Bądźmy gotowi na każdą ewentualność

Polska armia jest najsilniejsza na wschodniej flance NATO. Żadna inna armia NATO-wska w tym rejonie nie może się równać ani liczebnością, ani wyposażeniem. Nasz potencjał bojowy rośnie z dnia na dzień. Problem w tym, że to wszystko wciąż mało w razie otwartego konfliktu z Rosją.

Największą nadzieję budzi obecność sił amerykańskich na naszym terenie. Choć one też nie są na tyle liczne, by zatrzymać Rosjan.

Jeżeli będą miały dość czasu, gwarantują ściągnięcie większych sił do Polski. Ale o ten czas właśnie chodzi. Nawet najbardziej mobilne jednostki potrzebują kilkudziesięciu godzin. Większe siły pancerne – dni i tygodni. Żeby zatrzymać na dwa tygodnie dużą nawałę, trzeba mieć silną i dobrze wyposażoną armię gotową do wielkich poświęceń. Niestety, mimo bardzo wielu pozytywnych zmian w wojsku cięgle jeszcze daleko nam do takiego stanu. Przez lata rządów PO armia była po prostu niszczona, a wcześniej redukowano ją do poziomu, który niczego nam nie gwarantował. W niecałe dwa lata tego zmienić się nie da. MON musiał zaopatrzyć armię najpierw w amunicję i podstawowe środki łączności. Brakowało niemal wszystkiego.

Żeby przyspieszyć zmiany, potrzebny jest wysiłek całego narodu. Niezbędne są dodatkowe środki na armię i patriotyczna atmosfera budująca chęć obrony ojczyzny.

Tworzenie obrony terytorialnej, doposażenie armii w nowoczesny sprzęt będzie trwało długo, ale już dzisiaj trzeba mieć jednostki w pełni zdolne do oparcia agresji. Inaczej nikt nas nie będzie bronił. Trzeba wokół armii tworzyć taką aurę jak wokół narodowego dobra.

W końcu mają tam służyć ludzie gotowi oddać za nas życie.

Moskwa może sobie pozwolić na lokalne konflikty, ale starcie z państwem, które nie składa broni, ma liczną i gotową do wielkiego wysiłku armię, byłoby dla niej zabójcze. I takie przekonanie należy budować.

Musimy też bronić się przed dywersyjną polityką informacyjną Kremla. Niszczenie morale i skłócanie elit atakowanego państwa to ich podstawowa metoda wojny. Wykorzystają do tego najważniejsze aktywa w naszym kraju. Możemy spodziewać się zarówno wojny informacyjnej, organizowania rozruchów, jak i napuszczania na siebie najważniejszych polityków. Metody takich działań na ogół są trudno zauważalne, a skłóceni, często nienawidzący się potem przywódcy są jedynie ofiarami agresji. Ich mądrość ma polegać na tym, by rozpoznać takie działania i zapobiegać im, czasem kosztem swoich uprzedzeń i emocji.

Wojna na pełną skalę jest dzisiaj mało prawdopodobna, ale nigdy nie można powiedzieć, że jest to niemożliwe. Trzeba być zawsze gotowym, wtedy najłatwiej żyć w pokoju.

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

„Prawi nie dajmy się podzielić”

Ileż razy słyszałem tę frazę, która doprowadza do pasji jako dyżurna „riposta” na krytykę rządu lub PiS. Okrzyk bojowy podobny do tego z Czerskiej: „dzielenie Polaków”. Przy okazji dostaje się po łbie ruskim agentem, dywersantem itd. Do czego zmierzam? Piszę w dniu dymisji Antoniego Macierewicza, a felieton ukaże się za tydzień i wtedy emocje będą znacznie mniejsze, a być może nakierowane na zupełnie inny temat.

Dziś czytam wiele deklaracji, że ktoś nie będzie na kogoś głosował, dla kogoś skończył się pewien etap i świat się zawalił. Widać też i armaty wycelowane w sens „całej tej dobrej zmiany”. Cóż, mógłbym małostkowo się zrewanżować tytułową „ripostą”, ale w ogóle mnie w tę stronę nie ciągnie. Racjonalna krytyka nie dzieli prawicy i nie podejrzewam nikogo o współpracę z ruską agenturą. Sprawa jest znacznie prostsza i sprowadza się do naturalnych ludzkich reakcji. Elektorat PiS sympatyzujący z Macierewiczem przeżył przykrą dla siebie chwilę i ma pełne prawo się wykrzyczeć, łącznie z przesadzonymi diagnozami. Nie ma w tym żadnej dywersji, jest potwierdzenie zaangażowania w polskie sprawy. Tak to widzę i nawet nie oczekuję rewanżu po przeczytaniu mojej diagnozy. Dymisja Antoniego Macierewicza jest podjęciem walki o dwa duże cele: zwycięstwo w wyborach samorządowych, co odcina tlen opozycji, i zwycięstwo w wyborach parlamentarnych na poziomie większości konstytucyjnej. I nie chodzi o żadne poszukiwanie elektoratu środka czy „olewanie twardego elektoratu”, ale o dobijanie opozycji. Dla tych celów Jarosław Kaczyński zrezygnował ze stanowiska premiera i Beata Szydło oddała fotel. Antoni Macierewicz też musi się z nową rolą pogodzić i nie mam żadnych wątpliwości, że to zrobi.
 

Udostępnij

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl