Eurokraci mają nowy plan uderzenia w Polskę - UJAWNIA wiceszef Parlamentu Europejskiego

/ EU2016 NL; creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

  

- Procedura art. 7 okazała się bardzo mało skuteczna i w związku z tym Komisja Europejska usiłuje osiągnąć sukces poprzez Trybunał Sprawiedliwości UE. Komisja podjęła już decyzję, że skieruje do niego ustawę o Sądzie Najwyższym. Prawdopodobnie, niestety, Polska tę sprawę w Trybunale Sprawiedliwości UE przegra. W Unii są bowiem siły polityczne, które chcą tę sprawę rozgrywać z różnych powodów. - powiedział prof. Zdzisław Krasnodębski, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

- Wynik wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2019 r. pokaże, czy Bruksela zmieni podejście do Polski. Albo te wybory wzmocnią układ rządzący UE, który nie sprzyja Polsce, albo powstanie nowy układ sił politycznych i dojdzie do nowego otwarcia i złagodzenia kursu. Rozstrzygniecie leży nie w sferze prawa, tylko w sferze polityki. Polska jednak pomimo wszelkiego oporu musi iść swoją drogą

- powiedział eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, prof. Zdzisław Krasnodębski.

Jego zdaniem Komisja Europejska prawdopodobnie skieruje do Trybunału Sprawiedliwości UE skargę na polską ustawę o Sądzie Najwyższym. Powiedział, że ostatnie tygodnie pokazały, iż Komisja nie zamierza szukać kompromisu. Dodał, że nie zdziwiło go, iż Komisja Europejska zrobiła dziś kolejny krok w procedurze naruszenia prawa UE wobec Polski w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym.

- Rozmowy toczone przez pierwszą połowę roku między Polską i Komisję Europejską nie zakończyły się kompromisem. KE podjęła decyzję, aby sprawę ciągnąć dalej. We wpływowych mediach Polskę regularnie wrzuca się do tego samego koszyka co Turcję czy Rosję. Tymczasem gdyby ktoś zechciał spojrzeć na sprawę realistycznie, musiałby przyznać, że Polska jest jednym z najbardziej stabilnych, szanujących prawa obywateli krajów w UE. Wyróżniamy się w Europie nie tylko, gdy chodzi o sferę gospodarczą. O tym fakcie nikt jednak głośno nie chce mówić w Brukseli

 - wskazał.

Według Krasnodębskiego, po uruchomieniu przez Komisję Europejską w grudniu ub.r. wobec Polski procedury art. 7 traktatu unijnego okazało się, że kraje członkowskie nie są skłonne do podejmowania tego tematu.

- Procedura art. 7 okazała się bardzo mało skuteczna i w związku z tym Komisja Europejska usiłuje osiągnąć sukces poprzez Trybunał Sprawiedliwości UE. Zawsze jednak pojawiają się pytania o to, w którym punkcie Polska łamie traktaty unijne i dlaczego wiek 65 lat przejścia na emeryturę narusza traktaty unijne, a 70 lat już nie? Jaką regułę europejską, w relacjach między państwami unijnymi, łamie nasza reforma? I na te pytania nie ma odpowiedzi

 - zaznaczył.

W opinii europosła Komisja Europejska podjęła już decyzję, że skieruje ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości.

- Prawdopodobnie, niestety, Polska tę sprawę w Trybunale Sprawiedliwości UE przegra. W UE są siły polityczne, które chcą tę sprawę rozgrywać z różnych powodów. Przykładowo, jeśli z jednej strony naruszają zasady unii energetycznej, forsując Nord Stream 2, trudno się spodziewać, że nie miałyby podważać pozycji Polski. Możliwe, że pod wpływem tych sił KE się spieszy. Nie można też zapomnieć, że działania KE są też efektem działań sił wewnątrz Polski. Bez tych sił w ogóle nie doszłoby do uruchomienia art.7

 - zaznaczył.

Komisja Europejska dziś podjęła decyzję o przesłaniu Polsce tzw. uzasadnionej opinii w odniesieniu do ustawy o Sądzie Najwyższym. To kolejny krok w procedurze naruszenia prawa wobec Polski. Komisja podała, że Polski rząd ma teraz miesiąc na podjęcie działań, których oczekuje KE. Jeśli uzna je za niewystarczające, może skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

CZYTAJ WIĘCEJ: KE murem za "nadzwyczajną kastą". Twierdzą, że ustawa o SN jest... niezgodna z prawem

Procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym Komisja Europejska uruchomiła 2 lipca. Dała wtedy Polsce miesiąc na odpowiedź. W odpowiedzi przesłanej 2 sierpnia polskie władze odrzuciły zarzuty KE i wniosły o umorzenie postępowania.

Polski rząd wskazywał, że nie ma podstaw, by uznać, że kwestionowana przez KE nowelizacja ustawy o SN naruszyła zasadę nieusuwalności sędziów. Rozwiązania przyjęte w nowelizacji ustawy o SN nie naruszają również - jego zdaniem - zasady niezawisłości, a sędziowie SN posiadają wszelkie gwarancje systemowe potrzebne do orzekania w sposób całkowicie wolny od nacisków zewnętrznych.

Komisja poinformowała dziś, że przeprowadziła "dogłębną analizę" odpowiedzi. Jak wskazała, nie rozwiała ona jej wątpliwości prawnych, więc KE zrobiła kolejny krok w procedurze naruszenia prawa UE.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Dorota Kania UJAWNIA: Kim naprawdę jest znany pisarz Vincent V. Severski?

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Autor powieści szpiegowskich. Ekspert. Celebryta. I jednocześnie pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80. Tak najkrócej można scharakteryzować Vincenta V. Severskiego, a właściwie Włodzimierza Sokołowskiego, używającego pseudonimu, którym posługiwał się w komunistycznej bezpiece. Kulisy resortowej przeszłości niezwykle popularnego w ostatnim czasie pisarza ujawniła w najnowszym odcinku programu „Koniec Systemu” Dorota Kania.

W rozmowie z Dorotą Kania, specjalista ds. służb specjalnych, Piotr Woyciechowski zwrócił uwagę, że autor popularnych ostatnio powieści szpiegowskich to w rzeczywistości pochodzący z resortowej rodziny esbek ścigający opozycję w latach 80.  
 
Co ciekawe, przez wiele lat na temat Vincenta V. Severskiego niewiele było wiadomo. Pytany, dlaczego przez tyle lat, tak trudno było dotrzeć do jego akt, Piotr Woyciechowski tłumaczy, że ma to związek z informacjami pochodzącymi ze zbioru zastrzeżonego.

- Jest to dyskusja o zbiorze zastrzeżonym i jego funkcji, które pełnił w strukturze III RP – jako pewien rodzaj polisy ubezpieczeniowej. (…) Ta funkcja na szczęście się skończyła w ubiegłym roku, w wyniku noweli, dzięki której ostatecznie zlikwidowano tę instytucję. IPN nie prowadzi osobnego zbioru archiwaliów po organach bezpieczeństwa państwa komunistycznego. One podlegają teraz ujawnieniu i badaniom przez historyków. Pracowałem w jednostce cywilnej, w wyodrębnionym gabinecie ministra Antoniego Macierewicza. Wtedy oczywiście te zbiory były zastrzeżone. Nie mieliśmy dostępu do tych materiałów, które sukcesywnie były wyodrębniane ze zbioru zastrzeżonego – już od roku 2006/2007, kiedy śp. Janusz Kurtyka rozpoczął ten proces. Jeżeli mieliśmy dostęp to jedynie do fragmentarycznych treści dotyczących głównie protokołów zniszczeń. Jeżeli chodzi o teczki pracowników zewnętrznych, funkcjonariuszy SB piony wywiadowczego, to były one przed nami niestety zamknięte - mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

W dalszej części rozmowy Woyciechowski mówi wprost, że jednostka, w której działał Severski, a właściwie Włodzimierz Sokołowski pełniła rolę policji politycznej. Pracę zaczął w 1982 r. w Wydziale XI Dep. I MSW (dywersji ideologicznej).

- Zło czy też ferment, który Włodzimierz Sokołowski wprowadza do przestrzeni opinii publicznej swoją twórczością, to jest założycielskie kłamstwo, które polega na tym, że departament pierwszy był wyodrębnioną służbą, która [...] nawet stawała w niektórych momentach w opozycji do Związku Sowieckiego. W tej zakłamanej twórczości pojawiają się dwie postaci – najbardziej płodne byłych funkcjonariuszy. Jest to Włodzimierz Sokołowski oraz płk. Piotr Wroński. Są to koledzy, którzy być może nawet przy jednym biurku siedzieli. Różnica między nimi jest taka, że płk. Wroński swoją twórczością przyznaje, że służył w aparacie represji państwa komunistycznego w istocie zbrodniczej organizacji. Natomiast Włodzimierz Sokołowski mówi: „Nie, ja służyłem w wyidealizowanej jednostce, która zawsze broniła państwa polskiego” - wyjaśnia Piotr Woyciechowski.  

W rozmowie z Dorotą Kanią Woyciechowski dzieli się swoimi ustaleniami na temat tak długo skrywanej przeszłości Włodzimierza Sokołowskiego, w tym do danych na temat jego rodziców.

 - Dotarłem do tych materiałów. Ojciec Włodzimierza – Aleksy Sokołowski - to jest czysty Sowiet. Wiemy, że po zakończeniu operacji Ostrej Bramy, kiedy zaaresztowano żołnierzy AK i wywieziono ich na Wschód do Łagrów rozpoczyna się jego niesamowicie aktywna kariera. Sowiet – to określenie oczywiście umowne, które ma symbolizować to, że był on gorliwym komunistą i był opisywany w dokumentach wojskowych jako człowiek absolutnie lojalny wobec Związku Sowieckiego. Nie wiadomo co Aleksy robił w czasach działań bojowych w Wilnie. Na ten temat nie mamy wiedzy. Jednak wiemy, że po zakończeniu działań od 1945 roku bardzo szybką ścieżkę awansu otrzymuje w Ludowym Wojsku Polskim jako młody żołnierz. Był szefem wojsk chemicznych w śląskim okręgu wojskowym. W latach 70’ był szefem Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Chemicznych. W czasie stanu wojennego jako lojalny członek partii zostaje komisarzem kilku zakładów przemysłowych w Warszawie, a następnie Urzędu Wojewódzkiego w Skierniewicach. To właśnie w stanie wojennym, kiedy Aleksy Sokołowski jest komisarzem jego syn Włodzimierz wstępuje do służb bezpieczeństwa. Problem polega na tym, że ten rodzaj nepotyzmu jest całkowicie transparentny dla Rosjan. Ci ludzi są całkowicie przezroczyści dla Rosjan. Ta funkcjonalność oparcia służb na układzie rodzinnym nie zabezpiecza konspiracji, hermetyczności tego środowiska. Wszystko dlatego, że ojcowie tych funkcjonariuszy, którzy wstąpili w latach 80’ są doskonale znani Rosjanom – mówił na antenie Telewizji Republika Piotr Woyciechowski.  

Więcej na temat tajemnic wokół postaci Vincenta V. Severskiego w artykule Doroty Kani, w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.

[polecam:http://niezalezna.pl/245481-nowy-numer-tygodnika-gazeta-polska-a-w-nim-specjalny-dodatek]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl