Orzekał w stanie wojennym, dziś tłumaczy się ze swojej przeszłości. Sędzia Iwulski wydał oświadczenie

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Sędzia Józef Iwulski wydał dziś specjalne  oświadczenie w związku z publikacjami dotyczącymi orzekania przez niego w okresie stanu wojennego "w sądach wojskowych w sprawach politycznych". Twierdzi, że orzekał tylko "w jednej sprawie, w której orzeczono bezwzględne kary pozbawienia wolności. Była to sprawa (....), w której w dniu 3 grudnia 1982 r. skazano 4 osoby za przestępstwo z art. 48 dekretu o stanie wojennym (rozpowszechnianie nielegalnych wydawnictw) a jedna osoba została uniewinniona" - czytamy.

Wyznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę na p.o. I prezesa SN sędzia Józef Iwulski nie przyznawał się w III RP do tego, że w PRL orzekał z legitymacją PZPR, ani do udziału w procesach politycznych stanu wojennego. Gdy ujawniliśmy jego przeszłość, nadal nie podaje pełnej prawdy o sobie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Półprawdy i tajemnice sędziego Iwulskiego. Nadal nie podaje pełnej prawdy o sobie

W oficjalnych biogramach sędziego Józefa Iwulskiego brak informacji o jego przeszłości jako członka PZPR w sędziowskiej todze. Skrywał również informację o tym, że jego żona była w SB, a on w tym samym czasie brał udział w procesach stanu wojennego, w których opozycjonistów skazywano bezprawnie z dekretu o stanie wojennym.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kim jest sędzia Józef Iwulski? Pod takimi decyzjami podpisywał się jako sędzia Sądu Najwyższego

Odnosząc się do ujawnionych informacji stwierdził, że brał udział tylko w jednym procesie politycznym, w którym skazano dwóch działaczy KPN. Dodał, że on złożył wtedy zdanie odrębne, po czym odsunięto go od orzekania w procesach politycznych. Gdy media dopytywały o akta z siedmiu procesów za działalność antykomunistyczną w stanie wojennym, w których figuruje jego nazwisko, sugerował, że nie wydawał wyroków, ale jedynie decyzje procesowe. Jednak z akt jasno wynika, że w sprawach, w których skazano opozycjonistów, uczestniczył on w rozprawach głównych.

Iwulski jednak idzie w zaparte. Wydał nawet specjalne oświadczenie w związku z publikacjami dotyczącymi orzekania przez niego w okresie stanu wojennego "w sądach wojskowych w sprawach politycznych".

Oświadczył, że:

Po ukończeniu studiów zostałem powołany na rok do służby wojskowej w ramach Szkoły Oficerów Rezerwy, po zakończeniu której otrzymałem stopień podporucznika.

W czasie stanu wojennego orzekałem w Sądzie Rejonowym dla Krakowa Podgórza w Krakowie w wydziale cywilnym.

Od 1 lipca 1982 r. (być może od 1 sierpnia 1982 r.) zostałem powołany do czynnej służby wojskowej i skierowany do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Krakowie, w którym jako sędzia orzekałem przez 6 miesięcy (do końca grudnia 1982 r., a być może do 31 stycznia 1983 r.).

Orzekałem w różnych sprawach wojskowych (np. samowolne oddalenia), a najwięcej w sprawach o porzucenie pracy w zakładach zmilitaryzowanych.

Według stanu mojej pamięci (po 36 latach) w składzie wyrokującym w pierwszej instancji w sprawach politycznych, orzekałem w jednej sprawie, w której orzeczono bezwzględne kary pozbawienia wolności. Była to sprawa o sygnaturze SoW 722/82, w której w dniu 3 grudnia 1982 r. skazano 4 osoby za przestępstwo z art. 48 dekretu o stanie wojennym (rozpowszechnianie nielegalnych wydawnictw) a jedna osoba została uniewinniona.

Do wyroku tego złożyłem zdanie odrębne za uniewinnieniem wszystkich oskarżonych (zostało ono odnotowane w publikacji M. Stanowska, A. Strzembosz: Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988, Warszawa 2005, s. 223 i 230). W tym zdaniu odrębnym podniosłem konieczność zastosowania konstrukcji ustawy względniejszej (co prowadziło do uznania braku znamion czynu zabronionego) oraz twierdziłem o braku dostatecznych dowodów popełnienia czynu. W mojej ocenie zdanie odrębne zostało w znacznej części uwzględnione w uzasadnieniu wyroku (rehabilitacyjnego) Sądu Najwyższego z dnia 26 lutego 1993 r., WRN 3/93, w którym wszyscy oskarżeni zostali uniewinnieni. Sprawę tę dobrze pamiętam, gdyż złożenie zdania odrębnego łączyło się ze znacznym stresem.

W innych przywoływanych sprawach nie wykluczam, że mogłem orzekać w postanowieniach incydentalnych tzn. niewiążących się z rozstrzygnięciem o kwestii odpowiedzialności karnej (np. dotyczących wyłączenia sędziego, przekazania sprawy do innego sądu, zawieszenia postępowania).

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Kontrola CBA w bydgoskim ratuszu. Nieoficjalnie wiadomo, że dotyczy głośnej inwestycji

/ cba.gov.pl

  

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje bydgoski urząd miejski i inwestycje na Wyspie Młyńskiej na Brdzie - dowiedziała się dziś Polska Agencja Prasowa. Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że badana inwestycja, to Młyny Rothera.

Rzeczniczka prasowa miasta Marta Stachowiak potwierdziła, że "w Urzędzie Miasta trwa kontrola dotycząca procesu zagospodarowania Młynów Rothera oraz realizacji inwestycji przy ul. Fordońskiej". Pytana o kontrolę powiedziała PAP, że kontrola nie została zainicjowana przez miasto, ale ratusz współpracuje z wykonującymi ją funkcjonariuszami.

- Kontrolujący uzyskali oczekiwane dokumenty

 - zapewniła.

Piotr Kaczorek z wydziału komunikacji społecznej Biura wyjaśnił w rozmowie z PAP, że agenci wydziału zamiejscowego CBA w Bydgoszczy weszli do urzędu i kontrolują dokumentację dotyczącą miejskich inwestycji i gospodarowania mieniem miasta w latach 2013-18.

- Kontrola dotyczy zachowania podczas działań miasta określonych przepisami prawa procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących inwestycji

- powiedział.

Zaznaczył, że taka kontrola rozpoczęła się w sierpniu i potrwa do 21 listopada.

- Zgodnie z ustawa kontrole trwają trzy miesiące. W przypadkach szczególnych szef CBA może ją jednak przedłużyć - maksymalnie do sześciu miesięcy

- powiedział Kaczorek.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że główne zadanie funkcjonariuszy, to skontrolowanie inwestycji w ścisłym centrum Bydgoszczy na Wyspie Młyńskiej – tzw. Młynów Rothera odkupionych przez miasto od dewelopera za 29,5 mln zł. Transakcja z 2013 r. z firmą Nordic Development dotyczyła Młynu Rothera, Spichrza Zbożowego i Spichrza Mącznego. Miasto część kwoty przekazała w gotówce, a resztę przekazując firmie inne nieruchomości.

CBA zajmuje się też analizą uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla Brdyujścia przy ul. Pilickiej - wynika z informacji PAP.

Biuro sprawdza teraz przetarg na wykonanie robót budowlanych na Wyspie Młyńskiej. Kontrolerzy przyjrzą się też dokładnie rozliczeniu pieniędzy z unijnego programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko uzyskanych na ten cel od 2014 r. przez Bydgoszcz.

Środki - 15 mln zł trafiły do miasta na I etap inwestycji w ramach konkursu przeprowadzonego przez resort kultury i dziedzictwa narodowego. Koszt tej części inwestycji na Wyspie Młyńskiej miał wynieść 21 mln zł.

Całość inwestycji rewitalizacji Młynów Rothera wykonywana jest przez Budimex i ma kosztować w sumie 74,9 mln zł netto według umowy z czerwca 2018 r. Termin zakończenia robót ustalono na 29 grudnia 2020 r.

Budynki w założeniu mają być nową wizytówką miasta. Wyspa Młyńska na Brdzie leży między Starym Rynkiem, a budynkiem Opery Nova.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl