Ministerstwo Wojny wydało w piątek Narodową Strategię Obrony (NDS) Stanów Zjednoczonych.
Dokument, będący rozwinięciem zapisów zawartych w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, nosi tytuł: "Przywrócenie pokoju przez siłę dla nowej złotej ery Ameryki".
"Niebezpieczny czas"
We wstępie dokumentu czytamy o odbudowaniu przez prezydenta Donalda Trumpa amerykańskiej armii. Wskazano, że objął on urząd "w jednych z najniebezpieczniejszych dla bezpieczeństwa okoliczności w historii USA". W USA istniał kryzys graniczny, na zachodniej półkuli "narkoterroryści i inni wrogowie rośli w siłę, a dostęp USA do kluczowych terenów, takich jak Kanał Panamski i Grenlandia był coraz bardziej wątpliwy".
"W Europie, gdzie prezydent Trump wcześniej doprowadził do tego, by sojusznicy z NATO poważnie traktowali swoją obronę, poprzednia administracja [amerykańska] skutecznie zachęciła ich do >>jazdy na gapę<<, pozbawiając Sojusz możliwości odstraszania lub skutecznej reakcji na inwazję Rosji na Ukrainę"
- czytamy w NDS.
W dokumencie znalazły się także słowa poparcia dla działań Izraela oraz zwrócenie uwagi na rosnącą siłę Chin. Zaakcentowano, że USA straciły atuty wypracowane w okresie zimnej wojny - wskazano na otwarcie granic USA, degradację amerykańskiego przemysłu, a także "wysyłanie dzielnych synów i córek Ameryki na wojnę po wojnie".
"Pozwolili naszym przeciwnikom rosnąć w siłę, jednocześnie zachęcając naszych sojuszników do zachowywania się jak podmioty zależnie, nie jak partnerzy, osłabiając nasze sojusze i czyniąc nas bardziej podatnymi na ataki. I tak oto w styczniu 2025 r. znaleźliśmy się w świecie, w którym poszczególne regiony są w stanie wojny lub zmierzają ku niej, ale także w świecie zwiększonego ryzyka, że sama Ameryka zostanie wciągnięta w jednoczesne duże wojny na różnych teatrach działań wojennych".
"America First" i "Peace through strength"
W strategii podkreślono dwie koncepcje związane z polityką administracji Donalda Trump - "America First" oraz "wprowadzanie pokoju przez siłę". W oparciu o te koncepcję, przedstawiono kilka węzłowych zadań dla Departamentu Wojny.
Pierwsze to obrona terytorium USA, uwzględniające ochronę granic, "złotą kopułę", odstraszanie nuklearne, "obronę interesów USA na półkuli zachodniej", a także walkę z terroryzmem.
Drugie zadanie to odstraszanie Chiny w rejonie Indo-Pacyfiku przez budowanie siły, a nie konfrontację. Zakłada ono relacje z Pekinem oparte na "deeskalacji" i "wzajemnym szacunku", wskazującym na zachowanie równowagi sił w regionie.
Trzecie zadanie to zwiększenie podziału zobowiązań z sojusznikami USA. "W Europie i na innych teatrach działań sojusznicy przejmą inicjatywę w walce z zagrożeniami, które są mniej poważne dla nas, ale bardziej poważne dla nich, przy kluczowym, choć ograniczonym wsparciu ze strony USA" - czytamy w strategii. USA zamierzają wciąż apelować o zwiększenie wkładu we wspólną obronę przez państwa sojusznicze na poziomie 5 proc. PKB.
Czwarte zadanie dotyczy wzmocnienie amerykańskiej bazy przemysłu obronnego przy jednoczesnym wsparciu dla innowacji.
"Rosja pozostanie stałym zagrożeniem"
W rozdziale poświęconym środowiskom bezpieczeństwa podkreślono znaczenie powrotu do doktryny Monroe'a na zachodniej półkuli, zaś w kontekście Chin wskazano, że są one "drugim najpotężniejszym krajem na świecie", z dynamicznie rozwijającą się armią. W rozdziale zwrócono też uwagę na Iran oraz Koreę Północną.
Z polskiego punktu widzenia szczególnie istotny jest fragment dotyczący Rosji.
"Rosja pozostanie stałym, ale możliwym do opanowania zagrożeniem dla wschodnich członków NATO w dającej się przewidzieć przyszłości"
- czytamy w strategii.
Wskazano, że Rosja pomimo trudności gospodarczych i demograficznych dysponuje wciąż głębokimi rezerwami militarnymi i przemysłowymi, co pokazała wojna na Ukrainie. Zwrócono również uwagę na "największy na świecie arsenał nuklearny", a także zdolności podmorskie, kosmiczne i cybernetyczne, które mogłaby wykorzystać przeciwko USA".
"W związku z tym Departament Wojny zapewni, że siły zbrojne USA będą gotowe do obrony przed rosyjskimi zagrożeniami dla terytorium USA. Departament będzie również nadal odgrywał kluczową rolę w samym NATO, nawet gdy będziemy kalibrować naszą postawę i działania sił zbrojnych USA na teatrze europejskim, by lepiej uwzględniać rosyjskie zagrożenie dla interesów amerykańskich, a także potencjału naszych sojuszników"
- napisano.
Strategia wskazuje wprost, że "Rosja nie jest w stanie ubiegać się o hegemonię w Europie, a europejskie NATO przyćmiewa Rosję pod względem skali gospodarczej, liczby ludności, a tym samym - ukrytej siły militarnej". Podkreślono, że "sama gospodarka Niemiec przyćmiewa gospodarkę Rosji".
"Chociaż Europa pozostaje ważna, ma mniejszy i malejący udział w globalnej potędze gospodarczej. Z tego wynika, że chociaż jesteśmy i będziemy zaangażowani w Europie, musimy - i będziemy - priorytetowo traktować obronę USA i odstraszanie Chin"
- czytamy w dokumencie Ministerstwa Wojny.
Z uwagi na zwiększenie wydatków obronnych przez państwa NATO wskazano, że kraje te "są w silnej pozycji, aby wziąć na siebie główną odpowiedzialność za konwencjonalną obronę Europy, przy kluczowym, ale bardziej ograniczonym wsparciu ze strony USA. Obejmuje to przejęcie inicjatywy we wspieraniu Ukrainy".