SZUKASZ: Marek Kocot corka
Lisiewicz: czas na gangsta rap Michnika i Kiszczakowej z fristaljem Bolka. Polemika z Tede
Raper Tede z TVN oburzył się na Andrzeja Dudę za wykorzystywanie rapu w kampanii wyborczej i ogłosił, że skończył się w Polsce hip-hop. Tede okazał się gościem ślepym na jedno oko. Inaczej zauważyłby następującą sekwencję wydarzeń. 7 maja, pod pretekstem akcji charytatywnej, upolityczniony rap nagrał prof. Marcin Matczak, reklamowany jako Tata Maty. 9 maja nagrał się nominowany przez Matczaka kolejny wróg PiS Adam Bodnar, który z kolei nominował paru kompletnie absurdalnych celebrytów. A Gazeta Wyborcza zachwycała się, że pod pretekstem akcji charytatywnej nagrano „Diss na PiS”. Dopiero 11 maja pojawił się rap prezydenta. Tede myli więc akcję z reakcją. Wyborcza od 5 lat bezskutecznie zabiega o wylansowanie jakiegoś młodzieżowego buntu radośnie wspierającego emerytów z KOD. Teraz znowu napaliła się jak szczerbaty na suchary, a Duda zwyczajnie popsuł jej robotę.