Mecenas od reprywatyzacji zaczął sypać! Czy pociągnie za sobą Hannę Gronkiewicz-Waltz?

/ Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Prezydent Warszawy czekają kolejne nieprzespane noce. Jak informuje "Fakt", w śledztwie dotyczącym afery reprywatyzacyjnej doszło do przełomu, a mecenas Robert N., "król" warszawskiej reprywatyzacji, zaczął zeznawać. W efekcie postawiono nowe zarzuty Jakubowi R., byłemu wiceszefowi Biura Gospodarki Nieruchomościami w stołecznym ratuszu. Kogo N. obciąży w dalszej kolejności?

Zdaniem śledczych Jakub R. - urzędnik Hanny Gronkiewicz-Waltz - miał łącznie przyjąć za decyzje o zwrocie nieruchomości... 46 mln zł łapówek. Ostatnia decyzja, jaką podpisał będąc urzędnikiem, dotyczyła zwrotu słynnej działki przy ul. Chmielnej 70, czyli w samym centrum Warszawy. Za tę ostatnią zgodę R. miał wziąć 2,5 mln zł. Wszystko to ustalono m.in. dzięki zeznaniom Roberta N.

Pełnomocnikiem przy zwrocie tej nieruchomości był właśnie Robert N. N. i Jakub R. znali się, zdaniem śledczych brali udział w oszukiwaniu rodziny spadkobierców właścicieli ośrodka Salamandra w Kościelisku – za co także usłyszeli prokuratorskie zarzuty. Od niemal roku siedzą w areszcie. To, że mecenas zdecydował się sypać kolegów, potwierdziliśmy w dwóch niezależnych od siebie źródłach

- pisze "Fakt".

Tego, że współpraca Roberta N. z prokuraturą może doprowadzić za kratki jeszcze parę osób, nie wyklucza m.in. Jan Śpiewak, lider Wolnego Miasta Warszawa, który złożył doniesienie na Jakuba R.

Czy wśród nich będzie prezydent Warszawy?

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Fakt, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Trener Nawałka zabrał głos po przegranym meczu. "Trzeba umieć z tym żyć"

Adam Nawałka / fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Polska przegrała w kiepskim stylu z Kolumbią 0:3 w swoim drugim meczu mistrzostw świata i straciła szanse na awans do 1/8 finału. - Moi piłkarze dali z siebie wszystko. Przegraliśmy z bardzo silną drużyną - komplementował rywali na konferencji prasowej trener Adam Nawałka.

- Początek był wyrównany, chwilami inicjatywa należała do nas. Nasza strategią był atak od początku, zdobycie gola i uważna gra w obronie. Kolumbia okazała się jednak bardzo dobrze dysponowana i należą jej się gratulacje. Taki jest sport i trzeba to zaakceptować

 - dodał selekcjoner.

Jak dodał, zawodnicy włożyli wiele trudu w to spotkanie, walczyli do samego końca.

Kolumbia na prowadzenie wyszła w 40. minucie. Po rzucie rożnym James Rodriguez dośrodkował, a w polu karnym polskiego bramkarza uprzedził Yerry Mina.

- Mecz tak się ułożył, że przy wyrównanej grze straciliśmy bramkę po stałym fragmencie. Potem nie mieliśmy nic do stracenia, staraliśmy się zaatakować, zmienialiśmy skład na jeszcze bardziej ofensywny. To niestety skutkowało tym, że rywale mieli więcej miejsca na rozgrywanie akcji i w pełni to wykorzystali. Nadzialiśmy się na kontry i przegraliśmy 0:3

 - powiedział szkoleniowiec.

- Bardzo żałujemy, wszyscy jesteśmy źli, natomiast trzeba umieć z tym żyć, jutro jest następny dzień

 - dodał.

Nawałka w stosunku do pierwszego meczu, przegranego z Senegalem 1:2, dokonał w składzie czterech zmian. Szansę dostali Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Jacek Góralski i Dawid Kownacki. Zabrakło w "11" m.in. Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego, który w spotkaniu z "Lwami Terangi" został zmieniony już w przerwie.

- Kuba był do mojej dyspozycji, ale z powodu taktyki, jaką obrałem, zdecydowałem, że mecz zacznie na ławce. Planowałem wprowadzić go później, ale kontuzja Michała Pazdana spowodowała, że musiałem na boisko wpuścić Kamila Glika

 - tłumaczył Nawałka.

Według niego, wykorzystany został maksymalnie cały potencjał, jaki był w ofensywie.

- Zarówno graliśmy w ustawieniu 1-3-4-3, później przeszliśmy na czwórkę obrońców, wprowadziliśmy drugiego napastnika, natomiast okazało się, że dziś to było za mało

 - wskazał.

- Wszystkich boli to, co się stało, mnie chyba boli najbardziej, bo biorę za to odpowiedzialność. Taki jest sport, taka jest piłka i taki wynik jest wkalkulowany w to, co robimy

- podsumował.

To trzeci mundial w tym stuleciu, który kończy się dla Polaków praktycznie w ten sam sposób - po dwóch porażkach wiadomo, że trzeci mecz będzie stanowił pożegnanie, bo szans na awans do 1/8 finału już nie ma. W czwartek biało-czerwoni zmierzą się z Japonią.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl