Nieuchwytni sprawcy zaatakowali „Wyborczą” w styczniu. Ktoś nocą powybijał hartowane szyby na parterze budynku kostkami brukowymi. W marcu zaś ktoś rzucał płytami chodnikowymi w drzwi. Kilka dni później „Wyborcza” doniosła, że wandale obrzucili jajkami dom redaktora naczelnego wrocławskiej „GW” Jerzego Sawki. W kwietniu doszło do dwóch ataków – ponownie kostkami brukowymi powybijano szyby na Placu Solnym.
Policja wciąż nie potrafi ująć sprawców. Plac Solny, znajdujący się tuż przy Rynku, jest pod stałym monitoringiem kamer. Co więcej, na placu są budki z kwiatami i kilka knajpek, więc nawet w nocy ktoś w tej okolicy przebywa. Tymczasem nie ma świadków, a wandale są – jak określili to już wrocławscy blogerzy – dosłownie niewidzialni.
Oświadczenie w sprawie ataków na „Wyborczą” wydało SLD. Czytamy w nim, że „w europejskim mieście, do jakiego aspiruje Wrocław, nie powinno być miejsca na hasła i postawy rasistowskie, antysemickie oraz nacjonalistyczne, które wykluczają z przestrzeni publicznej prawo do odmienności kulturowej czy światopoglądowej. Dlatego też władze Wrocławia nie powinny już więcej w przyszłości legalizować wystąpień publicznych, które mają jawnie faszyzujący i ksenofobiczny charakter”. Na koniec działacze Sojuszu dodali: „Nie można milczeć i dać się zastraszyć atakom skrajnej prawicy”.
Na Placu Solnym od dłuższego czasu, po doniesieniu redakcji „GW” o atakach, pojawiają się liczniej policyjne patrole. W czasie kilku ostatnich demonstracji, m.in. na marszu w obronie Telewizji Trwam, pod siedzibą „Wyborczej” stał uzbrojony w broń gładkolufową kordon policji.
Co ciekawe, wrocławska „GW” w przypadku ataku na dom redaktora Sawki potrafiła się dowiedzieć, gdzie redaktor mieszka. Rok wcześniej nie potrafiła - bądź nie chciała – podać adresu Sawki, gdy tegoż Sawkę chciał podać do sądu poseł Dawid Jackiewicz.
