Podczas Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podpisał dokument założycielski Rady Pokoju.
Przed uroczystościami wskazywano, że do projektu prezydenta Trumpa dołączy ok. 30 państw, a zaproszenia rozesłano do ok. 60 światowych liderów.
W ceremonii wzięło udział 20 przywódców państw - sygnatariuszy Rady. Na scenie pojawili się prezydent Argentyny Javier Milei, premier Węgier Viktor Orban, a także przedstawiciele Bahrajnu, Maroka, Armenii, Azerbejdżanu, Bułgarii, Indonezji, Jordanii, Kazachstanu, Kosowa, Pakistanu, Paragwaju, Kataru, Arabii Saudyjskiej, Turcji, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Uzbekistanu i Mongolii
Podczas wystąpienia, Trump podkreślił, że to "bardzo ekscytujący dzień" i każdy kraj chciałby być członkiem Rady Pokoju. Dodał, że Rada będzie współpracować m.in. z Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wymienił, że dotychczas "zatrzymaliśmy osiem wojen", a kolejna będzie wojna na Ukrainie.
Podkreślił, że przedstawicieli "pierwszej grupy wybitnych członków Rady Pokoju" przedstawi jego rzecznik, Karoline Leavitt.
Trump osobiście wymienił również prezydenta RP Karola Nawrockiego, podkreślając, że to "wspaniały człowiek, który wygrał wybory" i "jest (Trump - red.) z tego powodu dumny". Prezydent USA wymienił też byłego brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira, który nie będzie zasiadał w zarządzie, ale będzie członkiem Rady Wykonawczej Zarządu Pokoju.
Dziś świat jest bogatszy, bezpieczniejszy i o wiele spokojniejszy niż jeszcze rok temu. Ugasiliśmy wszystkie pożary, o których wielu nie miało nawet pojęcia
- mówił prezydent USA.
Amerykański przywódca zwrócił też uwagę, że na jego prośbę większość sojuszników NATO zwiększyła wydatki na armię, jednak Hiszpania "pozostaje w tyle" i chce "jechać na gapę".
W wystąpieniu Trump poruszył temat Wenezueli i zatrzymania Nicolasa Maduro. - Otwieramy kraj dla naszych gigantów naftowych i idzie nam to świetnie. Wydobyliśmy już 50 mln baryłek ropy naftowej i wiele z tego wróci do Wenezueli. Wenezuela w krótkim czasie osiągnie dzięki nam większe dochody niż przez lata - powiedział.
Donald Trump ocenił, że ONZ nie wykorzystuje swojego "ogromnego potencjału". Dodał, że w Organizacji "pracuje wielu wspaniałych ludzi", jednak nie dołożyła ona wystarczających starań, by zakończyć konflikty na świecie.