Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Turcy już nie chcą do UE

Komisja Europejska usiłuje ożywić negocjacje akcesyjne z Turcją, które od 2009 r. tkwią w martwym punkcie.

Autor:

Komisja Europejska usiłuje ożywić negocjacje akcesyjne z Turcją, które od 2009 r. tkwią w martwym punkcie. Ankara jest jednak coraz mniej zainteresowana przystąpieniem do UE.

Pogrążona w kryzysie wspólnota europejska przestała być dla Turków atrakcją. Od roli członka UE drugiej kategorii Turcy wolą pozycję regionalnej potęgi skierowanej na Azję i Bliski Wschód.

Proces akcesyjny Turcji do UE trwa już prawie siedem lat. W tym czasie zrobiono niewielkie postępy. Rozmowy blokują m.in. Niemcy, Austria i Francja, które nie wyobrażają sobie, by muzułmańska Turcja mogła dołączyć do chrześcijańskiego klubu, którym jest europejska wspólnota. Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy zaproponował Turcji zamiast członkostwa „uprzywilejowane partnerstwo”. Wejście Ankary do UE torpeduje także Cypr. Turcja od 1974 r. okupuje północną część wyspy i nie zamierza się wycofać. Cypr przejął 1 lipca na sześć miesięcy przewodnictwo w UE. Turcja natychmiast zawiesiła rozmowy z Brukselą. To jednak tylko część problemu. Turcja wzmocniła w ostatnich latach swoją pozycję jako potęga regionalna i stała się wzorem dla krajów ogarniętych arabską rewolucją. Siła oddziaływania Unii na arenie międzynarodowej w tym samym czasie znacznie zmalała. Europa jest także pogrążona w głębokim kryzysie. Turecka gospodarka tymczasem dynamicznie się rozwija, wzrost gospodarczy kraju już od 10 lat wnosi średnio 5,4 proc. rocznie.

Unia na siłę usiłuje ożywić rozmowy. Komisarz UE ds. rozszerzenia Stefan Fuele otworzył w maju nowe negocjacje o eufemistycznej nazwie „pozytywna agenda”, które mają pchnąć proces akcesyjny do przodu, mimo blokady Cypru. Turcy jednak nie dają się nabrać. – Unia Europejska przestała naciskać na władze w Ankarze, by realizowały reformy stanowiące warunek akcesji. W latach 2002–2007 rząd premiera Recepa Tayyipa Erdogana wprowadził w życie wiele unijnych wymogów. Od tej pory jednak skoncentrował się na tropieniu wrogów politycznych. Bruksela udaje, że tego nie zauważyła. To umacnia Turków w przekonaniu, że zastój w negocjacjach jest jej na rękę. Rozpętało to debatę nad sensem członkostwa w UE – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” turecki politolog Cemal Karakas z Fundacji Badań nad Pokojem i Konfliktami (HSFK) we Frankfurcie nad Menem. Według niego wielu tureckich polityków nawołuje do tego, by kraj, zamiast walczyć o drugorzędną rolę w UE lub obok niej, skoncentrował się na wzmocnieniu swojej pozycji w regionie. A także na swoich wpływach w Azji i na Bliskim Wschodzie. – Ich zdaniem Unia potrzebuje Turcji bardziej niż Turcja Unii – dodaje politolog.

Tureckie społeczeństwo nie jest zresztą już tak przychylnie nastawione do członkostwa kraju w Unii. W 2002 r. 76 proc. Turków popierało akcesję, dziś ich liczba spadła do 37 proc. – Turcja złożyła wniosek o członkostwo w 1987 r. Wtedy chodziło o uzyskanie pomocy w rozwoju. Dziś kraj sam świetnie sobie radzi – podkreśla Karakas. Młodzi Turcy nie emigrują już masowo do Niemiec czy Francji. Wielu wraca do kraju. W 2011 r. 22 tys. obywateli Turcji wyjechało do Niemiec. Równocześnie 30 tys. niemieckich Turków wróciło do ojczyzny.

Akcesja to dziś już wyłącznie motor wewnętrznych reform. Członkostwo stało się drugorzędne – twierdzi poseł rządzącej w Turcji Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) Volkan Bozkır. O tym, jaki jest obecnie stosunek Turcji do UE, świadczą słowa Erdogana, wypowiedziane podczas spotkania na Kremlu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem: „Pytacie nas, po co nam Unia. Przyjmijcie nas do Szanghajskiej Organizacji Współpracy i zapomnimy o UE”.

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Świat