Rośnie strach przed manipulacją

Internauci coraz bardziej boją się zalewu fałszywych informacji. Co ciekawe, nie życzą sobie jednocześnie, by to państwa i ich instytucje regulowały treści publikowane w Internecie.

O „fejk newsach” napisano sporo. W zasadzie każda ujawniona fałszywa informacja doczekuje się co najmniej jednego opracowania, sprostowania. W związku z tym dość powszechne jest przekonanie, że otacza nas „postprawda” – nie wiadomo, co jest kłamstwem serwowanym nam rozmyślnie z jakiegoś powodu, a co nim nie jest.

Jak podaje BBC, w ankiecie przeprowadzonej wśród korzystających z Internetu mieszkańców 18 krajów, 79 proc. respondentów zadeklarowało, że „czują niepokój i zmartwienie w związku z narastającą trudnością w rozróżnianiu prawdziwych treści w Internecie od fałszywych”. To alarmujące dane, biorąc pod uwagę, że skutkują brakiem zaufania do mediów, rządów, instytucji i współobywateli, co może stać się przyczyną poważnych kłopotów, łącznie z destabilizacją społeczną, kryzysem demokracji itp.

Okazuje się jednak, że ci, którzy chcą funkcjonowania Internetu pod kontrolą rządu, stanowią większość tylko w Chinach i Wielkiej Brytanii. Ogólnie tendencja jest odwrotna – 58 proc. użytkowników jest przeciwnych takim działaniom, a ich liczba rośnie wraz z dostępem do Internetu, ale i – co ciekawe – wraz z ilością występujących problemów. Najbardziej niechętne cenzurze i regulacjom są Grecja (84 proc.) i Nigeria (82 proc.). Co ciekawe, jedynym krajem, w którym kwestia „fake newsów” nie wzbudza powszechnego zaniepokojenia, są Niemcy. Choć i tam nie można mówić o powszechnym zaufaniu do mediów i informacji – 49 proc. badanych uważa, że sprawa może budzić obawy.

Jednak jest i druga strona medalu. Mowa o częstym bagatelizowaniu zjawiska. Treści mogące doprowadzić do kryzysu, mające charakter ataku hybrydowego (choćby rozmyślne przekonywanie o awarii elektrowni atomowej), są wrzucane do jednego worka z etykietą „fejk” z takimi „michałkami” jak słynny wieloryb widziany w Wiśle.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Polska atakowana, bo nieposłuszna

Organa Unii Europejskiej nadal atakują Polskę, tak jak czynią to od dwóch lat – od czasu, kiedy w wyniku demokratycznych wyborów polski parlament wyłonił nowy rząd.

W tym tygodniu mieliśmy kolejną rozprawę przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu w związku z Puszczą Białowieską, a także zapowiedź posiedzenia Komisji Europejskiej w najbliższą środę poświęconego ocenie praworządności w naszym kraju. Już za cztery dni KE może postanowić o uruchomieniu artykułu 7. Traktatu o Unii Europejskiej, która to procedura może zakończyć się sankcjami wobec kraju członkowskiego.

Nie ma żadnych szans, aby sankcje przeciw Polsce weszły w życie, bo potrzeba na to jednomyślności krajów UE, a wiele państw będzie broniło Polski, kierując się zasadą „Dziś Warszawa, jutro my”. Bardzo trudno też będzie zebrać większość potrzebną do uruchomienia artykułu 7., czyli 22 państwa w Radzie Europejskiej lub dwie trzecie głosów w europarlamencie.

Nasi wrogowie w UE wiedzą, że przegrają, ale wytaczają propagandowe działa po to, żeby psuć wizerunek Polski w świecie. A praworządność, Puszcza Białowieska czy Trybunał Konstytucyjny są tylko pretekstami, aby atakować Polskę – kraj, który przestał słuchać Brukseli czy Berlina.
 

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl