Pałka Waszczykowskiego

Relacje Warszawy z Kijowem od dłuższego czasu koncentrują się wokół kryzysu dotyczącego polityki historycznej. Tu niewątpliwie swoje za uszami ma Ukraina, która oddała ten odcinek Wołodymyrowi Wjatrowyczowi, niezmiennie zafiksowanemu wokół UPA prezesowi tamtejszego IPN.

Władze w Kijowie widzą w tym szaleństwie metodę, zdając sobie sprawę, że umiejętne podgrzewanie dyskusji odwraca uwagę Polski od innych problemów, których nie brakuje. Ale i w Polsce „kwestia ukraińska” jest przedstawiana wyłącznie przez pryzmat ludobójstwa na Wołyniu, a ton dyskusji nadają ludzie, którzy w kraju za naszą wschodnią granicą widzą nie sąsiada i partnera, lecz jedynie „polski Lwów”, wołyńskie mogiły i kilometry stepów zamieszkane przez rezerwuar siły roboczej oraz ludzi, z którymi próżno szukać dialogu.

Jednocześnie widzimy zaskakujące działania, jak kuriozalne wystąpienie ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego, przebąkującego o tworzeniu list „antypolskich Ukraińców”, którzy mieliby zostać objęci zakazem wjazdu do Polski. Oczywiście próżno szukać informacji o podobnych sankcjach dotykających na przykład Rosjan blokujących śledztwo smoleńskie czy Niemców, którzy dążą do przedstawienia Polski jako współwinnej Holocaustu. Minister zdaje się tym samym wsłuchiwać w głosy tej części elektoratu, która najchętniej wspólnie z Rosją i Węgrami dokonałaby „sprawiedliwego podziału upadłej Ukrainy”. Pałka, której dobył Waszczykowski, oczywiście nie przyniesie nic dobrego, a jedynie pogłębianie kryzysu i zarzucenie strzępów dialogu. Dialogu, który jest możliwy, o czym świadczą działania minister edukacji Anny Zalewskiej, która w białych rękawiczkach rozwiązała problem wokół polskich szkół na Ukrainie, nie słuchając wezwań do zaostrzania kursu. I tylko złośliwi mówią, że rzekomo „jastrzębia”, opierająca się na radykalnej narracji i oczywiście nic niedająca postawa ministra Waszczykowskiego to wybieg przed planowaną na 15 listopada rekonstrukcją rządu. Rekonstrukcją tak samo potrzebną, jak rekonstrukcja w ukraińskim IPN.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Polski interes, różne kierunki

W naszej polityce międzynarodowej ważne jest, by mówić to samo, nawet jeśli nie tak samo. Ważna jest koordynacja działań i jasny przekaz do naszych partnerów.

Dobrze, że w tym samym czasie prezydent Andrzej Duda i wicepremier Piotr Gliński cierpliwie, grzecznie, ale stanowczo tłumaczyli naszym sąsiadom, Litwie i Ukrainie, że Polska nie złoży na ołtarzu dobrosąsiedzkiej współpracy ani Polaków dziś tam żyjących (Litwa), ani pamięci o naszych rodakach zamordowanych tylko dlatego, że byli Polakami (Ukraina). Chcemy ściśle współpracować, leży to w interesie naszych najbliższych sąsiadów i nas samych, lecz nie za cenę praw polskiej mniejszości na Litwie, ani pamięci o tragedii Polaków na Ukrainie. Wizyta prezydenta na Litwie, rewizyta ukraińskiego wicepremiera w Polsce, ale też spotkanie szefów rządów Polski i Niemiec w Berlinie – nasz premier nigdy nie zapomni o trudnej sytuacji Polaków w RFN – składają się w logiczną całość. To nie jest walka na kilku frontach – to obrona polskiego interesu narodowego na różnych kierunkach. Pamiętajmy wszak, że im silniejsze wsparcie opinii publicznej dla takiej polityki zagranicznej władz RP, tym silniejsza ich pozycja w międzynarodowych negocjacjach.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl