We wrocławskiej komendzie wojewódzkiej policji toczy się postępowanie zmierzające do odebrania pozwolenia na broń byłemu funkcjonariuszowi CBA i policji Tomaszowi Kaczmarkowi, który w czasie swej służby ścigał handlarzy bronią, narkotyków i żywym towarem. Od momentu, gdy media ujawniły jego wizerunek, jest szczególnie narażony na odwet ze strony bandytów, których ścigał. Jego przypadek jest odosobniony, gdyż podobni mu funkcjonariusze pracujący „pod przykryciem” zachowują po zakończeniu służby prawo do posiadania broni dla ochrony własnego życia i zdrowia.
Ponieważ praca tego typu polega na przenikaniu do struktur przestępczych w celu późniejszego ich rozbicia, groźba odwetu ze strony przestępców nie znika przez wiele lat. Dodatkowo zwykle – inaczej niż w przypadku agenta Tomka – dane osobowe funkcjonariuszy pozostają tajne. W takiej sytuacji zagrożenie zamachem na życie występuje dla niego już nie tylko ze strony wrogów, których funkcjonariusz zyskał sobie z racji swojej służby.
Działania zmierzające do odebrania pozwolenia na broń Kaczmarkowi podjął Komendant Wojewódzki wrocławskiej policji, choć wcześniej to on je wydał. Wówczas uznano, że posiadanie broni jest niezbędne dla ochrony własnej byłego funkcjonariusza policji i CBA. Nie wiadomo jakie nowe okoliczności mogły wpłynąć na zmianę nastawienia władz wrocławskiej policji. Trudno jednak je wskazać na podstawie toczącego się postępowania o cofnięcie pozwolenia na broń.
Wiadomo jedynie tyle, że obecne władze CBA nie potrafiły przedstawić informacji na temat zagrożenia życia swojego byłego pracownika. Nie może to jednak wykluczać istnienia takiego zagrożenia. Ma ono w tym wypadku szerszy niż zwykle zakres, gdyż szkalowaniu agenta Tomka w mediach towarzyszył wyraźny kontekst polityczny.
O realności zagrożenia płynącego z podsycania atmosfery wrogiej dla jednej ze stron politycznego sporu świadczyć może choćby mord dokonany przez członka PO w łódzkim biurze PiS.
Komenda Wojewódzka we Wrocławiu posiłkuje się argumentacją, iż Kaczmarek sam przyczynił się do upublicznienia swojego wizerunku swoim pojawieniem się w mediach. Pomija przy tym fakt, iż ujawnienie jego wizerunku nastąpiło na długo przedtem – w październiku 2009 r. za sprawą artykułów „Gazety Wyborczej” i „Faktu”. Obok zdjęć publikacje te zawierały opis wyglądu zewnętrznego i przebieg służby ułatwiające identyfikacje. Główne media huczały wówczas na temat agenta Tomka. Jednym z efektów medialnej burzy jaką wywołały publikacje „Gazety Wyborczej” i „Faktu” były pojawiające się w Internecie wpisy mające charakter gróźb pod adresem bohatera artykułów.
W uznaniu, iż publikacje spowodowały ujawnienie tajemnicy państwowej, zawiadomienie o przestępstwie złożył w prokuraturze ówczesny szef Biura Mariusz Kamiński. Był to czas, gdy w kraju oczekiwano na reakcję premiera Donalda Tuska na pierwsze publikacje prasowe ujawniające aferę hazardową. Cztery dni później premier zareagował – odwołaniem Kamińskiego z funkcji. Krótko po tym prokuratura wydała odmowę wszczęcia śledztwa w sprawie doniesienia złożonego przez Kamińskiego. Śledczy szybko uznali, że nie warto badać choćby wątku przekazywania dziennikarzom „Faktu” informacji mogących stanowić tajemnicę państwową przez czynnego policjanta – co wynikało z artykułu dziennika.
Dodatkowo, z decyzją śledczych zapoznano Tomasza Kaczmarka na trzy dni przed wigilią Bożego Narodzenia, co skracało gwarantowany ustawą termin siedmiu dni na odwołanie się. Ponieważ Kaczmarek był jeszcze wówczas formalnie funkcjonariuszem CBA, sam nie mógł odwołać się od decyzji śledczych. Osobą właściwą do tego był wstępujący szef Biura Paweł Wojtunik. Ten nominat premiera Tuska przyjął jednak odmowę prokuratury z uznaniem.
Nowemu szefostwu Biura sytuacja ujawnienia przez „Gazetę Wyborczą” i „Fakt” wizerunku funkcjonariusza CBA wydała się jednak na tyle poważna, iż przydzieliło mu ochronę. W tym czasie Kaczmarek starał się o pozwolenie na broń. Gdy je uzyskał, CBA natychmiast odstąpiło od udzielania ochrony swemu funkcjonariuszowi.
Od tego czasu komenda wojewódzka we Wrocławiu wysyłała jednak regularnie pisma do Kaczmarka wzywające go do wykazywania zasadności wydanego pozwolenia. Ostatecznie wszczęła postępowanie o cofnięcie pozwolenia na broń. Decyzję o tym podejmie na początku czerwca.