Kulczykowie powinni oddać Polsce niemal miliard złotych

Nadanie nazwy "Autostrady Wolnosci" autostradzie A2. Czerwiec 2014. Na zdjęciu m.in. Janusz Piechocinski i Jan Kulczyk; fot. Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

Klaudia Dadura

Dziennikarka „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Kontakt z autorem

895 mln zł – tyle należąca do rodziny Kulczyków spółka Autostrada Wielkopolska SA musi zwrócić Polsce, tak zadecydowała Komisja Europejska. Jak czytamy w oświadczeniu KE, spółka pobierała zawyżone rekompensaty od skarbu państwa. – Przez wiele lat wskazywaliśmy, że Polsce należy się zwrot pieniędzy, jakie rząd SLD przyznał spółce – mówi nam Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

Sprawa zaczęła się w 2005 r., kiedy za rządów SLD znowelizowano Ustawę o autostradach płatnych. Zmiana zakładała zniesienie podwójnej opłaty drogowej. Wcześniej na płatnych odcinkach autostrad była bowiem pobierana opłata od pojazdów ciężarowych (powyżej 3,5 t), mimo że pojazdy te były również obciążone zryczałtowaną opłatą winietową inkasowaną na podstawie przepisów o transporcie drogowym. Od wejścia nowelizacji w życie pojazdy ciężarowe z ważną winietą mogły korzystać z autostrad płatnych bez konsekwencji finansowych.

Na nowych przepisach mogli stracić koncesjonariusze, w tym spółka Autostrada Wielkopolska należąca do rodziny Kulczyków. Polskie władze postanowiły im jednak wypłacać rekompensaty. Zwrot kosztów miał być współmierny do wysokości przychodów, jakie uzyskiwałaby spółka, gdyby ustawy nie zmieniono.

Rekompensaty wypłacano w latach 2005–2011. Autostrada Wielkopolska w aneksie do umowy powołała się jednak na zawyżoną prognozę przychodów z 1999 r., a nie na odpowiedniejszych danych z 2004 r.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad już wielokrotnie twierdziła, że założenia przyjęte przez AW SA przy określaniu warunków finansowych były błędne i doprowadziły do przekazania na rzecz spółki zawyżonych rekompensat.

Polska zgłosiła sprawę dotyczącą wspomnianych nadpłat do Komisji Europejskiej w 2012 r. Ta podała w zeszły piątek, że spółka Kulczyków powinna zwrócić państwu 895 mln zł.

Szczegółowe dochodzenie Komisji potwierdziło, że AW SA miała prawo do otrzymania rekompensaty w ramach umowy koncesyjnej z Polską w celu przywrócenia oczekiwanej sytuacji finansowej sprzed zmiany polskich przepisów w 2005 r. Jednakże w dochodzeniu Komisji potwierdzono, że władze polskie oparły się na nieaktualnych danych z 1999 r. Doprowadziło to do zawyżenia spodziewanych przychodów AW SA z opłat za przejazd pojazdów ciężarowych w razie braku zmian legislacyjnych

– czytamy w oświadczeniu KE.

Cieszymy się z oświadczenia Komisji, która rzetelnie badała nasze wnioski. Zaakceptowała też kwotę, o którą zabiegaliśmy. Przez wiele lat wskazywaliśmy, że Polsce należy się zwrot pieniędzy, jakie rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej przyznał spółce. Te środki wpłyną do Krajowego Funduszu Drogowego

– mówi w rozmowie z „Codzienną” Jerzy Szmit, wiceminister infrastruktury i budownictwa. 

Chciałbym podziękować wszystkim osobom w ministerstwie, a także w innych resortach, odpowiedzialnym za sporządzenie dokumentów

– dodaje.

Tymczasem zainteresowana strona nie chce komentować sprawy. Skontaktowaliśmy się z Zofią Kwiatkowską, rzeczniczką prasową AW SA. Ta jednak odesłała nas do dość ogólnego oświadczenia zamieszczonego na stronie internetowej spółki.

W związku z komunikatem Komisji Europejskiej dotyczącym mechanizmu wypłat rekompensat ustalonego przez rząd w ramach tzw. systemu winietowego w latach 2005–2011 zarząd spółki Autostrada Wielkopolska SA podejmie decyzję co do dalszego postępowania w tej kwestii dopiero po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem stanowiska Komisji Europejskiej”

– czytamy w nim.

Przypomnijmy, że wątek spółki rodziny Kulczyków pojawił się również na słynnych nagraniach upublicznionych w aferze podsłuchowej. Z nagranej w 2013 r. rozmowy między Sławomirem Nowakiem, byłym ministrem transportu, i Andrzejem Parafianowiczem, wiceszefem resortu finansów w latach 2007–2013, wynika, że ówczesna koalicja rządząca PO-PSL chciała płacić firmie Jana Kulczyka (zmarłemu w 2015 r.) zawyżone rekompensaty, nie czekając na decyzję Komisji Europejskiej. 

Czytaj też: Drwiny polityków PO ze zmarnowanych milionów. Sławomir Nowak śmieje się z PKP

Źródło: Gazeta Polska Codziennie,

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

PKN Orlen z kontraktem dla armii USA

/ twitter.com/PKN_ORLEN

PKN Orlen podpisał kontrakt na zaopatrzenie w paliwa armii amerykańskiej stacjonującej na terenie Polski. Kontrakt obejmuje sprzedaż zarówno paliwa lotniczego F34, jak i oleju napędowego ON i ONA2. Współpraca potrwa do końca 2018 r. z możliwością jej przedłużenia.

Jak poinformował dziś PKN Orlen, paliwa dla armii amerykańskiej stacjonującej w Polsce "będą wykorzystywane do zasilania zarówno sprzętu lądowego, jak też powietrznego", a dostawy będą realizowane poprzez zewnętrznego wykonawcę kontraktowego bezpośrednio do baz stacjonowania jednostek, m.in. w Żaganiu, Toruniu, Bemowie Piskim i Świętoszowie.

PKN Orlen jest kluczowym producentem i dostawcą paliw na krajowym rynku, który kontrahentom może zaoferować nie tylko paliwa wysokiej jakości, ale także rozwiniętą infrastrukturę logistyczną, gwarantującą terminowość i pewność dostaw. Sprzedaż paliw do jednostek wojskowych, jak armia amerykańska, wymaga ponadto specjalistycznej wiedzy m.in. w zakresie produkcji czy transportu i dzięki temu, że mamy wymagane know-how możemy ubiegać się o tego rodzaju kontrakty

– podkreślił Zbigniew Leszczyński, członek zarządu płockiego koncernu ds. sprzedaży, cytowany w komunikacie spółki.

Jak zaznaczył PKN Orlen, obecna współpraca obejmująca dostawę paliwa dla armii amerykańskiej stacjonującej na terenie Polski "będzie realizowana do 31 grudnia 2018 r. z możliwością jej przedłużenia na kolejne lata". Spółka przypomniała zarazem, że już od kwietnia 2017 r. sprzedaje paliwa na potrzeby amerykańskich jednostek w formule spot - doraźnej.

PKN Orlen zwrócił uwagę, że kontraktacja na dostawy paliwa dla wojska podlega m.in. "rygorystycznym standardom w zakresie poziomu obsługi, tak aby sprostać oczekiwaniom finalnych odbiorców".

Koncern posiada niezbędne certyfikaty AQAP pozwalające realizować sprzedaż według najwyższych standardów dla wojsk NATO

- podkreślił płocki koncern. Wspomniał przy tym, iż w przypadku paliwa lotniczego i oleju napędowego jest dostawcą dla Wojska Polskiego.

PKN Orlen to największa spółka branży rafineryjno-petrochemicznej w Polsce, strategiczna dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, i jeden z największych podmiotów tego segmentu w Europie.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl