Kontakty Palikota i Kotlińskiego z SB

Janusz Palikot podpisał SB zobowiązanie do zachowania w tajemnicy swoich kontaktów i rozmów z komunistyczną bezpieką. Niemal identyczne zobowiązanie podpisał Roman Kotliński, były duchowny katolicki, dziś poseł Ruchu Palikota.

O sprawie dokumentów komunistycznej bezpieki na temat Janusza Palikota "Gazeta Polska" pisała we wrześniu ubiegłego roku.

Janusz Palikot swoje zobowiązanie podpisał w styczniu 1982 r.:

„Zobowiązanie. Ja niżej podpisany Janusz Palikot zobowiązuję się do zachowania w ścisłej tajemnicy treści prowadzonych rozmów oraz utrzymywanych kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Palikot Janusz”.



Wcześniej podpisał tzw. „lojalkę”, czyli oświadczenie o podporządkowaniu się przepisom stanu wojennego.

O ile Janusz Palikot w mediach (m.in. w swojej książce) opowiadał o „lojalce”, to nie mówił nic na temat drugiego dokumentu – zobowiązania dla SB, które w 1982 r. podpisał komunistycznej bezpiece.

W katalogach zamieszczonych na stronie internetowej IPN znajduje się informacja na temat Janusza Palikota. Czytamy w niej m.in.:

„14 grudnia 1981 roku został zarejestrowany jako osoba rozpracowywana w ramach SOR kryptonim »Apel« (nr rej 61 27) w związku z podejrzeniem o drukowanie i kolportaż ulotek na terenie miasta Biłgoraj. Sprawę zakończono przeprowadzeniem rozmowy profilaktyczno-ostrzegawczej i w dniu 16.01 1984 zdjęto z ewidencji. Materiały złożono w archiwum wydziału C WUSW w Zamościu pod nr 918/II i zmikrofilmowano, zniszczono w dniu 30.10.1989 r.”.

Dużo więcej można dowiedzieć się z zachowanych dokumentów, które znajdują się w teczce Janusza Palikota. Są tam nie tylko przytoczone powyżej oświadczenie i zobowiązanie, ale także m.in. własnoręcznie napisany przez niego kilkustronicowy dokument.

Roman Kotliński swoje zobowiązanie podpisał w 1989 r. Z dokumentów wynika, że lider listy Ruchu Palikota w Łodzi, wydawca kontrowersyjnego pisma „Fakty i Mity” Roman Kotliński został pozyskany przez SB jako TW „Janusz”, jednak nie przyznał się do tego w oświadczeniu lustracyjnym.

Jak ustaliła „Rzeczpospolita” Roman Kotliński, który zdobył mandat poselski, startując z listy Ruchu Palikota, w oświadczeniu lustracyjnym zataił informację, że w 1989 r. podpisał zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.

Okazuje się, że IPN dysponuje jedynie teczką personalną TW „Janusza”. Teczka pracy niestety nie zachowała się, a w raporcie z 18 kwietnia 1990 r, znajduje się adnotacja: „teczkę pracy zbrakowano (zniszczono – red.) za protokołem z dnia 1989.12.18 w związku z informacją o zmianie zainteresowań pionu SiA w styczniu br.”. Chodzi tu o Wydział Studiów i Analiz, który był następcą wydziału IV SB odpowiedzialnego za zwalczanie religii.

Pomimo zniszczenia wielu dokumentów na podstawie samej tylko teczki personalnej TW „Janusza” można odtworzyć proces werbunkowy Tajnego Współpracownika SB.

Jak podaje „Rzeczpospolita”, z dokumentów wynika, że Roman Kotliński został zarejestrowany przez SB jeszcze jako kleryk seminarium duchownego. Posiadał Teczkę Ewidencji Operacyjnej Księdza o numerze 56 729. Znajdowały się tam wszystkie informacje dotyczące kariery, lecz także informacje o nałogach czy sprawach obyczajowych, które następnie wykorzystywano przy werbunku.

W kwietniu 1989 r., gdy trwały już obrady Okrągłego Stołu, a duchowni zrywali współpracę z SB, Kotlińskiego wytypowano na kandydata na Tajnego Współpracownika.

- Kotliński podpisał zobowiązanie dla SB o zachowaniu tajemnicy 29 marca 1989 r., już na pierwszym tzw. rozpoznawczym spotkaniu z funkcjonariuszem SB. To dało sierż. Marczewskiemu podstawę, by wystąpić o zgodę na jego werbunek i rejestrację jako TW - czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Roman Kotliński został formalnie zwerbowany 27 kwietnia 1989 r. Współpraca została zakończona w związku z likwidacją Służby Bezpieczeństwa w 1990 r. W 1993 r. po trzech latach kapłaństwa postanowił porzucić stan duchowny i ożenił się. Kotliński jest autorem kontrowersyjnej trylogii „Byłem księdzem” oraz wydawcą antyklerykalnego tygodnika „Fakty i Mity”. Do sejmu dostał się, startując z list Ruchu Palikota. Jak zaznacza „Rzeczpospolita” to właśnie w Ruchu Palikota zaraz po SLD znalazła się największa liczba osób, które przyznały się do współpracy ze służbami PRL. Kotliński jednak do współpracy się nie przyznał i w swoim oświadczeniu lustracyjnym napisał, że z SB nie współpracował.

Teraz weryfikacją oświadczenia zajmie się pion śledczy IPN.

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Potężna akcja ABW i policji na Dolnym Śląsku! Celem - środowisko neofaszystów

/ abw.gov.pl

Gigantyczna akcja Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i dolnośląskiej policji wymierzona w środowisko neofaszystów. W Dzierżoniowie (woj. dolnośląskie) , jak informuje prokuratura, miał bowiem odbyć się konkurs promujący ideologię i system neofaszystowski. Problem pojawiania się na Dolnym Śląsku grup neonazistowskich, szczególnie z Niemiec, opisuje w aktualnym wydaniu "Gazety Polskiej" Dorota Kania.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Tomasz Orepuk powiedział, że akcja rozpoczęła się w godzinach popołudniowych w sobotę i po północy w niedzielę wciąż trwała.

- Z tego powodu nie mogę powiedzieć, jakie są jej efekty: ile osób zatrzymano i czy znaleziono materiały propagujące neofaszystowski ustrój państwa - powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową prokurator.

Dodał, że w Dzierżoniowie był zaplanowany w sobotę koncert organizowany przez środowiska neofaszystowskie, który w efekcie działań służb się nie odbył. Funkcjonariusze m.in. przeszukiwali miejsce, gdzie miał odbyć się koncert.

Według lokalnych mediów służby wkroczyły do jednego z lokali przy ul. Kościuszki w Dzierżoniowie. W całej akcji udział miało wziąć kilkuset funkcjonariuszy. 

Prokurator zaprzeczył, by z powodu akcji powstały jakiekolwiek utrudnienia dla osób postronnych czy mieszkańców.

Działania ABW i policji odbyły się na polecenie Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, która prowadzi w okręgu świdnickim wszystkie śledztwa związane z propagowaniem nienawiści oraz systemów totalitarnych. 

Problem pojawiania się na Dolnym Śląsku przedstawicieli środowisk neonazistowskich, szczególnie z Niemiec, opisuje w aktualnym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska" Dorota Kania w tekście "Wielbiciele Hitlera".

Źródło: PAP, doba.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl