„Do szalonych liberalnych mediów: Prezydent Trump i Ameryka rządzą Wenezuelą nie bez powodu. Współpracujemy z resztkami reżimu Maduro, aby rozwijać państwo, co ostatecznie umożliwi zmianę reżimu – przy urnach wyborczych” - napisał republikański polityk we wpisie na platformie X. Jak dodał, wysyłanie żołnierzy do Wenezueli nie jest konieczne, dopóki obecne władze „współpracują z administracją Trumpa w tym zakresie”.
„Jedyna zmiana reżimu, której oczekuję w Wenezueli nastąpi we właściwym czasie, po ustabilizowaniu się kraju i umożliwieniu jego obywatelom zmiany przy urnie, w wolnych i uczciwych wyborach”
- dodał.
[polecam: https://niezalezna.pl/swiat/amerykanie-nie-odpuszczaja-wenezueli-to-kluczowe-zadanie-dla-wladz-w-caracas/560643]
Graham odniósł się w ten sposób do pozostania u władzy w Wenezueli reżimu Nicolasa Maduro i postawienie przez administrację Trumpa na współpracę z następczynią Maduro, Delcy Rodriguez, zamiast wsparcia przedstawicieli opozycji uznawanych przez USA za prawowitych przywódców kraju.
Jak dotąd przedstawiciele administracji z sekretarzem stanu Marco Rubio na czele unikali jasnych deklaracji na temat tego, kiedy powinny zostać przeprowadzone wybory w Wenezueli, skupiając się na tym, by zapewnić dostęp amerykańskich firm naftowych do kraju oraz na zaprzestaniu współpracy Caracas z przeciwnikami Ameryki, w tym Iranem.
Według „Wall Street Journal” i „New York Timesa” administracja Trumpa zrezygnowała z poparcia opozycji, opierając się m.in. na analizach CIA przewidujących niestabilność w kraju w przypadku próby objęcia przez nią rządów.