W połowie czerwca dyrektor Centrum Monitoringu i Wolności Prasy SDP Wiktor Świetlik skierował do Rzecznik Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz list o następującej treści:
Pragniemy zaapelować do Pani Rzecznik o wniesienie kasacji wyroku w sprawie karnej przeciwko redaktor Dorocie Kani z prywatnego aktu oskarżenia Ryszarda Bieszyńskiego z artykułu 212 k.k. Chcemy zwrócić uwagę Pani Rzecznik na szereg wątpliwości, które wyrok ten i samo postępowanie sądowe budzi. Podczas procesu sąd odmówił przesłuchania niektórych świadków - osób, które mogły mieć wpływ na redakcję tekstu red. Kani. Jednocześnie sam paragraf 212 i jego stosowanie w Polsce wobec dziennikarzy budzą wiele kontrowersji i są nader dyskusyjne. Zwracamy też uwagę na trudną sytuację, w której w obliczu procesu znalazła się sama redaktor Kania. Nowy wydawca tygodnika „Wprost”, wbrew dobremu i ogólnie przyjętemu zwyczajowi, nie zapewnił jej adwokata, w związku z czym musiała się bronić sama.
W odpowiedzi na list prof. Irena Lipowicz poinformowała, że zwróciła się do Sądu Rejonowego M. St. Warszawy z prośbą o nadesłanie akt sprawy dotyczącej Doroty Kani. Akta zostaną poddane analizie i na jej podstawie RPO zajmie stanowisko w tej sprawie.
Płk Ryszard Bieszyński, to były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa, a później UOP i ABW, który wygrał proces karny z red. Dorotą Kanią z artykułu 212 i zwrócił się do komornika o ściągnięcie należności z tytułu obsługi prawnej. Bieszczyński wytoczył dziennikarce proces za tekst o związkach SB z mafią, opublikowany w 2007 roku na łamach tygodnika „Wprost”.
Pismo komornika z nakazem zapłaty – ponad 2 tys. zł trafiło już do redakcji „Gazety Polskiej”.
Wcześniej do dziennikarki trafiło pismo z sądu o zapłatę 7 tys zł grzywny plus koszty procesu oraz 5 tys. zł nawiązki. Kolejne koszty to zamieszczenie na skutek wyroku sądu ogłoszenia w tygodniku „Wprost”.
- Będę musiała ponieść te koszty, ale się nie poddam. Uważam wyrok za wysoce niesprawiedliwy i zamierzam skierować sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – mówi Dorota Kania.