / cytat:
Dla Mostafy Ahmadiego Roshana 11 stycznia 2012 roku miał być dniem jak każdy inny. Irańczyk ledwo zdążył opuścić gabinet w jednym z teherańskich uniwersytetów i wsiąść do samochodu, gdy spokojną okolicą wstrząsnęła potężna eksplozja. Wybuchła, podłożona przez niezidentyfikowanego motocyklistę, bomba magnetyczna, przygotowana tak, by energia detonacji została skierowana na Roshana, będącego oficjalnie ekspertem z dziedziny chemii, a tak naprawdę dyrektorem fabryki wzbogacania uranu w Natanz i specjalistą od produkcji błon polimerycznych używanych w procesie wzbogacania uranu w trakcie dyfuzji gazów.
Śmierć Roshana była bolesną wpadką irańskiej służby kontrwywiadowczej, która nie potrafi uchronić czołowych naukowców biorących udział w prawdopodobnie najważniejszym programie narodowym Iranu. Jeżeli wierzyć prasie, wielu ekspertów obawia się współpracy z rządem. Przekonał się o tym w 2010 roku profesor Masud Ali Mohammadi z Uniwersytetu w Teheranie, ekspert od cząstek elementarnych i kwantowej teorii pola. Naukowiec zginął przed swoim domem w wyniku wybuchu zdalnie zdetonowanej bomby.
W 2007 roku w tajemniczych okolicznościach zmarł dr Ardeshir Hosseinpour, również biorący udział w irańskim programie atomowym.
W podobnej akcji w listopadzie 2010 roku zginął Majid Shahriari, ekspert od transportu neutronów (kwestia kluczowa w reakcji łańcuchowej), profesor na teherańskim uniwersytecie, uważany przez "The Times" za czołową postać irańskiego programu atomowego. Ranny został zaś profesor Fereydun Abbasi. Obaj zajmowali wysokie stanowiska kierownicze. Każdy z nich był mianowany bohaterem narodowym i uzyskał status męczennika, co jest najwyższą formą uznania przez religijne władze Iranu.
Eksperci zwracają także uwagę na serię tajemniczych eksplozji, które dotykają irańskie instalacje. W 2010 roku doszło do trzech wybuchów w tajnej bazie z rakietami balistycznymi Shahab III. Rok później w potężnej eksplozji w bazie wojskowej Bid Ganeh życie straciło 17 osób, a 15 zostało rannych. Oficjalna wersja mówi o niewłaściwym transporcie amunicji.

Moim zdaniem za tymi wszystkimi akcjami mogą stać rosyjskie służby specjalne.

Ludność Iranu jest bardzo zróżnicowana etnicznie (tylko ok. połowę stanowią Persowie, reszta to ok. 8 innych nacji). Ale aż ponad 90% to wyznawcy islamu, a dla nich Koran to księga święta, której zaleceń należy bezwzględnie przestrzegać. Koran zaś nakazuje dżihad - wojnę z niewiernymi, w tym z chrześcijanami. Tylko część odłamów muzułmańskich interpretuje ten zapis jako odnoszący się do duchowej walki wewnętrznej. Dla fundamentalistów jest to wezwanie do walki zbrojnej, co w historii wielokrotnie miało miejsce, niosąc zagładę różnym krajom i kulturom, jak np. Indie, Afryka i Europa. Odsiecz Sobieskiego pod Wiedniem położyła kres tej inwazji na naszym kontynencie. Dopóki kretyni z UE sami nie zaprosili masowo "taniej" siły roboczej z krajów arabskich, która następnie po sprowadzeniu na Zachód swoich wieloosobowych rodzin okazała się o wiele bardziej kosztowna, niż pracownicy krajowi (pomoc socjalna dla żony robotnika arabskiego wraz z licznym przychówkiem - czasami nawet kilkanaścioro dzieci, wraz z jego rodzicami, rodzeństwem itd. to nie bagatela). Przyrost naturalny tej ludności wielokrotnie przewyższa przyrost rodzimych mieszkańców Europy. Za kilkadziesiąt lat, o ile ta cywilizacja przetrwa, muzułmanie będą tu stanowili miażdżącą większość.
Dlatego - niestety - islam to bomba z opóźnionym zapłonem. Nigdy nie wiadomo, kiedy pojawią w jego łonie fanatycy, którzy dosłownie będą chcieli wykonać "wolę Allaha". Dzisiaj takich nie brakuje. A poza tym "miękki" islamski podbój zachodu trwa od dawna. I postępuje.

Z drugiej strony, w przypadku jakichkolwiek ataków terrorystycznych warto zachować daleko idący krytycyzm w stosunku do błyskawicznych interpretacji, jak ta na temat sprawstwa irańskiego w Bułgarii. Iran od dawna jest na celowniku USA. Trzeba pamiętać, że to kraj z drugimi na świecie co do wielkości (po Arabii Saudyjskiej) zasobami ropy naftowej. Większymi, niż w Iraku, gdzie już wiercą Amerykanie. Oczywiście pod płaszczykiem "krzewienia demokracji" i walki z terroryzmem. Poza tym Iran posiada złoża gazu, węgla, chromu, miedzi, żelaza, ołowiu, magnezu, cynku i siarki. Aż ślinka leci na taki łakomy kąsek. Z kolei Izrael chce być atomowym hegemonem na Środkowym Wschodzie, więc też ma interes, by wyeliminować Iran jako gracza w tej dziedzinie.

Niestety wiele wskazuje na to, że wojna w tym rejonie wisi na włosku, a decyzja zapadła już dawno (ok. 5 lat temu Izrael i USA rozważały różne wersje ataku, łącznie z użyciem głęboko penetrujących bomb z głowicami atomowymi w celu zniszczenia podziemnych instalacji irańskich). W prasie międzynarodowej mówi się o tym, że gabinet Obamy wstrzymuje się jeszcze, by nie rozpętać nowej wojny przed najbliższymi wyborami. Ale przygotowania trwają w najlepsze i następuje coraz większa koncentracja wojsk amerykańskich w regionie. To są olbrzymie operacje i związane z nimi koszty, które pewnie nie byłyby ponoszone, gdyby "inwestycja" nie miała się zwrócić.

Różnego rodzaju zamachy i inne akcje przypisywane Iranowi mogą skutecznie urabiać opinię amerykańską i światową oraz oswajać ją z przeświadczeniem, że "nie ma wyjścia", trzeba podjąć kroki ostateczne, a USA znowu wystąpią w roli przywódcy "krucjaty" (ulubione określenie młodszego Busha).
Pamiętajmy, że iedy było to na rękę USA i Izraelowi, o akcje terrorystyczne w różnych okresach oskarżano talibów afgańskich, Alkaidę, z którą ponoć miał być powiązany Hussein (wierutna bzdura) itd. Teraz przyszła kolej na Iran.

I niestety, nie jest to tylko "ich sprawa", a nie nasza. W dobie globalizacji wystarczy prawie, że np. Obama kichnie, a już spadają akcje na giełdach. Konflikt zbrojny w tamtym regionie dotknie cały świat, a więc i nasz kraj. Trudno dokładnie przewidzieć w jakim stopniu i w jaki sposób. Ale lepiej się z tym liczyć, niż trwać w błogiej nieświadomości.

A
gdy w pelni wykorzystaja swoje mozliwosci wydobycia...to moze byc kicha nie tylko dla Iranu.

Te bajki jak to Amerykanie sa lasi na cudza rope - jak to rozpetuja wojny by potem czarpac rope za darmo...robia takie wrazenie, ze podobne wasnie wykreowaly czarownice, ktore potem palono na stosach w Europie Zach.

PS. caly pic polega na tym, ze Zydzi majac D.wplywy ( ponad 50 proc ludzi wplywowych na swiecie to Zydzi) korzysta ze swych wplywow - dla wlasnej racji stanu,

co w tym dziwnego?

A
najbardziej dziwia Ci, co nie moga POradzic sobie na wlasnym POdworku...A

wiedza wszystko.

Przydałoby się jeszcze Syrię podbić, żeby mieć dobrą bazę wypadową na Iran.... Jako iż Putin trzyma rękę na Syrii i Iranie, nie jest tak łatwo je podbić. W innym przypadku hamerykańskie siły pokojowe już dawno zaprowadzałyby tam swoją demokrację. Ciekawe co dostanie phutin w zamian za hegemonię na bliskim wschodzie hamerykanów - Europę ?

Syria jest poligonem Rosji.

Rosja nie chce irańskiej bomby atomowej, a cała nagonka dezinformacyjna skierowana jest przez rosyjskie służby przeciw Izraelowi.

konflikty.wp.pl / cytat:
Dla Mostafy Ahmadiego Roshana 11 stycznia 2012 roku miał być dniem jak każdy inny. Irańczyk ledwo zdążył opuścić gabinet w jednym z teherańskich uniwersytetów i wsiąść do samochodu, gdy spokojną okolicą wstrząsnęła potężna eksplozja. Wybuchła, podłożona przez niezidentyfikowanego motocyklistę, bomba magnetyczna, przygotowana tak, by energia detonacji została skierowana na Roshana, będącego oficjalnie ekspertem z dziedziny chemii, a tak naprawdę dyrektorem fabryki wzbogacania uranu w Natanz i specjalistą od produkcji błon polimerycznych używanych w procesie wzbogacania uranu w trakcie dyfuzji gazów.
Śmierć Roshana była bolesną wpadką irańskiej służby kontrwywiadowczej, która nie potrafi uchronić czołowych naukowców biorących udział w prawdopodobnie najważniejszym programie narodowym Iranu. Jeżeli wierzyć prasie, wielu ekspertów obawia się współpracy z rządem. Przekonał się o tym w 2010 roku profesor Masud Ali Mohammadi z Uniwersytetu w Teheranie, ekspert od cząstek elementarnych i kwantowej teorii pola. Naukowiec zginął przed swoim domem w wyniku wybuchu zdalnie zdetonowanej bomby.
W 2007 roku w tajemniczych okolicznościach zmarł dr Ardeshir Hosseinpour, również biorący udział w irańskim programie atomowym.
W podobnej akcji w listopadzie 2010 roku zginął Majid Shahriari, ekspert od transportu neutronów (kwestia kluczowa w reakcji łańcuchowej), profesor na teherańskim uniwersytecie, uważany przez "The Times" za czołową postać irańskiego programu atomowego. Ranny został zaś profesor Fereydun Abbasi. Obaj zajmowali wysokie stanowiska kierownicze. Każdy z nich był mianowany bohaterem narodowym i uzyskał status męczennika, co jest najwyższą formą uznania przez religijne władze Iranu.
Eksperci zwracają także uwagę na serię tajemniczych eksplozji, które dotykają irańskie instalacje. W 2010 roku doszło do trzech wybuchów w tajnej bazie z rakietami balistycznymi Shahab III. Rok później w potężnej eksplozji w bazie wojskowej Bid Ganeh życie straciło 17 osób, a 15 zostało rannych. Oficjalna wersja mówi o niewłaściwym transporcie amunicji.

Moim zdaniem za tymi wszystkimi zamachami stoją rosyjskie służby specjalne. Wskazywanie tu na Izrael to rosyjska dezinformacja

nawet uzbrojeni w widelce Irańczycy rozniosą Izraelczyków.To choćby nie wiem na co liczyć los Izraela jest dość przewidywalny ... to ślepa uliczka i w tej sytuacji ewakuacja Izraelczyków w spokojniejsze miejsce np. Polska ma sens.

ja już nawet powoli zaczynam wynosić moje meble na ulicę.

my w zasadzie nic nie wiemy na ten temat i pewno sie nie dowiemy mozemy tylko przypuszczac ze chodzi o wiecej mordow.

swiat sie psuje. wszystko jest mozliwe. Mam nadzieje ze ktos naprawde pozna winnych takich czynow i ich odluczy kombinowania z uwzglednieniem ludzkich strat.

Ciekawy wpis znalazlem na wp:
niewiarygodne.pl/kat,1031979,title,Pojawiaja-sie-nowe-zapadliska-na-swiecie-Czy-ktos-w-koncu-powie-nam-prawde,wid,14775487,wiadomosc.html?smgajticaid=6ed5b#52648677

@Widzący Jeszcze w październiku rynek gwałtownie załamie się i wszystkie indeksy pójdą w dół. Zacznie się od sektora usług i surowców (metali). Ceny paliwa wzrosną drastycznie do tego stopnia, że upadnie mnóstwo małych i trochę mniej średnich firm. Będą problemy z zaopatrzeniem. Wysokie ceny i niedobór na rynku objawią się w postaci pieczywa kosztującego ponad 20 złotych za bochenek. Inwestujcie w złoto i metale ale szlachetne. Dobrą inwestycją będzie posiadanie własnej ziemi. Wbrew pozorom mocno będzie trzymał się funt, a Wielka Brytania będzie dążyć stanowczo do wyjścia z Unii Europejskiej. Stany Zjednoczone całkowicie odsuną się od spraw Europy, pogrążone w większym kryzysie i kolejnej wojnie, która wkrótce zawita do Europy, a wcześniej wyrazi się poważnymi starciami z imigrantami, w tym muzułmańską większością. Będzie już jednak zbyt późno by reagować standardowymi metodami i władze posuną się do poważnych ograniczeń. Polacy znienawidzą policję po tym jak wielu z nich wyjdzie na ulicę i weźmie udział w starciach. Rząd upadnie, załamie się powszechne zaufanie do demokracji. Władzę w Polsce obejmie silny człowiek, który już teraz zaczyna zdobywać niemałą popularność. Dla jego bezpieczeństwa nie mogę zdradzić nazwiska. Będzie miał duże poparcie w tym co robi. Stanie się to na krótko przed agresją naszego sąsiada. Dojdzie do ataków terrorystycznych w tym pierwszego na terenie kraju. Nie będą one jednak przeprowadzone przez ludzi których oskarży władza, co wyjdzie po latach. Jeżeli dojdzie do pierwszych złych prognoz rynkowych, nie wierzcie w zapewnienia, że są tylko przejściowe i nie grożą niczym poważnym. W dalszym wypadku zaopatrujcie się w długoterminową żywność, inwestujcie w dobra materialne i fizyczne, nie ufajcie bankom. Wyjedźcie z miast. Tam zapanuje anarchia: tymczasowa ale niebezpieczna. Nie wyjeżdżajcie za granicę. Nasza sytuacja geopolityczna po raz pierwszy okaże się bardziej dogodna niż w poprzednich epokach. I nie chwalcie się potem tą wiedzą. I tak niewielu to przeczyta. Tak będzie lepiej.

@Widzący ^ nie nastąpi w październiku tylko wcześniej. Brat, który na stale mieszka w Stanach powiedział, ze zapewne już nigdy się nie zobaczymy bo pod koniec lata lub wczesna jesienią wybuchnie u nich wojna domowa z powodu załamania się dolara. Rzad przygotowany jest na to od dawna. Teraz kończą zwozić żywność do olbrzymich podziemnych hangarów o ktorych nie wolno kierowcom mówić. Na terenie całych Stanów są rozlokowane obozy „koncentracyjne” do ktorych przegrupowywane są wojska. Rzad już nie krzyczy do obywateli „kupcie sobie bron” pajac zezwolenia na lewo i prawo tylko „amerykanie są niebezpieczni sami dla siebie bo są uzbrojeni”. Wiedzieli co robią

@Widzący Ceny paliw wzrosną z powodu wzrostu kryzysu na Bliskim Wschodzie. Choćby nie wiem jak bardzo spadł przemysł, nie kupisz ropy jeśli do lwiej części jej złóż pojawi się problem z dostępem. Każdy laik wie jak bardzo są to zapalne punkty. I na niewiele zda się wymachiwanie palcem Izraela jeśli powstanie cała ludność muzułmańska przy wsparciu nie dawnych wrogich mocarstw Zachodu

Nasze dobrosąsiedzkie stosunki sięgają czasów Stefana Batorego.
http://pl.wikipedia.org/wiki/S...
oglądałem film dokumentalny jak administracja Iranu opiekuje sie grobami naszych rodaków, kobieta w czarnym kfefie sprząta i dba o groby z krzyżami, cmentarz 2000 mogił Polskich zesłańców z Syberii, w większości dzieci, które wycieńczone nie przeżyły katorżniczej drogi do wolności.
Te które przeżyły wspominają ziemie perską, jako ich ziemię obiecaną.
Religia nigdy nas nie różniła.

To nie patrzałby na nic, tylko by uderzył.
Jeżeli ktoś tu chce wojny, to jedynie Izrael.

Rosyjska lina ratunkowa dla Assada
Jonathan Spyer Gloria Center 2012-05-17 22:49:21

Port Oktiabrsk jest położony na lewym brzegu rzeki Boh, 58 kilometrów na północ od jej ujścia do Morza Czarnego. Blisko miasta Nikołajew, ten nieznany ukraiński port nie mógłby się wydawać bardziej odległym od pogrążonego w walkach Bliskiego Wschodu.

Lecz w ciągu minionego roku Oktiabrsk odgrywał kluczową rolę w międzynarodowej strukturze, która pozwala na przetrwanie dyktatury Assada w Syrii. Jest głównym punktem, z którego statki zaopatrzone w rosyjską broń, gwarantujące przetrwanie reżimu Assada, bezproblemowo wyruszają w podróż ku wybrzeżu Syrii.

Czarterowane przez rosyjską państwową korporację zbrojeniową Rosoboronexport, statki te udają się z Oktiabrska na Morze Czarne, przepływają przez Cieśninę Bosfor do Limassolu na Cyprze i dalej płyną do rosyjskiego głębokowodnego portu Tartus w Syrii. Dostawy te stanowią kluczowy element w niestrudzonych wysiłkach Moskwy zmierzających do zapobieżenia rewolucji w Syrii. Zwracają one niewystarczającą uwagę międzynarodową.

Jeśli Syria stanowi, jak uważają niektórzy, centralny fundament dla zrozumienia wydarzeń na Bliskim Wschodzie, to sygnały nie są pozytywne. Preferowanemu przez Zachód uwalnianiu się od bliskowschodniego zamętu nie towarzyszy taka sama postawa innych mocarstw. Natomiast, jak pokazuje niezachwiana i efektywna linia dostaw broni dla Assada, polityka syryjska Moskwy łączy w sobie klarowne cele z brutalną skutecznością w ich realizacji.

Dlaczego Rosja jest tak zdeterminowana by utrzymać rządy Assada? Pierwszy powód jest natury ekonomicznej. Gdy Rosja powróciła do wysokiej pozycji międzynarodowej w ciągu minionej dekady, eksport broni do Syrii gwałtownie się zwiększył. Między rokiem 2007 a 2011 import z Rosji składał się na 78% całego syryjskiego importu broni, według niedawnego raportu Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI).

Drugim co do wielkości dostawcą broni dla Assada w okresie 2007-11 była Białoruś, na którą przypadało 17% syryjskiego importu. Izolowany reżim Łukaszenki w Mińsku nie prowadzi niezależnej polityki pod względem dostaw broni; sprzedaje raczej rosyjskie systemy uzbrojenia w koordynacji z - i prawdopodobnie pod kierownictwem - swoich rosyjskich patronów.

A więc zsumujmy liczby i mamy 95% syryjskiego importu broni trafiającego z Rosji lub jej satelitów. A na tym się nie kończy. Pozostałe 5% importu broni, mówi SIPRI, pochodzi z Iranu. Ale Irańczycy też dostarczają Syrii głównie rosyjskie systemy uzbrojenia.

Interesy ekonomiczne Moskwy w Syrii nie są ograniczone do sfery eksportu broni. Rosyjskie firmy są mocno zaangażowane w projekty infrastrukturalne oraz eksplorację złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Całkowita wartość inwestycji w Syrii wynosiła 19,4 miliarda dolarów w 2009 roku.

Drugi powód, dla którego Rosja inwestuje w panowanie Assada jest natury strategicznej. Baza morska w Tartusie daje rosyjskiej marynarce zdolność do działania na Morzu Śródziemnym, a tym samym dotarcia do Morza Czerwonego przez Kanał Sueski oraz na Atlantyk przez Cieśninę Gibraltarską, w szybszym czasie.

Rosjanie mają też interes w utrzymywaniu w Lewancie sprawiającego kłopoty klienta, aby działał jako potencjalne narzędzie dezorganizacji i presji politycznej przeciwko Zachodowi na jego własnym podwórku. Moskwa postrzega samą siebie jako zagrożoną ekspansją NATO na wschód. Przydatne jest mieć dogodnie położonego klienta, którego zdolność do wywoływania zamętu może odstraszać Zachód od jego zakusów. Ten element, który doskonale zazębia się z dobrze znaną praktyką reżimu Assada by stwarzać problemy, a potem oferować swoje usługi jako pomoc w ich rozwiązywaniu (za pewną cenę), sięga wstecz okresu Zimnej Wojny.

Co bardziej mgliste, Rosja obawia się ekspansji islamizmu na Północny Kaukaz i Azję Środkową, a być może też rozprzestrzeniania się przeświadczenia, że dyktatorzy na Zachód od samej Rosji mogą upadać. I wreszcie rosyjskie wsparcie dla Assada tworzy ewidentny powód do tego, by pogłębiać je jeszcze bardziej: mianowicie taki, że opozycja wobec Assada jest w pełni świadoma tego, kto utrzymuje go na powierzchni i ma to na względzie. Jak powiedział temu reporterowi oficer Wolnej Armii Syryjskiej w Antakyi, postassadowska Syria nie będzie "ani zależna, ani miała relacje, ani przyjmowała broń od Rosji".

Jak ważna jest rosyjska broń dla przetrwania dyktatora? Stanowi tylko jeden, acz kluczowy składnik w zdeterminowanej koalicji międzynarodowej stojącej za Baszarem Assadem. Irańskie Siły Quds i Hezbollah są tam na miejscu, zapewniając wsparcie i anagażując się gdzie potrzeba w bezpośrednie walki. Rosja i Chiny za pomocą ONZ blokują wszelkie kroki na rzecz realnych działań przeciwko reżimowi. Gdyby rosyjska lina ratunkowa została usunięta, być może Iran, Chiny bądź Korea Północna mogłyby spróbować ją zastąpić. Ale na chwilę obecną to Rosja pompuje żelazną krew w żyły reżimu.

Na tym tle Wolna Armia Syryjska wciąż zajmuje się swoimi skromnymi operacjami przemytu broni przez góry z Turcji i Libanu, wspierana przez niezliczone, zagmatwane kanały dopływu pieniędzy od sunnickich islamistów, Kataru i Arabii Saudyjskiej. Demonstranci wciąż wychodzą na ulice, po to tylko by ich zabijano w Deraa, Homs, Idlib i Hamie. Tymczasem Zachód wciąż popiera od początku nieskuteczny plan pokojowy Annana. Zagubione niebieskie berety, tj. obserwatorzy ONZ, krążą po tych częściach Syrii, gdzie pozwolono im się udać.

Administracja Obamy być może wciąż stara się przekonać Rosję, że trzeba skłonić Assada do ustąpienia. Waszyngton słusznie ocenia, że tylko Moskwa mogłaby być w stanie to osiągnąć. Problemem jest, że Rosja nie wykazuje żadnego zainteresowania pomaganiem USA - popiera za to swojego klienta do samego końca. Tak czyniąc Moskwa demonstruje, że dobrze rozumie brutalną, hobbesjańską naturę relacji patron-klient na Bliskim Wschodzie. Jeśli dyktator przetrwa, triumf Moskwy i Teheranu będzie jak najbardziej zauważony przez regionalne elity - tak jak i nieszczęsne miotanie się Zachodu.

Dzień po dniu, zabójstwa i chaos w Syrii trwają dalej. Dzień po dniu, broń i amunicja są ładowane na pokłady statków w cichym porcie Oktiabrsk w południowej Ukrainie. I dzień po dniu, Rosja buduje kapitał polityczny i strategiczny w tradycyjny sposób - poprzez silną wolę, jasny kierunek działań i popieranie klientów - w obliczu zachodniej polityki w całkowitej rozsypce.

Dr. Jonathan Spyer to senior research fellow w Global Research in International Affairs (GLORIA) Center w Herzliyi w Izraelu, autor "The Transforming Fire: The Rise of the Israel-Islamist Conflict" (Continuum, 2010) i felietonista gazety "The Jerusalem Post".

Od czego zależy, ze dany kraj może mieć lub nie mieć bomby atomowej? Sąsiedzi Iranu: Izrael, Pakistan, Indie mają, o USA, i innych stałych członkach RB nie wspominając,mają "atom", ale Iranowi zabronione? W takim razie, Iran jest suwerennym państwem czy też nie?

Genialne kino akcji, a w dodatku ukazuje genezę zamachów. Wszelkie zamachy mają swe źródło w służbach specjalnych. I to nie służbach wrogiego państwa. W służbach kraju w którym był zamach.

Reklama
Reklama