Po zeznaniach Marcina P. nerwowo się zrobiło. Nawet Kopacz zaczęła protestować...

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Zeznania Marcina P., byłego szefa Amber Gold, wywołały spore poruszenie. Zwłaszcza, że padały konkretne nazwiska polityków Platformy Obywatelskiej, a także byłych współpracowników Marcina P. Niektórzy zareagowali nerwowo.

"Marcin P. zdradził, że w bazie danych osób, które miały lokaty w Amber Gold, były nazwiska Ewy Kopacz i Pawła Adamowicza. Założyciel piramidy finansowej zastrzegł jednak, że mogły być to nazwiska osób zupełnie innych niż była premier i prezydent Gdańska" - pisaliśmy relacjonując przesłuchania Marcina P.

CZYTAJ WIĘCEJ: Marcin P. sypie. Kopacz i Adamowicz na liście osób z lokatami w Amber Gold?

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Niektórzy denerwowali się jeszcze podczas przesłuchania.

Nigdy nie lokowałam środków w Amber Gold. Marcin P. mija się z prawdą - napisała na Twitterze Ewa Kopacz.



Marcin P. zeznał m.in., że Emil Marat uprzedzał go o czynnościach ABW i mówił mu o możliwości wykorzystania kontaktów z politykami, co do "załatwienia" sprawy Amber Gold. Według P., być może powoływał się on na "pana Cichockiego" z KPRM.

- Pan Marcin P. mówi głupstwa - stwierdził Marat.

"Pan Marcin P. za pośrednictwem szefa linii lotniczych OLT zwrócił się o pomoc PR, twierdząc, że jego firma jest atakowana w sposób nieuczciwy i podejrzany. Sugerowałem mu pełne otwarcie na media. Gdy przekonywał, że firma podlega bezprawnym działaniom ze strony tajnych służb, zastanawiałem się na głos, czy nie należy zatem powiadomić o tym kogoś nadzorującego służby, osobę o krystalicznej uczciwości" - napisał Marat w oświadczeniu.


Marat zaznaczył też: "Dla OLT i AG (firmy istniejącej trzy lata!) pracowałem trzy-cztery tygodnie. Współpracę zakończyłem 1 sierpnia 2012 roku, gdy okazało się, że wbrew wielokrotnie powtarzanym zapowiedziom/obietnicom p. Marcina P., jego firma nie upubliczni niezależnego audytu ze swojej działalności, co od początku miało być podstawą polityki komunikacyjnej w sytuacji kryzysu".

Także prezydent Gdańska napisał kilka zdań.

"Zeznania Marcina P. są nieprawdziwe. Nie zabiegałem o spotkanie z nim. Nigdy się z nim nie spotkałem - napisał Paweł Adamowicz na Twitterze.

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Komu przeszkadza działalność IPN? Gorzkie słowa prof. Szwagrzyka o atakach na Instytut

/ Polskie Radio 24

– Wokół IPN dzieje się coś bardzo złego. Widzimy jak pewnym środowiskom przeszkadza działalność IPN, przeszkadza to, że w ogóle istniejemy, że pracujemy na wielu płaszczyznach, które służą Polsce. W ciągu ostatnich tygodni wielokrotnie byliśmy atakowani – mówił w Polskim Radiu 24 wiceprezes IPN, dyrektor Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, prof. Krzysztof Szwagrzyk.

Prof. Szwagrzyk w rozmowie z Dorotą Kanią wyjaśnił, że w marcu tego roku strona ukraińska zwróciła się do Polski z oczekiwaniem, że miejsce po pomniku w Hruszowicach zostanie wpisane jako grób wojenny, uznając, że pod fundamentami pomnika są członkowie UPA.

Wiceprezes IPN podkreślił, że "dopóki to miejsce nie zostanie przebadane metodami, które nie budzą żadnej wątpliwości przez naszych specjalistów będziemy wokół tego miejsca mieli ciągle do czynienia z fałszywymi informacjami, półprawdami i elementami propagandy".

Prof. Krzysztof Szwagrzyk zwrócił uwagę na niepokojący fakt. W jego ocenie "wokół IPN dzieje się coś bardzo złego”.

Widzimy, jak pewnym środowiskom przeszkadza działalność IPN, przeszkadza to, że w ogóle istniejemy, że pracujemy na wielu płaszczyznach, które służą Polsce. Przypomnę, że w ciągu ostatnich tygodni wielokrotnie byliśmy atakowani.

- mówił w Polskim Radiu 24 prof. Szwagrzyk.

- Teksty dotyczące Łączki - teksty, które trudno jest czytać w spokoju, mówiące o tym, że rzekomo działania na Łączce były nieprawne, że są ukrywane szczątki należące do żołnierzy niemieckich i kryminalistów, coś, o czym mówiliśmy wielokrotnie, co nigdy nie było tajemnicą. Nawet redaktor napisał w tekście,  że prokuratorzy IPN nie byli poinformowani o działaniach na Łączce. Prokuratorzy, którzy byli 8 godzin każdego dnia przez 3 miesiące. Na takim poziomie widzimy atak, że prawda i przebieg zdarzeń nie ma znaczenia, liczy się tylko to, co dana gazeta chce osiągnąć

 dodał wiceszef IPN, odnosząc się do publikacji prasowych na temat działań na Łączce.

Źródło: Polskie Radio 24, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl