Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Polowanie na nas trwa

Boją się nas dziś dokładnie z tego samego powodu, z którego boją się całego projektu IV RP.

Autor:

Boją się nas dziś dokładnie z tego samego powodu, z którego boją się całego projektu IV RP. W przeciwieństwie do obecnego CBA to z czasów IV RP nie respektowało układów gospodarczo-oligarchicznych rodem z III RP. Tymczasem PO jest partią przyjaźni z oligarchią, więc nic dziwnego, że najważniejsze przestrzenie, w których odbywa się korupcja, nie są przez dzisiejsze CBA należycie monitorowane - mówi Maciej Wąsik, były wiceszef CBA, w rozmowie z Dawidem Wildsteinem i Samuelem Pereirą.

Jak wygląda rozliczanie swoich poprzedników przez obecne Centralne Biuro Antykorupcyjne?
Polowanie na ludzi CBA związanych z Mariuszem Kamińskim trwa. Nie tak dawno otrzymałem akt oskarżenia w postępowaniu prywatnoskargowym. Jako oskarżyciel występuje dyrektor delegatury gdańskiej CBA Jerzy Stankiewicz. Oskarżenie opiera się na mojej wypowiedzi, która znalazła się na dwóch niewielkich lokalnych portalach internetowych relacjonujących spotkanie z udziałem Mariusza Kamińskiego i moim w trakcie kampanii wyborczej. Mówiłem o Stankiewiczu, byłym dyrektorze gdańskiego CBŚ, jako o osobie popełniającej przestępstwa. Kiedy byliśmy w CBA, prowadziliśmy postępowania dotyczące powiązań wymiaru sprawiedliwości ze światem przestępczości zorganizowanej, w których Stankiewicz występował jako osoba podejrzewana. I nagle okazuje się, że pan Jerzy Stankiewicz śledzi lokalne portale internetowe. Uważam, że to służby wewnętrzne CBA w ramach „opieki" nad byłym kierownictwem CBA wydobyły materiał z Plockaprawica.net i Plonszczak.pl. oraz dokonały analizy podobnie – jak mniemam – jak każdej wypowiedzi Mariusza Kamińskiego, mojej czy innych kolegów w czasie kampanii wyborczej. Jako załącznik do aktu oskarżenia dołączony jest także materiał ze zjazdu klubów „Gazety Polskiej" z zeszłego roku w Sulejowie, na którym byłem i wypowiadałem się na temat Stankiewicza. W CBA bardzo dokładnie czyta się „GP" i portal Niezależna.pl. Istotą problemu jest jednak to, jakim cudem osoba rozpracowywana przez gdańską delegaturę CBA może zostać dyrektorem tej delegatury? To tak, jakby Adama Michnika zrobić naczelnym „Gazety Polskiej".

Jak wiele jest wytaczanych spraw?
Mariusz Kamiński po jednym z wywiadów prasowych ma kilka procesów: z Sobiesiakiem, Kaczmarkiem i chyba dwa z Drzewieckim. Jak to się odbija? Nie wiem, czy jest ktoś, kto zwiedził tyle prokuratur i sądów co byłe kierownictwo CBA. Myślę, że poznaliśmy kwiat polskiej prokuratury. Wszystkie wytaczane nam sprawy karne były umarzane przez prokuraturę, oprócz tej najważniejszej w sprawie afery gruntowej, którą umorzył sąd.

Wciąż też jesteście atakowani przez prorządowe media?
Nie tak dawno redaktor „Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska, komentując umorzenie sprawy przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu i mnie (w sprawie afery gruntowej) zaatakowała mnie personalnie, mówiąc, że jestem „ciekawym materiałem dla psychologów". Takie słowa dziennikarki „Wyborczej" nie dziwią mnie, to oznaka bezsilności, ale także buty i braku szacunku wobec decyzji sądu. Jak widać po agencie SB „Ketmanie" (Lesław Maleszka do 2008 r. pracował w „GW" – przyp. red.), Wielowieyska odziedziczyła nie tylko biurko, ale i warsztat.

Czym oprócz ścigania poprzedników zajmuje się obecna CBA?
Ściga korupcję na poziomie wójtów, drobnych samorządowców i urzędników. Absolutnie nie ma przyzwolenia na wejście w świat, w którym styka się wielki biznes i polityka, czyli tam, gdzie korupcja jest najbardziej szkodliwa i kosztowna dla obywateli.
Wszystkie sukcesy obecnego CBA to kontynuacja rozpoczętych jeszcze przez nas śledztw. Proszę jednak zauważyć, że dziś CBA nie kontynuuje tych najważniejszych zapoczątkowanych przez nas spraw. Co się dzieje w sprawie Drzewieckiego i Brody, co ze sprawami dotyczącymi korupcji w wymiarze sprawiedliwości, w tym w sprawie „Yeti", gdzie co jakiś czas pojawiają się tylko przecieki medialne i informacje o zatrzymaniach płotek w tej sprawie. A gdzie rekiny?

Nie boi się Pan, że ten wywiad też trafi pod lupę obecnego CBA?
Oczywiście, że trafi! Ten wywiad, podejrzewam, że nie pierwszy i nie ostatni, będzie dokładnie przeczytany w al. Ujazdowskich 9.

Z Pana słów wynika, że ułaskawienie Kamińskiego, choć wydawało się zwycięstwem, jednak nim nie jest. Tak naprawdę organy dzisiaj zajmują się niszczeniem byłych funkcjonariuszy CBA? Skąd ten strach?
Boją się nas dokładnie z tego samego powodu, z którego boją się całego projektu IV RP. W przeciwieństwie do obecnego CBA, to z czasów IV RP nie respektowało układów gospodarczo-oligarchicznych rodem z III RP. Kiedyś nie było w CBA zakazanych tematów. Tymczasem dziś, w mojej ocenie, CBA działa tylko tam, gdzie dostaje na to polityczne przyzwolenie. A skoro PO jest de facto partią przyjaźni z oligarchią, to nic dziwnego, że najważniejsze przestrzenie, w których odbywa się korupcja, nie są przez obecne CBA należycie monitorowane. A jeśli już CBA zabierze się do czegoś poważnego, to najczęściej jego intencje pozostają przynajmniej dwuznaczne. Przykładowo – rozpracowanie tzw. afery informatycznej zaczęła CBA Mariusza Kamińskiego, tymczasem nowe CBA „odpaliło" tę sprawę dopiero w momencie, gdy trzeba było rozliczyć się z Grzegorzem Schetyną. Dlatego też uważam, że nie ma przyzwolenia na kontynuowanie sprawy „Yeti". Co gorsza, obawiam się, że myśliwy może za chwilę znaleźć się w roli zwierzyny łownej.

Rysuje Pan bardzo ponury obraz. Jak ocenić więc partię, która tak zmieniła zasady działania CBA?
Platformę Obywatelską nazwałbym antyobywatelską. Nie liczy się dla niej wola obywateli, ale interes oligarchii biznesowej. Zresztą rozejrzyjmy się wokół – jak ta partia śmie nazywać siebie obywatelską? PO zmieniła ustawę o dostępie do informacji publicznej, a Sejm właśnie przyjął ustawę o zgromadzeniach autorstwa prezydenta Bronisława Komorowskiego, ograniczającą prawo do demonstracji. W czasie komuny walczyliśmy o wolność zgromadzeń – dziś na własne oczy widzimy, jak po kawałku to nam się odbiera.

Kolejne elementy narracji „zamordyzmu IV RP", która dała władzę PO, upadają.
Beata Sawicka nie jest niewinna, jak opisywały ją media, a sąd, po zapoznaniu się z dowodami nie ma wątpliwości, że jej słynne „love story" przed kamerami to nieprawda, a działania CBA były zgodne z prawem. Od otrzymania informacji, przez weryfikację, po zdobycie ostatecznych dowodów. Zarzuty Donalda Tuska, którymi motywował odebranie Mariuszowi Kamińskiemu szefostwa CBA, okazują się nieprawdziwe, a działania Biura zgodne z prawem. To były fundamenty agresywnej kampanii PO. Teraz „ofiary" IV RP dostają wyroki, okazują się jednak przestępcami, a „sprawcy" są uniewinniani.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane