Panie prokuratorze, doświadczenie historyczne uczy, że dobra wola rosyjskich służb jest wprost niewyczerpana. Proszę się nie zdziwić, gdy pewnego dnia odwiozą do Polski innego tupolewa – w jednym kawałku, świeżutkiego, wprost do muzeum WP. Samolot to samolot. A skoro mamy zdjęcia, to po co nam złom?
Wszystkich Czytelników, którzy z przerażeniem czytali zacytowane wyżej wynurzenia Seremeta, pragnę uspokoić: pan prokurator nie oszalał, tylko się boi. Robi wszystko, by nie być tym, który rozszczelni zasieki smoleńskiego kłamstwa, bo jest pewien, że przez to straci stanowisko. Każdy ma swoje priorytety – jedni bronią honoru, inni stołka. Jednak na przekór chwilowym profitom ta druga opcja prędzej czy później okazuje się straceńcza.
