Świadkowie słyszeli eksplozje

Dorota Kania

Szefowa działu krajowego „Gazety Polskiej Codziennie”, redaktor naczelna Telewizji Republika, wicenaczelna portalu Niezależna.pl oraz dziennikarka śledcza „Gazety Polskiej”.

Kontakt z autorem

Ustalenia naukowców mówiące o dwóch wybuchach w rządowym tupolewie potwierdzają relacje świadków, którzy 10 kwietnia 2010 r. byli na smoleńskim lotnisku.

Ich zeznania złożone w dniu katastrofy nie pozostawiają cienia wątpliwości – w samolocie nastąpiły eksplozje, po których przestały pracować silniki Tu-154M.

W Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie znajdują się m.in. zeznania pilotów samolotu Jak-40, którzy w momencie lądowania Tu-154M byli na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj. Przylecieli wcześniej z dziennikarzami, którzy następnie pojechali do Katynia. Piloci zostali na miejscu i czekali na tupolewa.

„Załoga wyszła z samolotu, by zobaczyć lądowanie Tu-154M 101. Wiedzieliśmy, że ląduje, bo tak było słychać w radiu. Podczas naszej rozmowy z załogą Tu-154M 101 nic nie wskazywało na to, by mieli jakiekolwiek problemy. Nie korespondowaliśmy z tamtą załogą, tylko prowadziliśmy nasłuch. Gdy czekaliśmy na lądowanie tamtego samolotu, nie mieliśmy kontaktu wzrokowego. Słyszałem odgłos silników, który wskazywał na to, że samolot podchodzi do lądowania. Po chwili słychać było zwiększenie mocy silników. Słychać było również, że zwiększenie mocy było do maksymalnych obrotów. Usłyszałem wybuchy, a potem dźwięk gaśnięcia silników. I po wszystkim nastąpiła cisza" – zeznał jeden z członków załogi Jak-40, który został przesłuchany kilka godzin po katastrofie 10 kwietnia 2010 r.

O wybuchach zeznali w prokuraturze także pozostali członkowie załogi samolotu oraz urzędnicy z Kancelarii Prezydenta RP, którzy byli na miejscu, gdy doszło do katastrofy.

Zeznania naocznych świadków katastrofy na temat ostatnich chwil Tu-154M 101 są niemal identyczne – słychać było pracujące silniki, wybuchy, a dopiero później gasnące silniki. Wszyscy widzieli ciała bez ubrań, co podkreślali w swoich zeznaniach. Nie było pożaru.

Funkcjonariusze BOR-u, którzy przyjechali na miejsce tragedii, zrobili zdjęcia i filmy, wysłane następnie pocztą specjalną do kraju.

– Biuro Ochrony Rządu już na początku śledztwa przekazało Wojskowej Prokuraturze Okręgowej w Warszawie materiały filmowe i zdjęciowe wykonane po katastrofie samolotu Tu-154M 101. Zostały one oczywiście włączone do akt śledztwa – potwierdził nam płk Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Tekst ukazał się w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Ciąg dalszy afery podkarpackiej. Jutro ruszy…

Ciąg dalszy afery podkarpackiej. Jutro ruszy…

PO zadecydowało o przyszłości HGW

PO zadecydowało o przyszłości HGW

"Dobra zmiana także w łyżwiarstwie".…

Szef MON zaapelował do Putina. „Żeby…

Szef MON zaapelował do Putina. „Żeby…

Egzekucja islamistów w Iraku

Egzekucja islamistów w Iraku

Ciąg dalszy afery podkarpackiej. Jutro ruszy proces byłej prokurator Anny H.

/ Zrzut ekranu z youtube.com/TV Republika

– W piątek przed Sądem Rejonowym w Tarnowie ma rozpocząć się proces b. prokurator apelacyjnej w Rzeszowie Anny H. – poinformował rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł.

Oskarżona została dziś przewieziona z aresztu we Wrocławiu do aresztu śledczego w Krakowie, skąd jutro zostanie przetransportowana do sądu w Tarnowie.

Była prokurator apelacyjna w Rzeszowie jest oskarżona m.in. o korupcję i powoływanie się na wpływy. Na początku kwietnia śląski zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej przesłał akt oskarżenia przeciwko niej do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości ostatecznie trafił on do Sądu Rejonowego w Tarnowie - jednak proces do tej pory się nie rozpoczął.

Oskarżona ze względu na stan zdrowia przebywała na specjalistycznym oddziale szpitalnym aresztu we Wrocławiu i zdaniem biegłych nie mogła być konwojowana na rozprawy w Tarnowie. Z kolei krakowski areszt śledczy nie dysponował miejscami na specjalistycznym oddziale swojego szpitala.

W związku z trudnościami z rozpoczęciem procesu tarnowski sąd wystąpił w listopadzie do Sądu Najwyższego z wnioskiem o przeniesienie procesu do innego sądu ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości. SN nie uwzględnił jednak tego wniosku.

W akcie oskarżenia Annie H. przedstawiono sześć zarzutów. Dwa z nich dotyczą przyjmowania korzyści majątkowych - łącznie 170 tys. zł, markowych alkoholi oraz usługi budowlanej od podkarpackiego przedsiębiorcy z branży paliwowej Mariana D. W zamian za łapówki H. miała powoływać się na wpływy w instytucjach państwowych - m.in. w prokuraturze i Izbie Skarbowej - i podejmować się załatwiania dla tego biznesmena różnych spraw.

Anna H., która prokuratorem apelacyjnym w Rzeszowie została w grudniu 2007 r., w czerwcu 2016 r. została prawomocnie wydalona z zawodu. Podczas przesłuchań w prokuraturze nie przyznała się do winy. Grozi jej do 10 lat więzienia.

Była prokurator była jedną z ponad 20 osób podejrzanych w wielowątkowym śledztwie dotyczącym afery podkarpackiej. Prokuratura zdecydowała wyłączyć jej sprawę i skierować przeciwko niej akt oskarżenia.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl