Skazany za "j...ć rząd"

  

Do polskich prokuratur i sądów wracają praktyki stanu wojennego. Sąd Rejonowy w Lipnie (kujawsko – pomorskie) skazał niespełna 19-letniego ucznia technikum na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata za wymalowanie antyrządowego napisu na murze szkoły w Dobrzyniu nad Wisłą.

Jacek Balcerowski, jak mówi, chciał „wyrzucić z siebie złość” na obecną sytuację społeczną i polityczną w Polsce. Na początku marca br. późną nocą wymalował na murze swojej szkoły hasło "J...ć Rząd". Nastolatek został wkrótce zatrzymany przez policję. Ta potraktowała sprawę wyłącznie jak uszkodzenie mienia publicznego. Zgodnie z tym Balcerowskiemu przedstawiono zarzut z art. 288 kodeksu karnego. Jednak Prokuratura Rejonowa w Lipnie rozszerzyła zarzuty o art. 226, który mówi o publicznym znieważaniu lub poniżaniu konstytucyjnego organu RP. - Czyn nastolatka wyczerpuje znamiona obu tych przestępstw - twierdzi Alicja Cichosz, szefowa Prokuratury Rejonowej z Lipna. 8 czerwca br. Sąd Rejonowy w Lipnie uznał Jacka Balcerowskiego winnym obu zarzucanych czynów i skazał na drakońską karę 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Dodajmy, że już kilka dni po wykonaniu napisu, nastolatek wraz z ojcem zamalował go własnoręcznie. Szkoła nie rościła do niego pretensji finansowych. Mimo to, sąd nie uznał tego za okoliczność łagodzącą.

Zdaniem byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, nastolatek z Dobrzynia nad Wisłą został potraktowany jak przestępca, a zarzuty prokuratora i ogłoszony wyrok przypominają praktyki stanu wojennego. – Młodemu człowiekowi niszczy się życie tylko dlatego, że w emocjach wyraził swoje niezadowolenie z rządu. Ta sprawa mogłaby skończyć się naganą w szkole albo mandatem, ale na pewno nie tak wysokim wyrokiem – uważa Ziobro. Według Ryszarda Kalisza (SLD), przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rażąca jest niewspółmierność kary do czynu, który popełnił Jacek Balcerowski. – Mimo, że chłopak wypowiedział się w sposób wulgarny, taka krytyka rządu jest jak najbardziej dopuszczalna i mieści się w ramach konstytucyjnej wolności słowa – uważa Kalisz. Według posła, sąd i prokuratura w Lipnie dopuściły się nadinterpretacji stosując wobec nastolatka art. 226 kodeksu karnego.

Sprawą Jacka Balcerowskiego z Dobrzynia zainteresowały się już Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Stowarzyszenie Wolnego Słowa i Komitet Obrony Wolności Słowa, w którym działa m.in. Robert Frycz, twórca strony internetowej AntyKomor.pl. Wyrok nie jest prawomocny. Nastolatek zapowiedział złożenie apelacji.

Więcej w reportażu Rafała Kotomskiego w najbliższym wydaniu „Gazety Polskiej”

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

„Fake newsy wyssane z palca”. Minister ostro o rzekomej rekonstrukcji rządu

Rząd Mateusza Morawieckiego / flickr.com/ Kancelaria Premiera/ creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/

  

Nie ma planu rekonstrukcji rządu przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - podał dziś szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. Dodał, że informacje o możliwej rekonstrukcji rządu to fake newsy.

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin ocenił dziś na antenie Radia Zet, że informacje o możliwej rekonstrukcji rządu to "fake newsy wyssane z palca, informacje podawane przez gazety żyjące sensacją". Podkreślił, że nie ma projektu, planu ani pomysłu rekonstrukcji rządu.

Komentując uwagę, że tematem rekonstrukcji można przykryć temat KNF, Sasin ocenił, że nie chodzi o to, żeby temat przykrywać, tylko go wyjaśnić i mówić na ten temat prawdę.

Jak wyjaśnił, chodzi o to, aby "odrzucać cały zalew nieprawdziwych informacji, który produkuje przy tej okazji opozycja i pokazać naszą wiarygodność, która polega też na tym, że w naszym obozie politycznym również mogą znaleźć się osoby, które po pierwsze nie dorosły do funkcji, które sprawują, które mają problemy ze zrozumieniem swojej roli i odpowiedzialności". Potwierdził, że ma na myśli byłego szefa KNF Marka Chrzanowskiego.

Pytany, czy będzie rekonstrukcja przed wyborami do PE, Sasin odparł, że nic mu na ten temat nie wiadomo i nie ma dziś żadnego planu rekonstrukcji. Komentując informacje, że "wcześniej słyszeliśmy, że kilku ministrów odejdzie, bo będzie kandydować do PE" podkreślił, że to są doniesienia medialne i nigdy nie było takiego komunikatu.

Sasin wskazał, że w każdej partii trwają rozmowy nad tym, kto będzie kandydatem do PE w wyborach i "jest naturalne, że o tym się rozmawia". Zaznaczył przy tym, że nie ma prawnego obowiązku, że jeśli ktoś chce kandydować do PE, musi wcześniej zrezygnować z pełnionej funkcji. Dopytany, czy wymiana nastąpi, jeśli dani ministrowie dostaną się do PE ocenił, że "to jest oczywiste i naturalne, bo nie można łączyć mandatu europarlamentarnego ze stanowiskiem rządowym".

Sasin nazwał też "kolejną kaczką dziennikarską" informacje, że w PiS był rozważany scenariusz przyspieszonych wyborów.

Różni informatorzy pewnie różne głupstwa często plotą i nie mam za złe dziennikarzom, że czasami tego typu informacje również postanawiają ujawnić. Natomiast nie ma i nie było żadnego poważnego planu, ani w ogóle nie było żadnego planu przyspieszania wyborów. My się umówiliśmy na cztery lata z Polakami. Cztery lata wypełnimy i niech nas Polacy wtedy ocenią, czy to były dobre cztery lata. Uważam, że ta ocena będzie pozytywna

- powiedział.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl