Nic dziwnego, że węgierskie Narodowe Stowarzyszenie Mediów uznało materiał za film propagandowy wykraczający poza wszelkie granice profesjonalizmu i etyki.
Deutsche Welle „zmanipulowało wypowiedzi miejscowych obywateli w skierowanym przeciw Węgrom oszczerczym, propagandowym nagraniu wideo” – pisze dziennik „Magyar Nemzet”.
Według gazety Deutsche Welle, opowiadając o rekonstrukcji dawnej pięknej architektury, stara się przeprowadzić paralelę między teraźniejszością a... ostatnim okresem rządów Miklosa Horthyego, gdy na Węgrzech dochodziło do prześladowań Żydów.
Film niemieckiego nadawcy, zamieszczony na kanale YouTube, opowiada o dużych pracach budowlanych na Wzgórzu Zamkowym, gdzie - jak mówi głos za kadru - „wkrótce mają zostać przeniesione węgierskie ministerstwa do pałaców zbudowanych zgodnie z historycznym wyglądem”. Opozycyjna burmistrz tej dzielnicy Marta Naszalyi - taki węgierski Trzaskowski albo Dulkiewicz - mówi, że nie chce wracać „do sytuacji z 1944 r., także architektonicznie”, a rekonstrukcję uznaje za... „niebezpieczny przekaz społeczny”.
W materiale jeden z mieszkańców Wzgórza Zamkowego mówi, że wyprowadza się stamtąd, bo „obecnie po prostu nie wiadomo, co będzie, kraj jest okradany". Dodaje, że jego żona jest Żydówką. "Gdyby Żydzi kiedyś wiedzieli, dlaczego wsiadają do pociągów, to by odmówili. Moja żona nie chce widzieć czegoś takiego nigdy więcej” - mówi.
Deutsche Welle komentuje, że mieszkaniec ten postanowił opuścić Budapeszt, a może i Węgry, „podobnie jak setki tysięcy innych węgierskich obywateli, którzy nie mogli już znieść przemian politycznych w ich kraju w ostatnich latach”.
Dzień wcześniej Zoltan Kovacs uznał materiał Deutsche Welle za „absurdalnie tendencyjny”. „Nie wykorzystano źródeł pokazujących drugą stronę historii. Nie wspomniano słowem o wszystkim, co rząd (Viktora) Orbana zrobił, żeby przeciwdziałać antysemityzmowi, karać mowę nienawiści, propagować edukację o Holokauście w szkołach i wspierać społeczność żydowską na Węgrzech. To są twarde fakty, ale w sensacyjnej historii, na której zależało reporterowi Deutsche Welle, byłyby niewygodną prawdą” – twierdzi Kovacs.
„Magyar Nemzet” podkreśla, że w materiale nie wypowiada się żaden przedstawiciel strony rządowej.
Rzecznik Deutsche Welle Christoph Jumpelt odpowiedział dziennikowi, że „nasze prośby o wywiad (strony rządowej) zostały odrzucone albo pozostały bez odpowiedzi”. Dodał, że materiał opiera się na faktach.