Według informacji mediów, dwaj greccy konsultanci zostali zatrudnieni do obsługi komunikacyjnej EPL przed kampanią wyborczą do europarlamentu. Jednak, jak wynika z relacji byłych pracowników partii, skala wynagrodzeń mogła nie odpowiadać zakresowi wykonanych prac.
Wątpliwości w tej sprawie przedstawili dziennikarzom niemieckiej gazety Süddeutsche Zeitung, holenderskiego portalu śledczego Follow the Money oraz greckiego serwisu Inside Story.
Sami konsultanci odrzucili zarzuty dotyczące nieproporcjonalnie wysokich honorariów. Poinformowali również, że później zwrócili część otrzymanych pieniędzy.
Wątpliwości w PE
Wątpliwości dotyczące rozliczeń pojawiły się także w Parlamencie Europejskim. Instytucja odmówiła pokrycia całości kosztów związanych z kontraktami, uznając część wydatków za nadmierne.
Parlament zaakceptował jedynie początkowe płatności w wysokości 110 tys. euro. W rezultacie EPL miała pokryć z własnych środków około 350 tys. euro - wynika z ustaleń konsorcjum medialnego.
Dementi nie było
Prokuratura Europejska nie potwierdziła ani nie zdementowała informacji o prowadzonym postępowaniu. Wyjaśniła, że nie może odnosić się do takich doniesień, jeśli mogłoby to zaszkodzić trwającym śledztwom lub ich wynikowi.
Przedstawiciel EPL przekazał natomiast, że partia nie otrzymała oficjalnej informacji o sprawie. Zapewnił jednocześnie, że ugrupowanie jest gotowe działać transparentnie i współpracować z właściwymi organami na ich wniosek.