Włochy: podatki od... cienia i parasola

Pixabay

Podatki od rzucanego cienia, parasola przed sklepem, nazwy restauracji na wycieraczce i od wywieszenia flagi - to przykłady opłat, wprowadzanych przez lokalne władze we Włoszech. Kraj jest w szponach absurdalnej pomysłowości fiskusa - podkreśla się w raporcie.

Zbiór przykładów najbardziej osobliwych lokalnych opłat, wprowadzanych przez miasta i gminy opracowało stowarzyszenie rzemiosła i małych firm (Cgia) z Mestre na północy.

Na łamach ekonomicznego dodatku do dziennika "La Repubblica" - "Affari&Finanza", który skomentował raport - podkreślono, że w "normalnym kraju" nikomu nie przyszłoby do głowy , aby obłożyć podatkiem wiele tak "banalnych czynności", jak instalacja markizy sklepowej czy budowa na skrawku publicznego terenu schodów do domu. We Włoszech natomiast, jak się zauważa, nikogo już nawet nie dziwi istnienie tych dziwacznych zobowiązań podatkowych.

W ramach podatku od zajmowania terenu publicznego w niektórych miejscowościach obowiązują opłaty od cienia rzucanego przez markizy na chodnik czy, jak w Modenie, od wycieraczek przed sklepami oraz lokalami gastronomicznymi. Jak się zarazem zauważa, jest on słuszny, gdy faktycznie zajmowany jest teren publiczny, np. przez restauracyjne stoliki, utrudniające przejście chodnikiem czy wąską ulicą.

Na liście wymieniono też przypadek z miejscowości Desio w Lombardii, gdzie właściciel hotelu otrzymał wezwanie do zapłacenia 180 euro za to, że na balkonie wywiesił pięć flag, wśród nich włoską. Uznano to za reklamę, podlegającą opodatkowaniu. Hotelarz, przypomina się, musiał stoczyć prawdziwą batalię z fiskusem, zanim anulowano tę opłatę, a jego przeproszono.

W Conegliano koło Treviso na właścicieli sklepów spożywczych nałożono lokalną opłatę w wysokości 30 euro za rozłożenie w słoneczne dni parasoli, które rzucały cień na chodnik. Ich protesty jednak nie pomogły.

Lokalne podatki dotyczą także hobby i rozrywki. W wielu gminach obłożone nimi jest zbieranie grzybów i łowienie ryb.
Źródło: niezalezna.pl,PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wyrodna matka z zakazem zbliżania się do dzieci

/ policja.pl

22-letnia matka, która usłyszała dziś zarzut znęcania się nad dziećmi, decyzją Prokuratury Rejonowej w Rawiczu (wielkopolskie) została objęta zakazem zbliżania się do dzieci. Wczoraj jej 10-miesięczna córka trafiła do szpitala z obrażeniami głowy.

Wczoraj pracownica opieki społecznej podczas wizyty u rodziny zauważyła siniaki na głowie 10-miesięcznej dziewczynki. Kiedy pracownik MOPS zapytał o te obrażenia, 22-latka miała odpowiedzieć, że „uderzyła dziecko ręką w twarz”. O sprawie została zawiadomiona policja.

Asp. sztab. Beata Jarczewska z KPP w Rawiczu tłumaczyła, że „dziewczynka miała zaczerwienienie w okolicach skroni po prawej stronie, jak i zaczerwienie powieki górnej prawej”. Jak dodała, dziecko ma jeszcze dziś opuścić szpital i trafić pod opiekę 27-letniego ojca.

Dziś 22-letniej kobiecie postawiono zarzut znęcania się nad dziećmi - 2,5-letnim synem i 10-miesięczną córką. Chłopiec został przebadany przez lekarzy, na jego ciele nie stwierdzono żadnych obrażeń.

CZYTAJ WIĘCEJ: 22-letnia wyrodna matka znęcała się nad dziećmi. Usłyszała zarzuty

Decyzją Prokuratury Rejonowej w Rawiczu kobieta została objęta zakazem zbliżania się do dzieci, oraz dozorem policyjnym. Ma także opuścić mieszkanie, w którym dotychczas przebywała z dziećmi.

Kobiecie może grozić kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl