Niepokój w Essen. Zburzą polski kościół, aby zbudować osiedle domów?

pmk-essen.de

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Wśród Polaków mieszkających w niemieckim Essen krąży niepokojąca informacja – o planach zburzenia ich kościoła, bo gruntem, na którym stoi świątynia, rzekomo zainteresowany jest developer chcący wybudować osiedle mieszkalne. Natychmiast ruszyła akcja protestacyjna.

Kościół pw. św. Klemensa jest doskonale znany Polakom mieszkającym w Essen, mieście na zachodzie Niemiec. Odprawiane w nim są msze św. w języku polskim, działa wiele organizacji, w które angażują się nasi rodacy. Chociażby Klub "Gazety Polskiej". Proboszczem jest bardzo lubiany i szanowany ksiądz Jerzy Wieczorek. Wokół tego kościoła koncentruje się życie Polonii.

Tymczasem kilka dni temu zaczęła krążyć szokująca informacja, że są plany sprzedaży kościoła, a właściwie terenu, na którym stoi. I zburzenia świątyni, aby postawić tam osiedle domów. Nie byłby to pierwszy taki przypadek w Essen, czy w Niemczech.

„Dotyczyło to dotychczas kościołów, w których zbyt mała liczba wiernych uczestniczyła we Mszach świętych i nabożeństwach lub świątyń będących w złym stanie technicznym, wymagających ogromnych nakładów finansowych na ich renowację. Jednak żaden z tych argumentów nie może być użyty w stosunku do kościoła pw. św. Klemensa” - czytamy w specjalnym oświadczeniu Klubu "Gazety Polskiej" w Essen.


Skontaktowaliśmy się z Bożeną Wisłocką, która potwierdziła nam, że niepokój wśród Polonii jest ogromny.

- Sytuacja jest tym dziwniejsze, że w mieście stoi wiele pustych kościołów, w których nic się nie dzieje. Dlaczego więc nasz? – pyta.

Z tego powodu natychmiast pojawiły się rozmaite spekulacje. Jedną z nich wywołało bezpośrednie sąsiedztwo. W pobliżu kościoła przebiega ulica, która została zdominowana przez społeczność muzułmańską, a około kilometra od katolickiej świątyni budowany właśnie jest meczet.

Stąd uzasadnione podejrzenie, że w miejscu kościoła powstanie osiedle, na którym zamieszkają muzułmańscy imigranci – tłumaczą nasi rozmówcy.

Natychmiast ruszyła akcja sprzeciwu wobec planów zburzenia kościoła. Polacy w Essen składają podpisy pod listem protestacyjnym, podkreślane jest znaczenie kościoła pw. św. Klemensa nie tylko dla Polonii, ale całej społeczności miasta, bo prowadzona jest tam szeroko zakrojona działalność charytatywna.

„Żywimy głęboką nadzieję, że nasze argumenty wpłyną na decyzję o zaniechaniu planów sprzedaży kościoła” - napisał w oświadczeniu Klub "Gazety Polskiej" w Essen, który ma nadzieję, że biskup Essen dr Franz-Joseph Overbeck nie dopuści do: „do likwidacji (...) świątyni, która od wielu lat jest naszą ostoją duchową”


Niestety, nie udało nam się skontaktować z księdzem Jerzym Wieczorkiem. Nieoficjalnie uzyskaliśmy informację, że w poniedziałek odnieść się do sprawy powinien biskup Essen.

TUTAJ MOŻNA PRZECZYTAĆ CAŁE OŚWIADCZENIE KLUBU GAZETY POLSKIEJ W ESSEN
 

Przy tej okazji warto przywołać fragment tekstu Olgi Doleśniak-Harczuk "Kościoły pod młotek, krzyże do przechowalni", który równo rok temu ukazał się na łamach "Gazety Polskiej"

W Niemczech w samej tylko rzymsko-katolickiej Diecezji Münster w ciągu ostatnich 13 lat dokonano dekonsekracji 43 kościołów, w Archidiecezji Paderbońskiej 12, w berlińskiej – 20. Świątynie ewangelickie topnieją jeszcze szybciej, tylko w latach 1990-2010 zamknięto 340.

I to zaledwie czubek góry lodowej, wyprzedaż kościołów w Niemczech następuje w zawrotnym tempie. A dane są szczątkowe, nie ma jednej bazy dokumentującej liczbę zdekonsekrowanych czyli pozbawionych sakralnego charakteru świątyń. Zamyka się kościoły katolickie i ewangelickie a w ich murach powstają restauracje, bary, hotele, kina, teatry, filie banków, archiwa sądowe, przy odrobinie szczęścia – biblioteki, jadłodajnie dla bezdomnych, muzea i kolumbaria. Niektóre z nich są wykorzystywane jako przechowalnie na niepotrzebne już nikomu konfesjonały, kandelabry, figury świętych, obrazy pozostałe po zamkniętych świątyniach. Część wyposażenia zdekonsekrowanych kościołów trafia zwyczajowo do nowych parafii, ale zdarza się i tak, że działa sztuki z „byłego kościoła“ z Holandii czy Niemiec wypływają na czarnym rynku w Kolumbii,na Ukrainie etc. Tak przynajmniej twierdzą eksperci biegli w temacie.

Kościoły sprzedawane gminom muzułmańskim to osobny temat, w Niemczech doszło jak na razie do czterech takich transakcji, w samym tylko Hamburgu dwie świątynie chrześcijańskie przebudowano na meczety. Luterańska Kapernaumkirche na przykład nie ma już wieżyczki z krzyżem tylko podświetlony na zielono minaret zakończony złotymi literami składającymi się w słowo „Allah”. Budynek stał pusty latami, ludzie przestali uczęszczać na nabożeństwa a gmina nie zamierzała łożyć na jego utrzymanie, dziś jest pełen. Wyznawców islamu. W Holandii kościoły już trzy dekady temu zaczęto oddawać muzułmanom. Okazały meczet Fatih-Camii powstał w murach zdekonsekrowanego katolickiego kościoła pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli (Sint-Ignatiuskerk). Kościół wybudowano w 1929 roku, mieścił 600 wiernych i górował nad miejskim pejzażem majestatycznymi, 40-metrowymi wieżami. Ale wiernych z roku na rok ubywało.

W 1971 roku w św. Ignacym odprawiono ostatnią mszę, Holendrzy zrobili z kościoła skład dywanów a potem halę koncertową, trzy lata później obiekt przeszedł w ręce muzułmańskiej gminy Fatih i został zaadaptowany na meczet.
Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
"Oddajemy hołd tym, których fakt…

"Oddajemy hołd tym, których fakt…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Próbowali samodzielnie rozbroić niewybuch.…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Kolejna artystka oskarża Polańskiego o…

Nawalny opuścił moskiewski areszt.…

Nawalny opuścił moskiewski areszt.…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Zmarł popularny polski aktor. W swoim…

Oni nic nie zrozumieli... Atak "Wyborczej" na ludzi, którzy są dumni z polskiej historii

Dr Karol Nawrocki / fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl

W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku odbyła się wczoraj całodniowa konferencja organizowana przez Kluby "Gazety Polskiej" i Komitet Obchodów Katastrofy Smoleńskiej i Ludobójstwa Katyńskiego. W jej trakcie padło wiele ważnych słów i deklaracji, przede wszystkim z ust dyrektora muzeum, dr. Karola Nawrockiego. Przede wszystkim o odejściu od "pedagogiki wstydu" i dumy z polskiego narodu. Nie wszystkim jednak to się podobało... Bez niespodzianek - chodzi o artykuł na portalu powiązanym z "Gazetą Wyborczą".

Konferencja "Polskie doświadczenie podczas II wojny światowej. Konsultacje społeczne na temat zmian na wystawie głównej w Muzeum II Wojny Światowej" zorganizowana została przez Violettę Sasiak z Klubu "Gazety Polskiej" w Wejherowie oraz Tadeusza Antoniaka, szefa Klubu "GP" w Filadelfii oraz Komitetu Obchodów Katastrofy Smoleńskiej. Wśród prelegentów znaleźli się dr Karol Nawrocki, dyrektor Muzeum II WŚ w Gdańsku, wicedyrektor placówki, prof. Grzegorz Berendt, Dorota Kania, redaktor naczelna Telewizji Republika, Tadeusz Płużański, syn Żołnierza Wyklętego czy por. Karol Cierpica. Na konferencji obecni byli także kombatanci oraz osoby zasłużone w opozycji antykomunistycznej.

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

Podczas konferencji padło wiele ważnych deklaracji - głównie zmian podkreślających dumę z postawy narodu polskiego podczas II wojny światowej, pokazujących prawdziwe bohaterstwo i ludzi, którzy na miano bohaterów w pełni zasłużyli. Jedną z najważniejszych deklaracji jest budowa pomnika rtm. Witolda Pileckiego przed budynkiem Muzuem II WŚ.

- To jest bohater, który w tym muzeum za 500 milionów złotych, postawiony został w siódmym szeregu za taką postacią jak Władysław Bartoszewski. Jesteśmy na placu imienia Władysława Bartoszewskiego, na którym stanęło najdroższe muzeum w historii Polski. Muzeum, w którym rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu poświęcono zaledwie dwa legitymacyjne zdjęcia i cztery zdania. To hańba, że tak się stało

- powiedział podczas wczorajszej konferencji dr Karol Nawrocki.

CZYTAJ WIĘCEJ: Konferencja w Gdańsku - Transmisja

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

Odejście od tak kultywowanej w III RP "pedagogiki wstydu" za polską historię nie mogło się obyć bez ataku ze strony "Gazety Wyborczej". W zohydzającym uczestników i prelegentów tekście "GW" zaatakowała konferencję organizowaną przy medialnym patronacie "Gazety Polskiej" i Telewizji Republika.

"W sali konferencyjnej na poziomie -3 zebrało się kilkadziesiąt osób. Wiele z nich trzymało papierowe wydanie tygodnika „Gazeta Polska” - z okładek krzyczały nagłówki: „Niemcy paserem Europy”, "Co łączy szefa służb Tuska z mafią pruszkowską?”, „Brudna, niechlujna, antysemicka - zidiociali celebryci o polskiej wsi”

 - tak "Wyborcza" opisywała uczestników konferencji. Tylko dlatego, że reprezentują inne środowisko niż "GW" i jej akolici.

(fot. Mikołaj Bujak/muzeum1939.pl)

"GW" starała się także usilnie wykazać słuszność w umiejscowieniu na wystawie w Muzeum II WŚ "martyrologii" KOD, piętnując słowa dyrektora Nawrockiego o tym, że umieszczanie "elementów spektaklu nienawiści", w Muzeum jest "szarganiem pamięci tysięcy ofiar i bohaterów drugiej wojny światowej".

Ten atak medialny "Wyborczej" to nie tylko atak na poszczególne osoby - naukowców, dziennikarzy, działaczy społecznych. To atak na polską historię, na pamięć o bohaterach i polskim narodzie - która może mieć zdaniem redaktorów z Czerskiej tylko jedno oblicze. Każde inne godne jest jedynie potępienia i nasunięcia na niego kurtyny cenzury.

Publikacją "Gazety Wyborczej" zaskoczeni są również pracownicy Muzeum II Wojny Światowej. I mówią wprost - to próba wykluczenia niektórych środowisk z debaty publicznej. Także debaty o przeszłości.

- My nie tylko nie zgadzamy się na taką formę cenzury, ale wręcz będziemy chwalili się, że organizacje społeczne biorą udział w debacie. Kluby Gazety Polskiej to dziesiątki tysięcy członków i mają prawo do udziału w konsultacjach społecznych

- podkreśla w rozmowie z portalem niezalezna.pl Aleksander Masłowski, rzecznik Muzeum. Jako kuriozalne traktowane są zarzuty, że określone środowisko bierze udział w takich spotkaniach. 

- Jeśli ktoś w definicji ma być wykluczany, to my się z takim stanowiskiem nie możemy zgodzić.  Nie widzimy powodu, aby z udziału Klubów Gazety Polskiej się tłumaczyć

 - dodaje nasz rozmówca.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl