Siergiej Pugaczow to rosyjski biznesmen, który w przeszłości był współpracownikiem Władimira Putina. Mężczyzna obecnie mieszka we Francji.
W rozmowie z "Washington Post" ocenił, że w swoich publicznych wypowiedziach oligarchowie nadal starają się bezpośrednio nie krytykować Putina. - To, co mówią, jest subtelne: kontekst jest taki, że winny jest Zachód, NATO. Mówią o tym tak, jakby to był spisek przeciwko Rosji - wyjawił.
Biznesmen zauważył jednak, że patrząc na obecne wydarzenia, pozycja Vladimira Putina może ulec osłabieniu. - Wysiłki Władimira Putina i całej kremlowskiej propagandy, których celem jest ukrycie faktycznej liczby zabitych na wojnie i skutków gospodarczych inwazji, już wkrótce pójdą na marne - stwierdził.
- Do tej pory społeczeństwo było uspokajane przez państwową machinę propagandową, która tuszowała liczbę ofiar śmiertelnych w rosyjskim wojsku, a także przez brak natychmiastowej reakcji na sankcje. Ale za trzy miesiące w sklepach i fabrykach skończą się zapasy, a skala śmierci w rosyjskim wojsku stanie się jasna
- podkreślił.