Prokurator powiedział, że postanowienie o umorzeniu jest już prawomocne i zapadło 30 czerwca (o czym wtedy prokuratura nie informowała).
Dziś Radio Zet podało, że po dziewięciu latach śledztwa prokuratorom nie udało się udowodnić, że majątki szefów gangu pruszkowskiego pochodzą z przestępstw. Według radia w uzasadnieniu umorzenia napisano: "Nie uprawdopodobniono, iż majątki 18 liderów grupy pruszkowskiej i osób z nimi powiązanych rodzinnie i towarzysko pochodzą chociażby pośrednio z czynów zabronionych. Nie uprawdopodobniono, że do spółek powiązanych z grupą pruszkowską wprowadzano środki finansowe pochodzące z przestępstw".
Po raz pierwszy o gangu pruszkowskim stało się głośno po strzelaninie w podwarszawskim motelu "George" w 1990 r. Zatrzymani tam w policyjnej zasadzce gangsterzy zostali uniewinnieni, bo policja źle - w ocenie sądu - zebrała dowody w tej sprawie. "Pruszków" zdobywał pieniądze, ściągając haracze, przemycając spirytus, papierosy, dozorując szlaki przemytu kokainy i heroiny oraz produkując amfetaminę. Pod koniec lat 90. gang inwestował w zakup gruntów, zakładów produkcyjnych, klubów, restauracji, dyskotek itp. Grupa rozbudowała swe struktury w całej Polsce.
Gang został rozbity przez Centralne Biuro Śledcze współpracujące z prokuraturą. Główne uderzenie nastąpiło w drugiej połowie 2000 r. Za szefami gangu wydano listy gończe, a w Komendzie Głównej Policji powołano specjalną grupę poszukiwawczą, której celem było zatrzymanie ukrywających się bossów "Pruszkowa".
W tym samym czasie wielu gangsterów i rezydentów "Pruszkowa" (m.in. na Śląsku, Pomorzu i w Olsztynie) zalegalizowało już swój majątek i przekształciło się w "szanowanych biznesmenów".
W 2003 r. Sąd Okręgowy w Warszawie w największym procesie szefów gangu skazał przywódców grupy ma kary kilkuletniego więzienia. Do skazania przyczyniły się zeznania "skruszonego" gangstera Jarosława S., ps. Masa - świadka koronnego. Sądy uznały jego zeznania za wiarygodne. Większość skazanych odsiedziała już wyroki; niektórzy mają nowe procesy, jak Andrzej Zieliński ps. Słowik - za udział w zabójstwie gen. Marka Papały; niektórzy zostali zastrzeleni przez konkurentów, jak Andrzej Kolikowski ps. Pershing lub zmarli, jak Jerzy Wieczorek, ps. Żaba.
Akcja przeciw "Pruszkowowi" zaowocowała także medialnymi doniesieniami o związkach gangsterów z politykami i biznesmenami. Kontakty z gangsterami mieli mieć m.in. b. senator Aleksander Gawronik, b. poseł AWS Marek Kolasiński, były wicepremier, b. szef GUC i poseł SLD Ireneusz Sekuła oraz b. minister sportu z AWS Jacek Dębski.
Jednym ze świadków koronnych w sprawie gangu pruszkowskiego był Piotr K., ps. "Broda" - bandyta stojący wysoko w hierarchii "Pruszkowa". Według Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, "Broda" złożył w 2009 r. zeznania obciążające byłego skarbnika PO Mirosława Drzewieckiego (ówczesnego ministra sportu). Dotyczyły one jego kontaktów z gangiem pruszkowskim.
"Latem 2009 r. odbyło się kilka spotkań prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach i przedstawicieli kierownictwa CBA. Podczas tych spotkań zostaliśmy poinformowani, iż kandydat na świadka koronnego Piotr K. złożył zeznania obciążające urzędującego wówczas ministra sportu Mirosława Drzewieckiego. Z zeznań tych miało wynikać, że Drzewiecki utrzymywał przestępcze kontakty z gangsterami z grupy pruszkowskiej. Sprawa dotyczyła jego zaangażowania w proceder legalizowania pieniędzy mafii, czyli prania brudnych pieniędzy. Z informacji tych wynikało również, że część tych środków została przeznaczona na nielegalne finansowanie Platformy Obywatelskiej. Warto zwrócić uwagę, że w pierwszych latach XXI w., a tego okresu dotyczą zeznania, PO dopiero rozpoczynała działalność, nie dysponowała funduszami pochodzącymi z budżetu państwa, a Drzewiecki był jej skarbnikiem" - mówił Kamiński w wywiadzie dla "Uważam Rze".