Najstarszej w Polsce pracowni konserwatorskiej grozi upadek. Walka o jej ocalenie trwa!

/ ppkz.pl

  

Dla mnie sprawa jest czytelna i prosta: trzeba ratować Polskie Pracownie Konserwacji Zabytków, najstarszą w Polsce pracownię konserwatorską. PPKZ może być zbrojnym ramieniem ministerstwa kultury, które nie ma służb mogących na zlecenie ministra dokonać szybkiego remontu, czy zabezpieczenia danych dzieł - mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl były już prezes spółki Mariusz Ciechomski. Jeśli nie dojdzie do przekształcenia placówki w państwową instytucję kultury, ta upadnie.

26 stycznia br. podjęta została uchwała ws. przekształcenia PPKZ w państwową instytucję kultury. 6 lutego wniosek o przekształcenie trafił do ministerstwa kultury. Jest on rozpatrywany przez Departament Ochrony Zabytków. Do tej pory nie zapadła decyzja w sprawie. 

26 stycznia Paweł Lewandowski jako wiceminister kultury na nadzwyczajnym zgromadzeniu podjął uchwałę, czyli wyraził zgodę na przekształcenie - ostatnią zgodę korporacyjną. 6 lutego złożyłem oficjalny wniosek do ministra Glińskiego z protokołem ze wszystkimi dokumentami i sprawa utknęła w martwym punkcie 

- mówi portalowi niezalezna.pl Mariusz Ciechomski.

Nadzór właścicielski nad spółkami Skarbu Państwa podległymi resortowi kultury realizuje aktualnie wiceminister kultury Paweł Lewandowski. Z kolei Departament Ochrony Zabytków, w którym „utknął” wniosek ws. PPKZ podlega wiceminister Magdalenie Gawin, będącej także Generalnym Konserwatorem Zabytków. 

Niestety, nasza sprawa stanęła w martwym punkcie. Wniosek złożony przez PPKZ podlegał Departamentowi Nadzoru Właścicielskiego czyli ministrowi Pawłowi Lewandowskiemu. Wtedy rzecz szła w miarę sprawnie. Potem jednak kolejny wniosek złożony do Departamentu Ochrony Zabytków, czyli na ręce wiceminister Magdaleny Gawin, trafił, jak się okazało, w jakąś próżnię

- wskazuje Ciechomski, zaznaczając zarazem, że przez pięć miesięcy PPKZ była sprawdzana przez inny departament, a czemu tak się dzieje, nie wiadomo. 

Wcześniej Departament Nadzoru Właścicielskiego kierowany przez wiceministra Lewandowskiego dokładnie sprawdził PPKZ.

Trzeba było pisać wyjaśnienia, wszystko trwało wiele miesięcy, teraz zaś sprawa ani drgnie

- mówi nam Ciechomski, dodając, że ponoć ma jej szkodzić artykuł UE traktujący o „niedozwolonej pomocy publicznej”,  co, jego zdaniem, jest absolutną bzdurą. 

W stosunku do każdego podmiotu tak można powiedzieć. Tym bardziej, że wcześniej pozostałe podmioty też były przekształcane na tej samej podstawie prawnej

- stwierdza. Chodzi m.in. o Państwowy Instytut Wydawniczy, czy Państwowe Wydawnictwo Muzyczne. 

Zaznaczmy, że jeśli nie dojdzie do przekształcenia, PPKZ upadnie i zakończy się jej prawie 70-letnia historia. Akcja ratunkowa jest jednak możliwa i istnieją tego dobre przykłady – choćby właśnie przywrócony do życia Państwowy Instytut Wydawniczy, powstały w 1946 roku, który w latach 2012-15 był w stanie likwidacji. W styczniu 2017 r. PIW stał się państwową instytucją kultury, podległą Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Te wszystkie podmioty, które były już w gorszej kondycji finansowej, otrzymały wsparcie, a w ich przypadku była ta sama sytuacja prawna. Nie rozumiem tego i jestem zdziwiony. Zwłaszcza, że przekształcano je w tym samy ustawodawstwie, tyle że wcześniej - w latach 2016-2017

- podkreśla Ciechomski. I pyta wprost: jakie ma znaczenie, czy PPKZ remontuje zabytki, czy PIW (który tak samo „zaburza” rynek wydawniczy) wydaje i sprzedaje książki. 

Odczułem to jako coś dziwnego i dlatego 30 maja złożyłem rezygnację, ale chciałbym, żeby to przekształcenie się dokonało

- zaznacza, wykazując jednocześnie, że PPKZ jest najstarszą w Polsce firmą, która konserwuje zabytki. I choć założona w 1950 r., zatrudnia dziś ponad 60 pracowników, ma podwykonawców - polskie firmy, dlatego „warto, żeby sprawa PPKZ została dopięta”. 

Historia Polskich Pracowni Konserwacji Zabytków sięga lat powojennych. W okresie największego rozkwitu Pracownia zatrudniała 12 tysięcy pracowników, a swoją placówkę miała w każdym mieście wojewódzkim. PPKZ ma na swoim koncie wiele zrealizowanych projektów renowacyjnych w Polsce (m.in. udział w odbudowie Zamku Królewskiego w Warszawie, konserwacja Panoramy Racławickiej, odbudowa i restauracja historycznych centrów Krakowa, Torunia, Gdańska i Zamościa), a także prace w ponad 30 krajach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Duże wsparcie dla polskich konserwatorów zabytków!

Podstawowa działalność PPKZ to prace budowlano-konserwacyjne. Obecnie trwa remont historycznego domu dziecka na warszawskiej Woli, gdzie przed wojną pracował Janusz Korczak. Trwają też prace w pałacu w Jastkowie na Lubelszczyźnie. Co więcej, PPKZ zapowiada utworzenie nowego, drugiego filaru działalności, jakim ma być upowszechnianie dokumentacji prac budowlanych wykonywanych na przestrzeni ostatnich 60 lat w najważniejszych historycznych miejscach Polski. Dzięki temu będzie można poznać plany i sprawozdania z tych wielkich realizacji. 

Rozmawiałem z panią wiceminister Gawin, i nic. Był jakiś opór. Sytuacja spółki jest natomiast coraz gorsza. Skala zobowiązań finansowych zaś coraz większa. Dla mnie sprawa jest czytelna i prosta: trzeba ratować ten podmiot, to jest najstarsza w Polsce pracownia konserwatorska, można dać jej nowe zadania, może być zbrojnym ramieniem ministerstwa kultury, które nie ma służb mogących na zlecenie ministra dokonać szybkiego remontu, czy zabezpieczenia danych dzieł. To jest jednak decyzja ministerstwa

- dodaje Mariusz Ciechomski. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Macron chciał „ugasić pożar”, ale… Francuzom to nie wystarcza. Nie zamierzają odpuścić!

Protest "żółtych kamizelek" / By Obier - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=74483210

  

Prezydent Francji Emmanuel Macron ma poważny problem. Jego propozycje dotyczące zażegnania kryzysu, jaki związany jest z protestami "żółtych kamizelek", spotkały się z negatywnym odbiorem. Politycy zarzucają mu, że rzucił niezadowolonym Francuzom "garść okruchów". A to być może dopiero początek problemów...

Obserwatorzy zastanawiają się, czy te ustępstwa wystarczą do zażegnania trwającego od tygodni kryzysu. Wielu uczestników protestów wzywa do kolejnych manifestacji w Paryżu w sobotę.

Prezydent Francji ogłosił wczoraj postanowienia mające ugasić trwający od blisko miesiąca kryzys wywołany masowymi protestami ruchu „żółtych kamizelek”. Wśród postanowień znalazło się podniesienie zagwarantowanej płacy minimalnej (SMIC) o 100 euro miesięcznie od stycznia 2019 roku, cofnięcie wzrostu składki na ubezpieczenia społeczne dla emerytów otrzymujących poniżej 2000 euro miesięcznie oraz zwolnienie wynagrodzenia za godziny nadliczbowe ze składek i podatków. [polecam:https://niezalezna.pl/249612-protesty-spowolnia-francuska-gospodarke-to-jest-katastrofa-dla-handlu]

Macron powiedział również, że wprowadza „gospodarczy i socjalny stan wyjątkowy”, co większość komentatorów uznała za metaforę. Zapowiedział też zakrojone na szeroką skalę konsultacje obywatelskie w celu znalezienia odpowiedzi na bolączki Francuzów.

Niektórzy przedstawiciele „żółtych kamizelek”, proszeni przez prasę o reakcje zaraz po przemówieniu prezydenta, określali jego decyzje jako „pozytywny pierwszy krok” i „podstawę do rozpoczęcia rozmów”. Każdy z zabierających głos podkreślał jednak, że wypowiada się wyłącznie we własnym imieniu, i dodawał, że władze muszą dać o wiele więcej. [polecam:https://niezalezna.pl/249456-francuzi-moga-miec-powazne-problemy-minister-juz-liczy-jakie-straty-przyniosa-protesty]

Następnie ton komentarzy stawał się coraz ostrzejszy; uczestnicy blokad potępiali „maskaradę”, „sypanie piaskiem w oczy”, „teatralne efekty”, a nawet „prowokacje”, jakich dopatrywali się w wystąpieniu prezydenta. „Wielkie słowa i małe kroki” – streściła emerytka z grupy blokującej rondo na drodze w zachodniej Francji. Częste były wezwania do „piątego aktu”, czyli kolejnej sobotniej manifestacji w Paryżu.

Za „puste słowa” uznał wypowiedź Macrona przywódca partii Francja Nieujarzmiona. „Prezydent myślał, że rzucając miedziaki, uspokoi trwające powstanie obywatelskie” – powiedział Jean-Luc Melenchon. Przewodnicząca prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wyraziła przekonanie, że prezydent nadal promuje dziką globalizację. [polecam:https://niezalezna.pl/249021-opozycja-chce-dymisji-francuskiego-rzadu]

Pierwszy sekretarz Partii Socjalistycznej Olivier Faure potępił prezydenta za to, że nie zmienił kursu. „Nieopodatkowane nadgodziny opłacane będą przez bezrobotnych i emerytów, którzy nie mogą z nich korzystać” - tłumaczył i zapowiedział wniesienie wniosku o wotum nieufności wobec rządu. Inni lewicowi działacze zarzucali Macronowi, że niewiele daje pracownikom i oszczędza najbogatszych.

„Emmanuel Macron zadowala się rzuceniem rozgniewanym Francuzom garstki okruchów”

– krytykował deputowany partii Republikanie Eric Ciotti.

Yannick Jadot, który ma stanąć na czele listy Zielonych w wyborach do Parlamentu Europejskiego, ubolewał, że prezydent „nie przedstawił żadnej perspektywy sprawiedliwej transformacji ekologicznej i społecznej”.

Deklaracje Macrona nie zadowoliły związkowców. Philippe Martinez, przywódca CGT, największej z central związkowych, wyrzucał prezydentowi, że nie wspomniał o rewaloryzacji emerytur, minimum socjalnym, sytuacji młodzieży.

„Nic nie zrozumiał, a może i nie chce zrozumieć, na czym polega wyrażany przez Francuzów gniew”

– skwitował związkowiec.

Podliczając koszt ustępstw prezydenckich dla skarbu państwa, ekonomiści zapowiadają, że wprowadzenie tych zmian sprawi, że Francja przekroczy dopuszczalny przez Komisję Europejską deficyt budżetowy.

„To popuszczenie lejców musi być zaakceptowane przez Brukselę, gdyż jest konieczne dla przeprowadzenia reform rozpoczętych przez Macrona”

– mówił w radiu France Info jego były doradca Philippe Aghion. Inni obserwatorzy obawiają się jednak, że odejście od dyscypliny osłabi pozycję prezydenta Francji w Unii Europejskiej, przede wszystkim w relacjach z Berlinem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl