Sąd Najwyższy
Uwaga! Gersdorf w Niemczech ogłosiła się... prezesem Sądu Najwyższego na uchodźstwie
- Sędziowie nie mają wojska. Sędzia zawsze przegra z władzą. Będę I prezesem na uchodźstwie - obwieściła na dzisiejszej konferencji prasowej w Karlsruhe sędzia Małgorzata Gersdorf. I pobiła tymi słowami tegoroczny rekord śmieszności, dystansując Joannę Schmidt z jej bagażnikiem oraz "opozycyjnego" sędziego Iwulskiego.
Weryfikacja Sądu Najwyższego, której nie było. Z PRL gładko w III RP
Kolejna publikacja „Codziennej” prezentuje, kim naprawdę byli sędziowie Sądu Najwyższego powołani do jego składu w 1990 r. 40 proc. z nich orzekało w SN jeszcze w czasach PRL. Nowi prawnicy często nie byli od nich lepsi pod względem uwikłania w system komunistyczny. W rezultacie Sąd Najwyższy mógł skutecznie stawiać tamę rozliczaniu zbrodni komunistycznych, ich moralnej ocenie i wskazywaniu winnych.
Sąd Najwyższy PRL w III RP - wszyscy sędziowie Strzembosza
Zmiany dekomunizacyjne w 1990 r. w Sądzie Najwyższym to humbug. Zrobiono wiele, by mogło pozostać tak, jak było. By wpływ na orzecznictwo miały nadal postacie mające na swoim sumieniu przewiny z okresu wysługiwania się w roli sędziego władzy totalitarnej – agenci SB, żołnierze WSW, sędziowscy kaci stanu wojennego. Kogo pozostawiono w SN w 1990 r., a kogo dokooptowano – „Gazeta Polska Codziennie” będzie w kolejnych dniach to ujawniała. Całą listę karier wydrukuje tygodnik „Gazeta Polska”.