Był wrzask opozycji, ale nic z tego. Jutro wchodzą zmiany w sądach ZOBACZ JAKIE

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Opozycja ze swoimi przybudówkami wrzeszczała na ulicach w obronie "nadzwyczajnej kasty", a jej członkowie histerycznie łkali nad swoim losem, na pomoc ruszyli także niektórzy urzędnicy z Brukseli. Na niewiele to się zdało. Będą zmiany w sądach - warto się z nimi zapoznać i wiedzieć przed czym tak broniło się środowisko sędziowskie i ich sprzymierzeńcy.

"Jutro (12 sierpnia 2017 r.) wchodzą w życie przepisy ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, która była przedmiotem inicjatywy poselskiej. Polacy muszą odzyskać zaufanie do sądów, muszą mieć gwarancje, że idą tam po sprawiedliwość, a procesy nie będą się ciągnąć latami. Podstawowym celem nowych regulacji jest zatem usprawnienie działania sądów, tak aby zaczęły działać szybko, efektywnie, a wyroki wydawane przez sędziów budziły zaufanie Polaków" - podkreśliło w komunikacie Ministerstwo Sprawiedliwości.

"Nowe przepisy uniezależniają sędziów od nacisków przełożonych, przywracając bezstronność i prawdziwą niezawisłość. Wzmacniają także nadzór administracyjny Ministra Sprawiedliwości nad działalnością sądów powszechnych. Ustawa wprowadza zasadę równomiernego obłożenia sędziów obowiązkami. Powstanie przejrzysty system awansów, który ukróci dzisiejszą patologię, gdy awans zależy wyłącznie od dobrych układów z prezesem sądu czy sędziami wyższej instancji" - tłumaczy resort.

Przepisy przewidują między innymi:

- wprowadzenie ustrojowej zasady losowego przydziału spraw poszczególnym sędziom. To wymóg, który obecnie obowiązuje tylko w postępowaniu karnym – i to w bardzo ograniczonym zakresie (pozostałe sprawy przydzielają przewodniczący wydziałów). Losowy przydział spraw, zwłaszcza w II instancji, ma chronić przed nadużyciami i dawać pewność, że sprawa nie została przydzielona sędziemu umyślnie wybranemu do danej sprawy. Kryteria przydziału spraw sędziom będą bardziej przejrzyste. Zapobiegnie to oskarżeniom o to, że dana sprawa specjalnie trafiła do sędziego, któremu zarzuca się stronniczość.(Ta część ustawy zacznie obowiązywać z chwilą wejścia w życie nowych zasad przydziału zawartych w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych, co planowane jest na 1 stycznia 2018 r.)

- zapewnienie równego i sprawiedliwego obciążenia pracą sędziów oraz zagwarantowanie bezstronności stronom postępowań.

- wprowadzenie zasady niezmienności składu orzekającego. Raz wylosowany skład sądu nie powinien ulegać zmianie do zakończenia sprawy. Dziś w wielu sądach nowemu sędziemu w wydziale przydziela się sprawy już rozpoczęte przez innych sędziów – ze szkodą dla sprawności postępowania. Oczywiście ustawa przewiduje możliwości odstępstwa od tej zasady, ale są to przypadki ściśle określone (losowe), np. gdy sędzia zachoruje;

- wprowadzenie ścisłych zasad przeniesienia sędziego do innego wydziału. Regulacja ta ogranicza władzę prezesa sądu i określa kryteria, którymi musi się kierować przy podejmowaniu decyzji. Do tej pory prezesi mogli przenosić sędziów bez ich zgody do innych wydziałów. Zgodnie z nowymi przepisami co do zasady będzie wymagana zgoda sędziego na przeniesienie, co zwiększa orzeczniczą niezawisłość sędziów;

- umożliwienie przejścia w stan spoczynku przez kobiety będące sędziami w wieku odpowiadającym powszechnemu wiekowi emerytalnemu kobiet, to jest 60 lat;

- zwiększenie kompetencji Ministra Sprawiedliwości w powoływaniu i odwoływaniu prezesów i wiceprezesów sądów. Dzięki temu minister będzie mógł skuteczniej nadzorować sposób zarządzania sądami. Nie będzie miał przy tym jakiegokolwiek wpływu na orzecznictwo (gwarantuje to m.in. elektroniczny system losowego przydziału spraw). Sfera orzecznicza pozostaje w sferze niezależności i niezawisłości sędziowskiej. Ani Minister Sprawiedliwości, ani prezes sądu nie będą mieli żadnego wpływu na orzecznictwo sędziów. Nowe uprawnienia ministra mają przede wszystkim umożliwiać szybkie działanie i zapobiegać bulwersującym społecznie sytuacjom, gdy prestiżowe funkcje pełnią osoby, które utraciły zaufanie, jak w przypadku afery związanej z podejrzeniem wyłudzenia co najmniej 10 milionów złotych z Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Minister Sprawiedliwości jest prawnie zobowiązany do zapewnienia właściwego funkcjonowania sądownictwa powszechnego w wymiarze administracyjnym. Dotychczasowa praktyka dowodzi, że środowisko sędziowskie niejednokrotnie kierowało się sympatiami koleżeńskimi w opiniowaniu kandydatów na prezesów i wiceprezesów sądów, a względy merytoryczne i kompetencje nie miały znaczenia dla uzyskanego poparcia. W wielu sądach - o czym mówią sami sędziowie - doprowadziło to do stworzenia bizantyjskich systemów powiązań i „folwarków prezesów”, którzy sami, według własnych pozamerytorycznych opinii, decydowali o podziale funkcji, czy kandydatach do awansów. Zmiana prawa uniezależnia sędziów od takiego systemu i wprowadza zasadę, że decydujące będą kompetencje kandydata, a nie układy czy szczebel sądu, w którym orzeka;

- przepisy wprowadzają nowe narzędzie nadzoru zewnętrznego i wewnętrznego nad działalnością administracyjną sądów w postaci oceny informacji rocznych składanych przez prezesów sądów wszystkich szczebli. Takie rozwiązanie umożliwi zwrócenie uwagi na nieprawidłowości w zakresie działalności administracyjnej. Pozwoli to na bieżące reagowanie na ewentualne zaniedbania prezesów w pracach sądu. Dotychczas prezesi sądów rejonowych i okręgowych nie byli zobowiązani do składania takich informacji. Informacje składali prezesi sądów apelacyjnych. Nie były one oceniane a jedynie analizowane w resorcie sprawiedliwości.

Ustawa wchodzi w życie 12 sierpnia 2017 r., z wyjątkiem przepisów dotyczących wieku przechodzenia w stan spoczynku przez kobiety będące sędziami, które zaczną obowiązywać z dniem 1 października 2017 r.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
"Oddajemy hołd tym, których fakt…

"Oddajemy hołd tym, których fakt…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Nawalny opuścił moskiewski areszt.…

Nawalny opuścił moskiewski areszt.…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Oni nic nie zrozumieli... Atak "Wyborczej" na ludzi, którzy są dumni z polskiej historii

Dr Karol Nawrocki / fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl

W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odbyła się wczoraj całodniowa konferencja organizowana przez Kluby "Gazety Polskiej" i Komitet Obchodów Katastrofy Smoleńskiej i Ludobójstwa Katyńskiego. W jej trakcie padło wiele ważnych słów i deklaracji, przede wszystkim z ust dyrektora muzeum, dr. Karola Nawrockiego. Przede wszystkim o odejściu od "pedagogiki wstydu" i dumy z polskiego narodu. Nie wszystkim jednak to się podobało... Bez niespodzianek - chodzi o artykuł na portalu powiązanym z "Gazetą Wyborczą".

Konferencja "Polskie doświadczenie podczas II wojny światowej. Konsultacje społeczne na temat zmian na wystawie głównej w Muzeum II Wojny Światowej" zorganizowana została przez Violettę Sasiak z Klubu "Gazety Polskiej" w Wejherowie oraz Tadeusza Antoniaka, szefa Klubu "GP" w Filadelfii oraz Komitetu Obchodów Katastrofy Smoleńskiej. Wśród prelegentów znaleźli się dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II WŚ w Gdańsku, wicedyrektor placówki, prof. Grzegorz Berendt, Dorota Kania, redaktor naczelna Telewizji Republika, Tadeusz Płużański, syn Żołnierza Wyklętego czy por. Karol Cierpica. Na konferencji obecni byli także kombatanci oraz osoby zasłużone w opozycji antykomunistycznej.

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

Podczas konferencji padło wiele ważnych deklaracji - głównie zmian podkreślających dumę z postawy narodu polskiego podczas II wojny światowej, pokazujących prawdziwe bohaterstwo i ludzi, którzy na miano bohaterów w pełni zasłużyli. Jedną z najważniejszych deklaracji jest budowa pomnika rtm. Witolda Pileckiego przed budynkiem Muzuem II WŚ.

- To jest bohater, który w tym muzeum za 500 milionów złotych, postawiony został w siódmym szeregu za taką postacią jak Władysław Bartoszewski. Jesteśmy na placu imienia Władysława Bartoszewskiego, na którym stanęło najdroższe muzeum w historii Polski. Muzeum, w którym rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu poświęcono zaledwie dwa legitymacyjne zdjęcia i cztery zdania. To hańba, że tak się stało

- powiedział podczas wczorajszej konferencji dr Karol Nawrocki.

CZYTAJ WIĘCEJ: Konferencja w Gdańsku - Transmisja

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

Odejście od tak kultywowanej w III RP "pedagogiki wstydu" za polską historię nie mogło się obyć bez ataku ze strony "Gazety Wyborczej". W zohydzającym uczestników i prelegentów tekście "GW" zaatakowała konferencję organizowaną przy medialnym patronacie "Gazety Polskiej" i Telewizji Republika.

"W sali konferencyjnej na poziomie -3 zebrało się kilkadziesiąt osób. Wiele z nich trzymało papierowe wydanie tygodnika „Gazeta Polska” - z okładek krzyczały nagłówki: „Niemcy paserem Europy”, "Co łączy szefa służb Tuska z mafią pruszkowską?”, „Brudna, niechlujna, antysemicka - zidiociali celebryci o polskiej wsi”

 - tak "Wyborcza" opisywała uczestników konferencji. Tylko dlatego, że reprezentują inne środowisko niż "GW" i jej akolici.

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

"GW" starała się także usilnie wykazać słuszność w umiejscowieniu na wystawie w Muzeum II WŚ "martyrologii" KOD, piętnując słowa dyrektora Nawrockiego o tym, że umieszczanie "elementów spektaklu nienawiści", w Muzeum jest "szarganiem pamięci tysięcy ofiar i bohaterów drugiej wojny światowej".

Ten atak medialny "Wyborczej" to nie tylko atak na poszczególne osoby - naukowców, dziennikarzy, działaczy społecznych. To atak na polską historię, na pamięć o bohaterach i polskim narodzie - która może mieć zdaniem redaktorów z Czerskiej tylko jedno oblicze. Każde inne godne jest jedynie potępienia i nasunięcia na niego kurtyny cenzury.

Publikacją "Gazety Wyborczej" zaskoczeni są również pracownicy Muzeum II Wojny Światowej. I mówią wprost - to próba wykluczenia niektórych środowisk z debaty publicznej. Także debaty o przeszłości.

- My nie tylko nie zgadzamy się na taką formę cenzury, ale wręcz będziemy chwalili się, że organizacje społeczne biorą udział w debacie. Kluby Gazety Polskiej to dziesiątki tysięcy członków i mają prawo do udziału w konsultacjach społecznych

- podkreśla w rozmowie z portalem niezalezna.pl Aleksander Masłowski, rzecznik Muzeum. Jako kuriozalne traktowane są zarzuty, że określone środowisko bierze udział w takich spotkaniach. 

- Jeśli ktoś w definicji ma być wykluczany, to my się z takim stanowiskiem nie możemy zgodzić.  Nie widzimy powodu, aby z udziału Klubów Gazety Polskiej się tłumaczyć

 - dodaje nasz rozmówca.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl