- Nigdy w Polsce nie widziałem takiej nienawiści między ugrupowaniami politycznymi, takiego jadu i głupoty - narzekał Wajda na spotkaniu ze studentami z Moskwy, Petersburga i Kijowa uczestniczącymi w szkole letniej zorganizowanej na Uniwersytecie Warszawskim.
- Za tę agresję i nienawiść w życiu publicznym odpowiada Jarosław Kaczyński. To on wytwarza tę atmosferę. Opowiada niebywałe kłamstwa - powiedział nam po spotkaniu reżyser. - W czasach komunizmu czegoś takiego nie było - porównywał Wajda.
Reżyser nie wspomniał przy tym o własnym wystąpieniu w warszawskich Łazienkach podczas kampanii prezydenckiej, kiedy to popierając Bronisława Komorowskiego, mówił o wojnie domowej i agresywnie atakował opozycję.
Wajda nawiązał też do swojego najnowszego filmu, którego głównym bohaterem jest Lech Wałęsa.
- Pamiętam ciężkie czasy PRL-u, gdy nasi koledzy mieli czerwone legitymacje. Uważali, że właśnie tą drogą zdziałają więcej dla słusznej sprawy - mówił reżyser. - Rozumieliśmy to. A tu nagle się okazuje, że krzyż, który powinien być symbolem pojednania, stał się symbolem haniebnej nienawiści. Lech Wałęsa jest jedną z ofiar tej nienawiści wiszącej w powietrzu - tłumaczył. Dodał, że dawny przywódca Solidarności to postać szczególna, którą za Lermontowem można nazywać „bohaterem naszych czasów”.
- Andrzej Wajda w swoim filmie realizuje scenariusz, który jest absolutnie nieprawdziwy. To hagiografia Wałęsy, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Wałęsa Andrzeja Wajdy jest postacią fikcyjną. Scena, w której Lech Wałęsa walczy z ZOMO, nigdy nie miała miejsca w rzeczywistości - mówi nam Krzysztof Wyszkowski, współzałożyciel i legendarny działacz Wolnych Związków Zawodowych na Wybrzeżu.
Andrzej Wajda opowiadał też Rosjanom i Ukraińcom o narodzinach polskiej kinematografii powojennej. Mówił o negatywnym nastawieniu ówczesnego polskiego środowiska filmowego do kinematografii II RP. - Jedyną rzeczą, jaką wiedzieliśmy na pewno, było to, że polskiemu kinu przedwojennemu trzeba powiedzieć „nie”!
Reżyser wymienił też kraj, który jego zdaniem ma najwspanialszych aktorów. - Najwięcej jest ich w Rosji - mówił Wajda. Dodał, że to ze względu na tradycje aktorskie tego kraju. Rosyjscy ludzie filmu dystansują, jak powiedział, aktorów amerykańskich. - Oni zostali wychowani w dużym stopniu przez człowieka, który przyjechał z Rosji i miał nauczyć ich grać w teatrze - mówił Wajda. Zachwycał się też Chinami, które są „zagłębiem wspaniałego aktorstwa”.
Spotkanie Andrzeja Wajdy ze studentami ze Wschodu finansowały UW, MSZ i Fundacja im. Konrada Adenauera.
