Smoleńskie kłamstwa Donalda Tuska

Premier nigdy nie kłamie – powiedział wczoraj na antenie TVN24 rzecznik rządu Paweł Graś, który mijał się z prawdą w swoim oświadczeniu majątkowym. Wystawione przez niego świadectwo moralności premiera, jeśli skonfrontować je z faktami, okazuje się niewiele warte. Kłamali obaj.

1) Tusk kłamie o rozdzieleniu wizyt

To prawdopodobnie największe z ujawnionych dotychczas smoleńskich kłamstw Donalda Tuska. Premier twierdził, że przed zaplanowaniem na 7 kwietnia 2010 r. spotkania z Władimirem Putinem w Smoleńsku nie wiedział o tym, że na obchody 70. rocznicy sowieckiego ludobójstwa wybiera się również śp. prezydent Lech Kaczyński. Istnieją dokumenty dowodzące, że MSZ wiedziało o planach głowy państwa. W jednym z nich podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik informuje o tym Andrzeja Kremera z resortu spraw zagranicznych. Pismo pochodzi z 27 stycznia 2010 r.

W kolejnym Andrzej Kremer z MSZ-etu potwierdza, że resort wiedział o tym dokumencie. Wiedziało o tym również Centrum Informacyjne Rządu.

2) Tusk kłamie w sprawie wyboru podstawy prawnej

Matka tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego, Jadwiga Czarnołęska-Gosiewska, domagała się od Donalda Tuska informacji, kto i w jakim trybie zdecydował o sposobie badania katastrofy smoleńskiej (wybrano konwencję chicagowską, a nie korzystniejszą dla Polski umowę z 7 lipca 1993 r. zawartą pomiędzy państwem polskim a Federacją Rosyjską). Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał skargę na „bezczynność” premiera za zasadną. Wcześniej Tusk mówił również, że wszystkie informacje udostępnił. Ostatecznie nie zastosował się do wyroku sądu i do chwili obecnej nie powiedział, na jakiej podstawie wybrał taki, a nie inny fundament prawny wyjaśniania tragedii z 10 kwietnia 2010 r.

3) Tusk wbrew faktom bronił raportu komisji Millera

– Żadna z konkluzji raportu nie została podważona – powiedział premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej w styczniu br. – Komisja Millera miała obowiązek tak pracować, żeby uzyskać najbardziej prawdopodobny obraz zdarzeń – dodał. Jak pokazały ustalenia ekspertów z parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, tezy raportu (w tym teza o uderzeniu w brzozę, które miało być bezpośrednią przyczyną tragedii) okazały się nieprawdziwe.

4) Tusk i Graś różnie o spowalnianiu kolumny samochodów Jarosława Kaczyńskiego

10 kwietnia 2010 r. udający się na miejsce tragedii smoleńskiej samochód z Jarosławem Kaczyńskim miał być celowo opóźniany, aby na miejsce jako pierwszy dotarł premier Donald Tusk. Paweł Graś oświadczył: „Nie mogło dojść do żadnego wyścigu, (…) to absurdalne zarzuty”. Donald Tusk z kolei powiedział: „Byliśmy świadomi, że Rosjanie robią wszystko, żeby ta oficjalna delegacja z moim udziałem była pierwsza. Nawet jadący ze mną minister Graś zwracał uwagę (…) rosyjskiemu oficerowi ochrony, (…) żebyśmy razem dojechali z tą grupą Jarosława Kaczyńskiego. Ale Rosjanie nie reagowali”.

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Znaleziono tułów bez głowy. To część…

Sprawą Autosanu zajmie się CBA i SKW

Premier Szydło na posiedzeniu ws. sytuacji…

Macierewicz w Kijowie. Spotka się z...

Niemcy niezdecydowani przed wyborami

Znaleziono tułów bez głowy. To część zwłok szwedzkiej dziennikarki

/ twitter.com/printscreen

Duńska policja podaje, że na podstawie badań DNA ustalono, iż pozbawiony głowy tułów wyrzucony na brzeg morza to część zwłok dziennikarki Kim Wall, która weszła na pokład łodzi podwodnej duńskiego wynalazcy Petera Madsena. Wtedy kobietę widziano po raz ostatni.

30-letnia szwedzka dziennikarka przygotowywała reportaż o Madsenie i 10 sierpnia weszła na pokład jego prywatnej łodzi podwodnej Nautilus w kopenhaskim porcie.

Następnego dnia bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie, a służby ratownicze rozpoczęły na morzu poszukiwania podwodnej łodzi Madsena. Tego samego dnia łódź awaryjnie wynurzyła się w pobliżu Kopenhagi, ale na pokładzie znajdował się jedynie właściciel. Został ewakuowany, a łódź zatonęła.

Straż przybrzeżna wydobyła 12 sierpnia łódź podwodną Madsena z dna morza w celu dokonania oględzin. Policja twierdzi, że łódź mogła zostać umyślnie zatopiona w celu zatarcia śladów.

Pozbawiony głowy tułów wyrzucony przez morze znalazł w poniedziałek rowerzysta na duńskiej wyspie Amager. We wtorek kopenhaska policja ujawniła, że zwłokom "celowo odcięto" ręce i nogi.

Śledczy Jens Moeller powiedział w środę dziennikarzom, że tułów był obciążony kawałkiem metalu, "zapewne po to, żeby utonął". Dodał, że na tułowiu policja znalazła ślady wskazujące, iż ktoś próbował wycisnąć z niego powietrze, aby opadł on na dno i nie wypłynął.

W łodzi podwodnej Madsena znaleziono zaschniętą krew dziennikarki. Materiał porównawczy do testów DNA pozyskano z jej szczotki do włosów i szczoteczki do zębów. Nurkowie poszukują pozostałych części ciała kobiety.

Madsen początkowo mówił śledczym, że Wall zeszła z łodzi podwodnej po kilku godzinach od wyruszenia w rejs i twierdził, że nie wie, co działo się z nią później. Potem zmienił jednak zeznania i oświadczył, że "na pokładzie doszło do wypadku", w którym dziennikarka zginęła i że "pochował" ją na morzu.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Rodacy ze Wschodu wracają do Polski

Wakacje dla Bohatera

Fiskus tworzy portal dłużników

Za miesiąc ruszy rejestr pedofilów

23 sierpnia - Europejski Dzień Pamięci…

Sprawą Autosanu zajmie się CBA i SKW

/ Lowdown; creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.en

"Osoba odpowiedzialna za tę sytuację została zwolniona w trybie dyscyplinarnym. A CBA i SKW powiadomione" - poinformował na Twitterze wiceszef MON Bartosz Kownacki. W ten sposób odniósł się do informacji RMF FM, która dotyczyła wchodzącej w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółki Autosan.

Jak dowiedzieli się reporterzy RMF FM, wskutek opóźnienia władze Autosanu pozbawiły firmę szansy na zdobycie zamówienia od armii wartego prawie 30 mln zł. Chodzi o przetarg na autobusy dla wojska. Autosan starał się o start w przetargu, jednak jego ofertę odrzucono, bo została złożona 20 min. po czasie.

"Zarząd będzie dochodził roszczeń finansowych na drodze postępowania cywilnego" - zapowiedział wiceszef MON.

"Autosan czeka na rozstrzygnięcie przetargów, gdzie złożył najkorzystniejsze oferty na łączną ilość 27 szt. autobusów. W sumie ok. 50 szt."

- dodał Kownacki.

Według ustaleń RMF FM oferta sanockiej spółki była bardzo konkurencyjna - kosztowała o kilka milionów złotych mniej, jednak władze spółki w żaden sposób nie walczyły o umożliwienie udziału w postępowaniu, m.in. dlatego że nie skorzystały z prawa do odwołania.

W efekcie do przetargu wystartował tylko jeden dostawca - niemiecka firma MAN - i to ona wygrała postępowanie.

Jak podało RMF FM przetarg na autobusy dla armii w kwietniu tego roku ogłosiła 2. Regionalna Baza Logistyczna w Rembertowie. Postępowanie dotyczyło 16-miejscowych autobusów pasażerskich oraz takich, które mogą przewieźć minimalnie 47 osób. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze

Dziennikarz zastrzelony przez nieznanych…

Groźnie za wschodnią granicą

Terroryści z Barcelony trafią do…

Powstanie film o Breiviku

11 osób w "golfie". W tym trzy w…

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl