Matejuk, pytany w piątek w radiu RMF FM, czy policja powinna być odpowiedzialna za bezpieczeństwo na stadionach, powiedział, że jego zdaniem byłby to krok do tyłu. Zgodnie z obecnie obowiązującym prawem za bezpieczeństwo na meczu odpowiada organizator. Dopiero jeżeli on sobie nie radzi, prosi o podjęcie działań policję.
Matejuk powiedział jednak, że - biorąc pod uwagę, że w tej chwili w wielu przypadkach bezpieczeństwo nie jest zapewnione - policja nie wyklucza powrotu na stadiony.
- Chcemy to zrobić delikatnie: najpierw pracownicy operacyjni, jak i policjanci, ale nie z oddziałów prewencji. Oni będą zwracać uwagę służbom ochrony, jeżeli nie zareagują na popełnione wykroczenie czy przestępstwo. Jeżeli w dalszym ciągu nie będzie reakcji, my będziemy podejmować taką reakcję, jeżeli będzie potrzeba, będziemy wspomagać służbę ochrony - powiedział Matejuk.
Dodał, że policja nie będzie zastępować organizatora. Jeśli ten nie będzie sobie radził z zapewnieniem bezpieczeństwa, funkcjonariusze mają wnioskować, by następne mecze odbywały się bez udziału publiczności.
Komendant główny policji powiedział też, że funkcjonariusze obecnie analizują bezpieczeństwo we wszystkich klubach i na wszystkich stadionach.
Matejuk zapowiedział też, że policjanci zwrócą się do władz klubów Legii i Lecha o pomoc w identyfikacji kibiców, którzy uczestniczyli w zamieszkach w Bydgoszczy.
Jak powiedział PAP rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Sokołowski, policja dysponuje nagraniami wideo wykonanymi przez funkcjonariuszy prewencji i operacyjnych oraz zapisem z monitoringu na stadionie, relacji telewizyjnych, a także filmami i zdjęciami umieszczonymi w internecie.
- Na podstawie m.in. tych nagrań ustalani będą kolejni pseudokibice, tak by jak najszybciej ponieśli odpowiedzialność przed sądem. W tej sprawie prowadzone jest wielowątkowe postępowanie obejmujące kwestie zarówno ustalenia osób, które łamały prawo, ale i organizacji imprezy – zapewnił Sokołowski.
Nad ustaleniem, kto brał udział w zamieszkach na stadionie Zawiszy, pracują specjalne zespoły policjantów z Warszawy, Poznania, Bydgoszczy, Szczecina i Sosnowca. To właśnie kibice z tych miast byli we wtorek obecni na stadionie podczas meczu finałowego między Legią Warszawa a Lechem Poznań w Bydgoszczy.
W czwartek wojewodowie mazowiecki i wielkopolski zdecydowali o zamknięciu stadionów w Warszawie i Poznaniu na najbliższe mecze. Matejuk nazwał to w piątek działanie prewencyjnym.
- Po ocenie stanu bezpieczeństwa i analizie stanu ryzyka policja doszła do wniosku, że podobne zamieszki mogą się zdarzyć, m.in. na stadionie Legii i na stadionie Lecha - powiedział Matejuk.
Jak dodał, po zajściach w Bydgoszczy, „grupy kibiców stanowią bardzo realne zagrożenie dla bezpieczeństwa”.
Matejuk powiedział też, że nikt nie podważa wyposażenia stadionów w Warszawie i Poznaniu.
- One są nowoczesne, ale w dalszym ciągu na tych stadionach są chuligani, w dalszym ciągu jest przyzwolenie, że te osoby zagrażają innym - tłumaczył komendant główny policji.
Matejuk - pytany, czy to oznacza, że policja będzie każdorazowo występowała o zamknięcie aren w Poznaniu i Warszawie - powiedział, że taki scenariusz jest możliwy, jeżeli nic się nie będzie
zmieniało w bezpieczeństwie na tych obiektach i w podejściu organizatorów. Na pytanie, czy te stadiony będą zamknięte do końca sezonu, Matejuk odpowiedział, że nie wyklucza takiego scenariusza.
- Ale tutaj każdorazowo taka decyzja będzie podejmowana bardzo rozważnie - zapewnił szef KGP.
W związku z decyzją organów administracji rządowej o zamknięciu dla kibiców stadionu Legii na mecz z Koroną, kibice łączą siły i zapowiadają protest przeciwko rządowi.
Kibice zbierają się w piątek o 18:30 w Źródle, a następnie przechodzą na miejsce spontanicznego protestu przeciwko zamknięciu stadionu Legii na mecz z Koroną.
- Zachowujemy pełną trzeźwość, niekonsultowane z osobami decyzyjnymi przyniesienie pirotechniki niewskazane. Protest ma charakter obywatelski, organizowane będą również pikiety. - apelują organizatorzy.
Kibice apelują także, aby osoby posiadające bilet na mecz Legia-Korona nie występowały do klubu o zwrot pieniędzy.
- Nie klub jest tu winien – w przygotowaniu pozew zbiorowy przeciwko rządowi. Nie ma zgody na komunistyczne metody stosowania odpowiedzialności zbiorowej. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie dowiedziono ani winy klubu (nie biorącego udziału w organizacji finału PP) ani braków w zabezpieczeniu stadionu Legii ani – co najważniejsze – jakichkolwiek przejawów łamania prawa nie tylko przez kibiców, którzy byli w Bydgoszczy, ale np. nie wybiegli na murawę, albo niczego nie demolowali (dowodów na demolkę do tej pory brak) – także takich, którzy na finale PP nie byli. - czytamy w apelu kibiców.