niezalezna.pl - strefa wolnego słowa
28 czerwca 2016

Komisja Millera sfałszowała raport smoleński

Dodano: 26.06.2012 [22:37]
Eksperci smoleńskiego zespołu parlamentarnego odkryli, że komisja Millera sfałszowała własny raport dotyczący katastrofy. A konkretnie zawierający wizualizację załącznik, który miał przedstawić dane z wysokościomierzy zsynchronizowane z pozycją samolotu. Wbrew parametrom lotu komisja podała, że tupolew przeciął brzozę na wysokości ok. 5 metrów, choć faktycznie leciał wtedy ponad 20 metrów nad ziemią. Szef zespołu parlamentarnego Antoni Macierewicz zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury o sfałszowaniu dokumentu państwowego i działaniu na szkodę śledztwa (raport komisji jest dowodem w postępowaniu prokuratury).

Tupolew leciał niebezpiecznie nisko nad ziemią. Gdy zaczął się lekko wznosić, wyrosła przed nim samotna, gigantyczna brzoza. Samolot już nie zdążył odbić, ściął ją w połowie, po czym zmienił kurs, zrobił półbeczkę i rozbił się.

Taką wizję katastrofy w Smoleńsku zobaczyliśmy na wizualizacji przedstawionej w zeszłym roku przez komisję Jerzego Millera. Wizualizacja wyglądała profesjonalnie i przekonująco. Poza animacją samolotu lecącego nad ziemią pokazywała położenie wolanta, dźwigni sterowania oraz zmieniające się wraz z ruchem samolotu wskaźniki trzech wysokościomierzy – dwóch barycznych i jednego radiowego.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza i jego ekspert z Maryland w USA, prof. Kazimierz Nowaczyk, nie wzięli wizualizacji pod lupę.

Pod lupą amerykańskiego eksperta

Wizualizacja ostatnich minut lotu tupolewa stanowi jeden z ośmiu załączników do raportu końcowego komisji Millera. Animowaną prezentację potraktowano początkowo jako atrakcyjny dodatek mający wzmocnić przekaz na konferencji prasowej, zorganizowanej na zakończenie pracy komisji. Tymczasem okazała się bezcennym źródłem informacji. W dodatku źródłem, które jest integralną częścią dokumentu rządowego.

To właśnie dokładna analiza wizualizacji ostatecznie potwierdziła wcześniejsze ustalenia zespołu parlamentarnego, że tupolew wiozący prezydenta i 95 innych osobistości – wbrew temu, co głosił rosyjski MAK i sama komisja Millera – nie zderzył się skrzydłem z brzozą ani nie zmienił trajektorii lotu aż do punktu, w którym odezwał się ukrywany wcześniej TAWS 38. Wizualizacja dostarczyła także prof. Nowaczykowi dowody na to, że raport komisji Millera został sfałszowany.

Co zawiera wizualizacja

W wizualizacji ważniejsze od widoku lecącego samolotu okazały się parametry wysokości podawane na trzech wysokościomierzach. Dwa baryczne pokazują wysokość nad poziomem pasa startowego. Pierwszy wysokościomierz baryczny (wskaźnik elektroniczny zintegrowany z centralą danych aerodynamicznych, wskazuje wysokość barometryczną bezwzględną lub względną, współpracuje z systemami TAWS i FMS) podaje wartości w stopach. Drugi (wskaźnik wysokości barometrycznej z kompletu systemu sygnałów powietrznych) – w metrach. A trzeci to radiowysokościomierz wskazujący rzeczywistą wysokość nad ziemią.

Dane do wysokościomierzy pokazanych na wizualizacji zostały wprowadzone przez samą komisję Millera na podstawie zapisów skrzynki parametrów lotu za pomocą specjalnego programu. Co do wiarygodności danych upewniliśmy się u wiceszefa komisji, obecnego przewodniczącego Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Macieja Laska. Zapytaliśmy go, czy wszystkie dane zaprezentowane w wizualizacji przedstawionej w raporcie tzw. komisji Millera oparte są na prawdziwych parametrach lotu Tu-154M 101. Odpowiedź jest krótka: tak – odparł Maciej Lasek. – Wizualizacja powstała na podstawie zapisów zawartych w obiektywnych źródłach rejestracji, tj. FDR, QAR, CVR oraz urządzeń, które nie były rejestratorami, ale miały możliwość rejestracji pewnych ograniczonych danych jak TAWS i FMS – dodał.

To te parametry zaprzeczają wnioskom raportu i animacji stanowiącej główną część wizualizacji, że tupolew złamał brzozę, ścinając ją na wysokości 5,1 m. Jak widać na stopklatce wizualizacji, w momencie uderzenia w brzozę lewy wysokościomierz baryczny wskazywał 591 stóp. W przeliczeniu na metry (180 m) i po korekcie uwzględniającej przestawienie przez I pilota wysokościomierza barycznego na inną wartość parę minut przed katastrofą (odejmujemy 168 m) daje to wysokość nad poziomem pasa startowego, na jakiej znajdował się tupolew – czyli 12 m. Podobną wysokość podaje drugi wysokościomierz baryczny. Do tego trzeba dodać 8,3 m różnicy wynikającej z nachylenia zbocza (brzoza znajdowała się 8,3 m niżej), co pozwala nam obliczyć, na jakiej wysokości nad ziemią znajdowała się maszyna – 20,3 m.

Eksperci zespołu parlamentarnego stwierdzili, że według trajektorii poprowadzonej na podstawie wizualizacji Komisji Badania Wypadków Lotniczych minimalna wysokość, na jakiej znalazł się samolot, wynosiła 18 metrów ponad ziemią. Nie mógł też utracić fragmentu lewego skrzydła w zderzeniu z brzozą, bo leciał wtedy 20 metrów nad ziemią.

– Wysokość baryczna z dwóch wysokościomierzy jest taka sama. Co więcej, pokrywa się z wcześniejszymi badaniami zespołu parlamentarnego – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” prof. Kazimierz Nowaczyk. – Dowód na fałszerstwo raportu został przeprowadzony na podstawie danych samej komisji ministra Jerzego Millera – podkreśla.

Utajnione parametry

Przypomnijmy, że parametry lotu są do dziś objęte tajemnicą. Jak podczas konferencji specjalistów lotnictwa w Kazimierzu mówił szef podkomisji technicznej komisji Millera Piotr Lipiec: „Obliczenia prowadzi się na danych cyfrowych. Dane cyfrowe znajdują się w trzech miejscach. Są to: MAK, Komisja Wojskowa, czyli w tej chwili MON, i prokuratura. I jeżeli ktokolwiek powie, że posiada dane cyfrowe, to należy natychmiast wykonać telefon do ABW. Powiedzmy sobie szczerze, tak to wygląda”.

Komisja Millera, podobnie jak MAK, robiła wszystko, by nie podawać szczegółowych parametrów. Punkt, gdzie odezwał się TAWS 38 (czyli rodzaj alarmu sygnalizującego, że sensory na goleniach kół odnotowały silne uderzenie typowe dla zderzenia kół z ziemią przy lądowaniu), został przez komisję Millera prymitywnie zamazany – bo do tezy MAK nie pasowało, że gdy odezwał się TAWS 38, samolot był na wysokości... ok. 30 m (jego golenie nie mogły więc odnotować uderzenia kołami o ziemię).

Całość artykułu w najbliższym wydaniu tygodnika “Gazeta Polska”



Autor: 
Anita Gargas
Źródło: 
Gazeta Polska
Komisja Millera sfałszowała raport smoleński  - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
Komisja Millera sfałszowała raport smoleński  - niezalezna.pl
Opinie użytkowników
Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Uwagi i reklamacje kierowane do nas należy kierować na adres: straznik(at)niezalezna.pl Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych. Komunikaty ukazujące się na blogu Morusa są rozwinięciem niniejszego regulaminu.
Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | www.gazetapolska.pl | www.panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl