Setki spalonych pojazdów, zniszczonych sklepów czy banków. Tak wygląda obecnie sytuacja we Francji. Minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin nawiązał do zamieszek, jakie przetaczają się przez kraj. Zaprzeczył istnieniu związku między imigracją a zamieszkami na przedmieściach francuskich miast po śmierci 17-letniego Nahela, zastrzelonego przez policję. Podczas zamieszek zostało aresztowanych ok 4 tys. osób. Jednak jak sam przyznał, "są ludzie, którzy najwyraźniej mogą mieć imigracyjne pochodzenie".
Co najmniej cztery osoby zginęły, a kilkadziesiąt zostało rannych w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na budynek mieszkalny we Lwowie. Obiekt uległ dużym zniszczeniom, a służby podkreślają, że pod gruzami wciąż mogą znajdować się ludzie.
Emmanuel Macron przekazał burmistrzom miast, że francuski rząd rozważa odcięcie obywateli od mediów społecznościowych, jeśli tylko zamieszki wymkną się spod kontroli. Mowa o Tik-Toku i Snapchacie, bardzo popularnym we Francji, gdzie pełno filmików i zdjęć z protestów po zastrzeleniu 17-letniego Nahela.