Operacja GetBack – jak próbowano uwikłać PiS w aferę. Niech w Platformie pamiętają o tych FAKTACH

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Od pewnego czasu w mediach krążą komunikaty i wypowiedzi osób powiązanych z Platformą Obywatelską i „totalną opozycją”, mające wskazywać na rzekome powiązania rządu lub państwowych spółek z aferą GetBack. Tymczasem w świetle najnowszych faktów okazuje się, że cała teoria pęka niczym bańka mydlana. Na jaw wychodzą nowe informacje, z których jednoznacznie wynika, w jaki sposób - przy użyciu manipulacji i fake newsów - próbowano wymusić na państwowych instytucjach korzystne dla GetBack decyzje. Analiza działania służb i organów państwowych nie pozostawia złudzeń. Okazuje się, że GetBack to w rzeczywistości afera salonów finansowych III RP.

Politycy „totalnej opozycji” sugerowali nawet, że afera GetBack jest tym dla rządu Mateusza Morawieckiego, czym afera Amber Gold była dla rządu PO-PSL. Tymczasem prześledzenie wszystkich wątków skandalu z GetBack ukazuje sieć powiązań prowadzących bezpośrednio do elit III RP.

Jak ustalił portal niezalezna.pl, w kwietniu podjęto ostateczną próbę uwikłania spółek i państwowych instytucji w aferę GetBack. Pomimo usilnych starań w dotarciu do władz PFR i PKO BP oraz przekonania ich do inwestycji kapitałowych w GetBack - obie instytucje kategorycznie odmówiły jakiejkolwiek współpracy.


Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że nie uruchomiono nawet wstępnego etapu procesu inwestycyjnego. W tym samym czasie Giełda Papierów Wartościowych na polecenie Komisji Nadzoru Finansowego zawiesiła obrót akcjami GetBack.

W tym miejscu należy przypomnieć, że dokładnie 16 kwietnia, kilkanaście minut po raporcie giełdowym GetBack o rzekomej zgodzie PFR i PKO BP na zainwestowanie w spółkę „do 250 mln zł”, który ostatecznie okazał się fake newsem - obie instytucje jednoznacznie dementują jego treść i zawiadamiają KNF o kłamstwach zawartych w treści komunikatu spółki giełdowej oraz wskazują na ryzyko manipulowania w ten sposób kursem akcji GetBack właśnie przez spółkę GetBack.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. Premier Morawiecki otrzymuje od Konrada Kąkolewskiego z GetBack dwa listy. Oba spotykają się z jednakową reakcją szefa rządu: premier nie odpowiada na nie, lecz natychmiast przekazuje je koordynatorowi służb specjalnych i przewodniczącemu KNF.

Szybko okazuje się, że afera GetBack zatacza coraz szersze kręgi, a jej macki sięgają bezpośrednio do salonów finansowych III RP. Jak już informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl, prezes GetBack Konrad Kąkolewski jest bliskim współpracownikiem i dobrym znajomym Cezarego Stypułkowskiego i Leszka Czarneckiego.

Jak ustalił portal niezalezna.pl, gdy w sprawie GetBack przyjrzymy się powiązaniom i przeprowadzanym transakcjom, można tam dostrzec udział osób, które doskonale się znają jeszcze z czasów rządu Jerzego Buzka, rządu SLD, prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego i z pracy w tamtych latach w Ministerstwie Skarbu Państwa i PZU.

Kim jest Cezary Stypułkowski? Od 1981 r. był doradcą Ministra ds. Reform Gospodarczych w Urzędzie Rady Ministrów. W 1985 r. został doradcą prezesa Konsultacyjnej Rady Gospodarczej. W latach 1987–1988 doradca premiera oraz sekretarz Komitetu Rady Ministrów ds. Reformy Gospodarczej. Z dokumentów IPN wynika że w 1988 r. Stypułkowski został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa pseudonim „Michał”.
 
A co z Leszkiem Czarneckim? To właśnie z grupy kapitałowej Czarneckiego wywodzi się GetBack. Czarneckiego trudno kojarzyć z prawicą. Z materiałów IPN wynika, że w wieku 18 lat podpisał on zobowiązanie do współpracy z SB jako TW „Ernest”, a dwa lata później - w 1982 r. - do współpracy z wywiadem PRL. W 1983 założono mu teczkę jako kontakt operacyjny o pseudonimie Ternes. Bankier przyznał się do podpisania zobowiązania, nie potwierdził jednak przekazywania SB informacji.

Co ciekawe, jedną z kluczowych osób w kontekście GetBack jest Alicja Kornasiewicz, która 18 lat temu jako wiceminister skarbu nadzorowała sprzedaż Telekomunikacji Polskiej Francuzom, a Pekao S.A. Włochom. Kornasiewicz, była przez ostatni rok (aż do 27 kwietnia 2018) członkiem Rady Nadzorczej GetBack. Z naszych ustaleń wynika, że to właśnie ona odpowiadała za audyt w tej spółce! Nagle zrezygnowała ona ze wszystkich funkcji bez podania przyczyny.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Bankierzy zarejestrowani jako TW, minister od Buzka, laurka w "GW"... Cała prawda o GetBack

Niezależnie od tych faktów, przedstawiciele „totalnej opozycji” od dłuższego czasu próbują lansować w mediach teorię, zakładającą, iż GetBack jest powtórką z afery Amber Gold. Wystarczy jednak szybkie porównanie reakcji służb i władz pod rządami ekipy PO-PSL na aferę Amber Gold z działaniami rządu Mateusza Morawieckiego, podjętymi w sprawie GetBack, by okazało się, że podczas, gdy Amber Gold niemal na każdym kroku próbowano tuszować, w sprawie GetBack od razu podjęto zdecydowane działania.

Pierwszą instytucją, która zawiadomiła odpowiednie służby w sprawie GetBack był Polski Fundusz Rozwoju (PFR). Dziś wiadomo, że Komisja Nadzoru Finansowego złożyła już kilkanaście zawiadomień do prokuratury, CBA zabezpiecza stosowne dokumenty i dane, a w Prokuraturze Krajowej działa specjalny zespół prokuratorów ds. GetBack. I niebawem zapewne poznamy pierwsze efekty działań instytucji państwa polskiego w tej sprawie.


Poniżej przedstawiamy kalendarium wybranych działań instytucji państwa po 16 kwietnia 2018 r., czyli po kłamliwym raporcie giełdowym GetBack o wsparciu kapitałowym Spółki ze strony PFR i PKO BP oraz wychodzących na jaw nowym faktom:
- Komisja Nadzoru Finansowego złożyła do prokuratury kilka zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa przez GetBack. Dotyczą one m.in. wyrządzenie szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, manipulacji na rynku finansowym, zatajania informacji i podawania nieprawdziwych danych i fałszowania sprawozdań finansowych.

- Centralne Biuro Śledcze Policji na wniosek prokuratury zabezpieczyła dokumenty i dane elektroniczne w kilku siedzibach spółek powiązanych z Getback.

- Prokuratura Krajowa powołała specjalny zespół prokuratorów i ekspertów do zbadania sprawy GetBack.

- Komisja Nadzoru Audytorskiego, której członkowie powoływani są przez Ministra Finansów, wszczęła postępowanie mające sprawdzić działalność audytorów sporządzających sprawozdania finansowe GetBack. Nowe regulacje przyznają KNA szerokie uprawnienia m.in. nakładanie wysokich kar finansowych, a nawet pozbawienie licencji.

W sprawie afery GetBack cały czas jest jeszcze sporo wątpliwości. Nasi informatorzy zastanawiają się, jak to możliwe, że w przypadku spółki giełdowej nie zadziałały żadne przewidziane prawem wewnętrzne zabezpieczenia? Gdzie była Rada Nadzorcza? Gdzie był Komitet Audytu? I – co najważniejsze - Jak to możliwe, że na koniec września 2017 r. GetBack wykazuje ponad 180 mln czystego zysku, a po zaledwie trzech miesiącach – na koniec roku – pokazuje ogromną stratę w wysokości 1 mld 320 milionów zł? Gdzie wyparowało przez kwartał półtora miliarda złotych?

Bez wątpienia są to kluczowe pytania, na które odpowiedzi szukać będą w najbliższym czasie organa ścigania.

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Premier RP jak... Hitler, Stalin i Lenin?! Ta kobieta nie zna wstydu!

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

To się popisała! Żona Rafała Grupińskiego z PO wstawiła na swoim profilu na Facebooku skandaliczną grafikę. Porównuje się w niej premiera Mateusza Morawieckiego m.in. do zbrodniarzy - Hitlera, Stalina i Lenina. "Nie ma na to kary?" - pytają internauci. Sama zainteresowana... broni tego "genialnego" pomysłu. Zobaczcie sami, jak bardzo można nie mieć wstydu.

Przewodnicząca Rady Miasta st. Warszawa Ewa Malinowska-Grupińska postanowiła popisać się przed użytkownikami Facebooka wstawieniem mocno... niestosownej grafiki. 

Grafika zestawia bowiem ulotkę przedstawiającą Mateusza Morawieckiego z dziećmi (która ma za zadanie informować o wyprawce szkolnej - świadczeniu w wysokości 300 zł dla uczniów) z plakatami zbrodniarzy totalitarnych: Hitlera, Stalina, Lenina, Mao Zedonga Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila.

Gdy na taką bezczelność zareagowali internauci, a o sprawę została zapytana sama zainteresowana, okazało się, że wcale nie dostrzegła niestosowności tego typu porównań.

Pytana o nią przez dziennikarza Wirtualnej Polski powiedziała:

Bardzo mnie poruszyła ulotka, którą pan Morawiecki wysłał do szkół. Premier nie potrafi się nawet na niej uśmiechnąć! (...) Mówienie dzieciom przez rząd, który zabrał tym dzieciom podręczniki, że nagle daje im 300 zł, to hipokryzja.

Zresztą, jej zdaniem, nie ma tu nic zdrożnego:

 A czy grafika, którą zamieściłam, jest przesadą? Przesadą jest rządowa ulotka z wizerunkiem premiera

– dodała. Ale widocznie jednak się trochę przestraszyła - grafika z jej profilu zniknęła.

 

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl