Tak rząd Tuska wyciszał temat reprywatyzacji. Wicepremier ujawnia niewygodne fakty

/ Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Wicepremier Jarosław Gowin, który w czasach rządów PO-PSL pełnił funkcję ministra sprawiedliwości ujawnia sporo niewygodnych faktów na temat afery reprywatyzacyjnej. Okazuje się, że to Donald Tusk nie dawał przyzwolenia na podejmowanie tematu reprywatyzacji.

Jarosław Gowin na antenie RMF FM stwirdził, że brak ustawy reprywatyzacyjnej jest „dotkliwym przykładem” tego, że w Polsce „na korzyść zmieniło się o wiele mniej rzeczy, niż powinno się było zmienić”. Pytany, dlaczego - będąc ministrem sprawiedliwości - nie zajął się osobiście problemem reprywatyzacji, ujawnił że „nie było wtedy przyzwolenia pana premiera Tuska na to, żeby ten temat podejmować”.

- Nie było przyzwolenia premiera Donalda Tuska, na to, żeby podejmować temat reprywatyzacji. Jeżeli chodzi o reprywatyzację - tego ówczesny obóz rządowy w ogóle nie uwzględniał – podkreślił Gowin i dodał, że za prawie każdą z afer reprywatyzacyjnych „stały decyzje sądów”.

Dopytywany, o decyzję Tuska ws. całkowitego pominięcia kwestii reprywatyzacji, Gowin przyznaje, że do ówczesnego ośrodka rządowego coraz częściej docierały wówczas „jakieś niepokojące sygnały”.

- Afer reprywatyzacyjnych nie byłoby, gdyby nie przymykanie na nie oczu nie tylko przez polityków, ale również przez sądy. Za każdą z takich afer, za prawie każdą, stały decyzje sądów. Ja nie wiem, jak dzisiaj mogą patrzeć sobie w lustrze w oczy ci sędziowie, którzy zwracali majątek na przykład - pamiętam taki przypadek z Krakowa - 148-letniej obywatelce Argentyny – mówił Jarosław Gowin.

Wicepremier przyznaje, że jest „pełen podziwu” wobec osiągnięć komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie, a także wobec jej przewodniczącego, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który w środę zaprezentował projekt „dużej” ustawy reprywatyzacyjnej.

- Bardzo doceniam też to, że przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej. Musimy dokładnie policzyć oczywiście, ile ona by polskie państwo kosztowała. To nie jest rzecz prosta, ale chapeau bas, że jest młody polityk, który miał odwagę zmierzyć się z takim problemem i zmierzyć się z towarzyszącym temu problemowi zagrożeniem – ocenił Gowin.

Przypomnijmy, że jeszcze w 2011 roku premier Donald Tusk na jednej z konferencji prasowych zadeklarował, że „bierze na siebie odpowiedzialność za decyzje o zatrzymaniu na razie sprawy ustawy reprywatyzacyjnej”. Tusk zapewniał wówczas, że w sprzyjającym okresie „rząd przekaże projekt tej ustawy do Sejmu”. Jak wiemy, tak się nie stało.

Tusk zasłaniał się wówczas informacjami Ministerstwa Skarbu, które sygnalizowało, że „z powodów finansowych nie może być przeprowadzony przygotowany projekt ustawy”.

- Chodzi o duże pieniądze, to nie jest kwestia tylko symboliki, to nie chodzi tylko o zadośćuczynienie moralne. Nawet w takiej wersji, która rozkładałaby spłatę tego typu zobowiązań, czy zadośćuczynień na lata, [...] zapewniała, że tylko ci, którzy są w stanie udokumentować zasadność takiego roszczenia otrzymaliby pieniądze, to jednak mówimy o dziesiątkach miliardów złotych w długoletniej perspektywie – mówił w 2011 roku Tusk.

Źródło: niezalezna.pl, PAP, RMF FM

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Są pierwsi zatrzymani po burdach na stadionie Lecha

/ Zrzut ekranu z youtube.com

– Policja zatrzymała pierwszych sześć osób, które miały brać udział w zajściach w trakcie niedzielnego meczu Lech Poznań - Legia Warszawa – poinformował podkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego KWP w Poznaniu. Z powodu zachowania kibiców mecz na poznańskim stadionie został przerwany.

Zatrzymania miały miejsce w poniedziałek po południu, wszyscy zatrzymani to mężczyźni, mieszkańcy powiatu poznańskiego i ościennych powiatów – dodał podkomisarz.

Typowania osób nastąpiły na podstawie policyjnej analizy stadionowego monitoringu.

Do ekscesów z udziałem kibiców poznańskiej drużyny doszło w niedzielę podczas spotkania ostatniej kolejki ekstraklasy Lech - Legia. W 77. minucie przy stanie 2:0 dla gości z trybuny zajmowanej przez kibiców poznańskiej drużyny na murawę poleciały race i świece dymne. Sędzia przerwał zawody, piłkarze opuścili murawę. Sympatycy Lecha zaczęli napierać na ogrodzenie i po chwili kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku. Do akcji wkroczyło ok. 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor i opanowali sytuację.

Ostatecznie wojewoda wielkopolski oraz delegat PZPN podjęli decyzję o przerwaniu spotkania. Komisja Ligi Ekstraklasy SA przyznała gościom walkower 3:0, co oznaczało, że zdobyli mistrzostwo kraju.

Decyzją wojewody wielkopolskiego stadion, na którym mecze rozgrywają piłkarze Lecha, został zamknięty dla publiczności na osiem meczów. Kara dotyczy zarówno meczów ligowych, jak i w europejskich pucharach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Stadion Lecha zamknięty. To efekt wczorajszej zadymy

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl