Seks-sędzia grozi portalowi Niezalezna.pl. Bezczelne żądania członka kasty

Sędzia Jacek Sz. został kilka tygodni temu uznany za winnego / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Grzegorz Wierzchołowski

Współzałożyciel portalu niezależna.pl, którego jest redaktorem naczelnym. Publikuje również w tygodniku „Gazeta Polska”, dzienniku „Gazeta Polska Codziennie” i miesięczniku „Nowe Państwo”.

Kontakt z autorem

  

50 tys. złotych – tyle żąda od portalu Niezalezna.pl sędzia Sądu Rejonowego w Kluczborku za napisanie, że molestował seksualnie swoją asystentkę. Jacek Sz. skazany został za kilkakrotne naruszenie nietykalności cielesnej swojej podwładnej, którą zaciągnął do łóżka, położył się na niej i dotykał w miejsca intymne. Teraz twierdzi, że przez nasz artykuł stracił „równowagę emocjonalną” i dotknął go „szereg cierpień psychicznych”.

Sędzia Jacek Sz. został kilka tygodni temu uznany za winnego tego, że w latach 2010–2011 „w Kluczborku i Oleśnie, działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, będąc Sędzią Sądu Rejonowego w Kluczborku, kilkakrotnie naruszył nietykalność cielesną swojej asystentki (...) w ten sposób, że wbrew jej woli dotykał ją, w tym w miejsca intymne (...), wbrew jej woli poprowadził (...) w kierunku łóżka, położył ją na nim, następnie położył się na pokrzywdzonej oraz (...) wbrew jej woli objął ją za ramiona i skierował w stronę sypialni”. Tak opisała działania Jacka Sz. wiceprezes Sądu Rejonowego w Tarnowskich Górach sędzia Patrycja Reichel.

Dlaczego wyrok zapadł dopiero teraz? Bo najpierw Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach uniewinnił sędziego. Dopiero później Sąd Okręgowy w Gliwicach uchylił zaskarżony przez prokuraturę i poszkodowaną wyrok oraz przekazał do ponownego rozpatrzenia w Tarnowskich Górach. Tam zdecydowano o winie Jacka Sz.

Ustalenia sądu pierwszej instancji pozwoliły na przypisanie oskarżonemu dopuszczenia się przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej w rozumieniu art. 217 par. 1 kk, zagrożonego ustawowo karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku 
– twierdzi rzeczniczka Sądu Okręgowego w Gliwicach sędzia Agata Dybek-Zdyń.

Tarnogórski sąd wymierzył Jackowi Sz. karę grzywny w wysokości 5 tys. zł (100 stawek dziennych po 50 zł), a także orzekł wobec niego obowiązek zadośćuczynienia pokrzywdzonej za doznaną krzywdę – w postaci uiszczenia na jej rzecz kwoty 5 tys. zł. Ponadto prokuratura – oskarżająca Jacka Sz. także o „doprowadzenie przemocą asystentki do poddania się innym czynnościom seksualnym” – będzie być może apelować od tego wyroku. Obecnie sędzia Jacek Sz. jest zawieszony w czynnościach, a jego pensja została obniżona o 50 proc.

Portal Niezalezna.pl informując o tej sprawie na podstawie depeszy Polskiej Agencji Prasowej (za treść których, notabene, według prawa prasowego nie odpowiada), zatytułował artykuł: „Sędzia molestował seksualnie asystentkę. Dostał grzywnę 5 tys. zł”. I właśnie ten tytuł rozsierdził Jacka Sz. 

Pod koniec lipca 2017 r. portal Niezalezna.pl otrzymał „wezwanie do usunięcia skutków naruszenia oraz do zapłaty zadośćuczynienia”. W wysokości – bagatela – 50 tys. zł, i to w ciągu dwóch tygodni, „pod rygorem skierowania sprawy na drogę sądową”. W piśmie podano nawet numer konta, na które mamy przelać podaną kwotę.

W wezwaniu czytamy m.in., że wyrządziliśmy sędziemu krzywdę, naruszając jego dobra osobiste w postaci czci, godności osobistej oraz dobrego imienia.

„Przeczytawszy nagłówek prasowy dotyczący Jacka Sz[*] najprawdopodobniej już zawsze – i to niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia sądów w tej sprawie – [mieszkańcy Kluczborka] będą postrzegali mojego Mandanta jako przestępcę seksualnego”

– napisał pełnomocnik prawny sędziego. Szczególnie groteskowo brzmi dalsza część wywodu:

„Na skutek opublikowanego przez Państwa artykułu [sędzia Jacek Sz.] stał się osobą szykanowaną, utracił dobre imię. Zadośćuczynienie pozwoli być może choć w niewielkim stopniu przywrócić poszkodowanemu równowagę emocjonalną”.

Dowiedzieliśmy się też, że naraziliśmy sędziego na „szereg cierpień psychicznych” oraz „niechęć ze strony sąsiadów i znajomych”. Jacek Sz. ma też odczuwać „swego rodzaju odrzucenie przez osoby, z którymi wcześniej utrzymywał kontakty zawodowe czy towarzyskie” – rzecz jasna nie w wyniku perwersyjnych działań podejmowanych wobec asystentki i skazania przez sąd, lecz rzekomo w wyniku naszej publikacji.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Polska oddaje hołd Aleksiejewej”

/ Vitaliy Ragulin [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

  

- Ludmiła Aleksiejewa całe życie poświęciła walce o prawa człowieka, jej pożegnanie to ważny moment - powiedział szef kancelarii premiera RP Michał Dworczyk, który przybył do Moskwy, gdzie dziś odbędą się uroczystości żałobne Aleksiejewej.

Minister Michał Dworczyk powiedział, że Aleksiejewa "walczyła o to, żeby Rosja była krajem demokratycznym, krajem rozliczonym z totalitaryzmem; walczyła o to, żeby prawda o katach i ofiarach ujrzała światło dzienne".

Zauważył, że zmarła w sobotę dysydentka i działaczka "walczyła też o to, żebyśmy poznali prawdę o Katyniu, o zbrodniach sowieckich na polskich oficerach i napaści sowieckiej na Polskę".

Polska oddaje hołd Aleksiejewej

- podkreślił szef KPRM.

Poinformował, że prezydent Andrzej Duda odznaczył ją Orderem Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej, a premier Mateusz Morawiecki skierował na uroczystość pożegnania specjalny list.

Minister przypomniał, że Aleksiejewa, która odeszła w wieku 91 lat, do końca życia była aktywna.

Mówiono o niej, że jest wychowawczynią kolejnych pokoleń osób, które walczą o prawa człowieka i o to, aby Rosja była krajem demokratycznym, otwartym, szanującym życie swoich obywateli i szanującym swoich sąsiadów. O taką Rosję, z którą - można powiedzieć z całym przekonaniem - chcielibyśmy zacieśniać nasze relacje

 - wskazał.

Ludmiła Aleksiejewa - legendarna obrończyni praw człowieka, współzałożycielka Moskiewskiej Grupy Helsińskiej, uczestniczka ruchu dysydenckiego w ZSRR i współtwórczyni ruchu praw człowieka w Rosji zmarła w sobotę wieczorem w Moskwie. Zostanie pochowana dziś na Cmentarzu Trojekurowskim. Wcześniej odbędzie się uroczystość pożegnania w Domu Dziennikarza w centrum rosyjskiej stolicy.

[polecam:https://niezalezna.pl/249359-zmarla-ludmila-aleksiejewa-miala-91-lat]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl