Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

"Make Iran Great Again". Donald Trump zabrał głos w sprawie protestów w Iranie

Od kilkunastu dni w Iranie trwają intensywne protesty przeciwko rządom ajatollahów. Instytucje zajmujące się prawami człowieka szacują, że protesty kosztowały życie co najmniej 116 osób, a blisko 3000 protestujących trafiło do aresztów i więzień. Islamistyczne władze Teheranu zapowiadają zaostrzenie represji wobec manifestantów. Swoje wsparcie dla narodu irańskiego zapowiadają wysocy przedstawiciele Stanów Zjednoczonych. "Iran spogląda ku wolności, być może tak, jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy" - napisał w mediach społecznościowych prezydent USA, Donald Trump.

Mieszkający w Stanach Zjednoczonych syn ostatniego szacha Iranu Reza Pahlawi wezwał w sobotę protestujących Irańczyków do przejmowania centrów miast, a pracowników sektorów transportowego i energetycznego - do rozpoczęcia ogólnokrajowych strajków. Powiedział, że przygotowuje się do powrotu do ojczyzny. W piątek zaapelował do Trumpa o interwencję, która „pomogłaby Irańczykom”. Reuters zwraca uwagę, że prezydent na razie odmawia spotkania się z Pahlavim, prawdopodobnie oczekując na dalszy rozwój sytuacji w Iranie.

Wśród haseł skandowanych przez irańskich demonstrantów pojawiają się okrzyki: „Niech żyje szach!”. W sobotę na fasadzie londyńskiej ambasady Iranu flaga Republiki Islamskiej została na chwilę zastąpiona przez flagę obalonej w 1979 roku monarchii, gdy jeden z manifestujących wspiął się na balkon budynku położonego koło Hyde Parku.

Kilkuset osób zebranych przed placówką dyplomatyczną, powiewając flagami szacha, skandowało „Demokracja dla Iranu, król Reza Pahlavi, sprawiedliwość dla Iranu!”

Reżim zaostrza represje

Irański reżim zapowiedział w sobotę bardziej surowe retorsje wobec demonstrantów. Prokurator generalny Mohammad Mowahedi-Azad oznajmił, że wszyscy, którzy biorą udział w protestach, zostaną uznani za „wrogów Boga”, co będzie skutkować karą śmierci.

Najwyższy duchowo-polityczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei zasygnalizował, że Teheran zamierza nasilić represje wobec protestujących i postawił Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej w stan wyższej gotowości niż podczas wojny z Izraelem w zeszłym roku.

Strażnicy Rewolucji oznajmili tymczasem, że zachowanie osiągnięć rewolucji islamskiej z 1979 roku oraz zapewnienie bezpieczeństwa są „czerwonymi liniami”, a kontynuacja obecnej sytuacji jest nie do zaakceptowania. Irańskie siły zbrojne zapowiedziały, że będą „chronić i zabezpieczać interesy narodowe, strategiczną infrastrukturę kraju oraz mienie publiczne”.

Ponad 116 ofiar i masowe protesty

W antyrządowych protestach, które rozpoczęły się 28 grudnia, zginęło co najmniej 116 osób. Jak podała Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA), organizacja pozarządowa z siedzibą w USA, ten bilans obejmuje tylko potwierdzone zgony, ale faktyczna liczba zabitych jest trudna do ustalenia ze względu na wprowadzone przez władze ograniczenia w dostępie do internetu.

Wśród ofiar śmiertelnych jest siedem osób poniżej 18. roku życia, ale także 37 członków sił reżimu - żołnierzy, funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, a nawet jeden prokurator. Jak podkreśliła HRANA, większość ofiar zginęła od strzałów z broni palnej lub broni pneumatycznej, głównie z bliskiej odległości.

Jeśli chodzi o aresztowanych, to do końca dnia w sobotę ich liczba sięgnęła 2638, z czego znana jest tożsamość i dokładne miejsce aresztowania 628 osób, natomiast w przypadku pozostałych wiadomo, że zostały one zatrzymane, ale brakuje dokładnych danych. Tylko w sobotę aresztowano 327 osób.

HRANA poinformowała też, że od początku protestów - do soboty włącznie, czyli w ciągu 14 dni - różnego typu demonstracje odbyły się w 574 miejscach w 185 miastach we wszystkich 31 prowincjach kraju. 

To największa fala protestów przeciw irańskiej teokracji od 2022 roku, kiedy to kraj ogarnęły protesty i zamieszki po śmierci przetrzymywanej w areszcie za nieprawidłowe noszenie hidżabu 22-letniej Mahsy Amini, która zginęła z rąk policjantów. Według szacunków organizacji broniących prawa człowieka w brutalnie tłumionych wystąpieniach zginęło wówczas ponad 500 osób. 

"USA są gotowe do pomocy"

Do sytuacji w Iranie odniósł się także prezydent USA Donalda Trump i przedstawiciele jego administracji oraz obozu politycznego.

Reuters przypomina, że Trump wielokrotnie wymieniał Iran wśród państw, w których USA mogą przeprowadzić kolejną zbrojną interwencję po operacji wojskowej w Wenezueli z początku stycznia, w ramach której uprowadzono z Caracas tamtejszego przywódcę Nicolasa Maduro.

"Iran spogląda ku wolności, być może tak, jak nigdy dotąd. USA są gotowe do pomocy" - napisał w serwisie Truth Social Donald Trump.

Prezydent USA udostępnił też tekst mówiący o zmianie flagi na budynku ambasady Iranu w Londynie.

Media zwracają też uwagę na to, że Donald Trump podał dalej wpis wpływowego senatora republikańskiego, Lindseya Grahama. Graham odnosił się w nim do komentarza sekretarza stanu USA, Marco Rubio, który stwierdził, że "USA wspiera odważny naród irański".

- Dobrze powiedziane, panie sekretarzu Rubio. To nie jest administracja Obamy, jeśli chodzi o przeciwstawianie się irańskiemu ajatollahowi i jego religijno-nazistowskim poplecznikom, oraz o wspieranie narodu irańskiego protestującego za lepszym życiem. Do przywódców reżimu: wasza brutalność przeciwko narodowi irańskiemu nie pozostanie bezkarna. Uczyńmy Iran znów wielkim

- napisał Graham.

W innym wpisie, Graham zamieścił apel do narodu irańskiego.

"Wasz długi koszmar niedługo się skończy. Wasza odwaga i determinacja do zakończenia ucisku została dostrzeżona przez prezydenta USA i wszystkich, którzy kochają wolność. Kiedy prezydent Trump mówi: "uczyńmy Iran znów wielkim", to znaczy, że protestujący w Iranie muszą pokonać ajatollaha. To najwyraźniejszy jak dotychczas sygnał, że on, prezydent Trump, rozumie, że Iran nigdy nie będzie wielki z ajatollahem i jego poplecznikami u władzy" - napisał.

"Niech Bóg błogosławi wszystkim, którzy poświęcają się w Iranie. Pomoc jest w drodze" - dodał.

 Izrael w stanie wysokiej gotowości

Jak podaje Reuters, Izrael jest w stanie wysokiej gotowości na wypadek ewentualnej interwencji Stanów Zjednoczonych w Iranie.

Cytowane przez Reutersa źródła, które były obecne podczas prowadzonych w weekend konsultacji dotyczących bezpieczeństwa Izraela, nie wyjaśniły, co w praktyce oznacza stan wysokiej gotowości. W czerwcu ubiegłego roku Izrael i Iran stoczyły 12-dniową wojnę.

W sobotę premier Izraela Benjamin Netanjahu i sekretarz stanu USA Marco Rubio omówili podczas rozmowy telefonicznej możliwość interwencji USA w Iranie - przekazało izraelskie źródło, cytowane przez Reutersa. Amerykański urzędnik potwierdził, że doszło do rozmowy między tymi politykami, ale nie ujawnił, jakie tematy zostały poruszone

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane