Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Obrońcy życia pod pręgierzem

Kasa chorych w Niemczech oferuje kobietom, które złożą obietnicę, że nigdy nie usuną ciąży, 300 euro w wypadku narodzin dziecka. Lewicowe media są oburzone. Federalny Urząd ds.

Autor:

Kasa chorych w Niemczech oferuje kobietom, które złożą obietnicę, że nigdy nie usuną ciąży, 300 euro w wypadku narodzin dziecka. Lewicowe media są oburzone. Federalny Urząd ds. Ubezpieczeń (BVA) sprawdza, czy organizacja nie złamała prawa, kasy chorych mają bowiem obowiązek „neutralności światopoglądowej”.

Zakładowa Kasa Chorych dla Przemysłu, Handlu i Ubezpieczeń (BKK IHV) w Wiesbaden w Hesji, mająca ok. 16 tys. klientów, podjęła w 2009 r. współpracę z niemieckim Stowarzyszeniem Obrońców Życia Pro Life. I zaproponowała swoim klientom, by zostali członkami organizacji antyaborcyjnej. Zdecydowało się na to ponad 1200 osób. Wśród nich około tysiąca kobiet, które zobowiązały się pisemnie, że nigdy nie usuną ciąży. W zamian Pro Life wypłaci im w razie narodzin dziecka 300 euro „premii”. Rodziny wielodzietne otrzymują poza tym duże zniżki na ubezpieczenie zdrowotne. Kasa chorych chce w ten sposób „zmienić podejście do aborcji w Niemczech” i pokazać, że „zabijanie nienarodzonego dziecka jest niemoralne”. – Ochrona życia nie należy do sfery prywatnej, tylko publicznej – przekonuje prezes BKK IHV Wolfgang Treuter.

Problem w tym, że aborcja jest w Niemczech legalna do 12. tygodnia ciąży, a kasy chorych są zobowiązane do pokrycia kosztów zabiegu. Mają też obowiązek zachowania „neutralności światopoglądowej”, czyli nie mogą przekonywać do aborcji ani agitować przeciwko niej. Dlatego Federalny Urząd ds. Ubezpieczeń wszczął śledztwo i naciska na BKK IHV, by zerwała współpracę z Pro Life. Tymczasem lewicowe media rozpoczęły kampanię, której celem jest dyskredytacja firmy. Niemiecki tygodnik „Der Spiegel” uwziął się na jednego z członków rady nadzorczej BKK IHV. „Hans-Werner Stumpf kandyduje na burmistrza Moguncji z ramienia ruchu obywatelskiego Pro-Mainz. Wszyscy wiedzą, że są to prawicowi populiści, wrogo nastawieni do islamu, cudzoziemców i kobiet” – pisze tygodnik. – To kłamstwo – odpiera Stumpf. I dodaje: – Wciąż jesteśmy opluwani, szykanuje się też naszych klientów. Nasza konkurencja wysyła do nich listy, by namówić ich do zmiany ubezpieczyciela”.

Lewicowym mediom nie podoba się także to, że BKK IHK współpracuje z Niemieckim Forum Katolików, Bractwem św. Piusa X i Ligą Mariańską, katolickim stowarzyszeniem kobiet. „Powiązania między Pro Life, która jest zwyczajną sektą, a katolickimi fanatykami, są bardziej niż wątpliwe” – pisze niemiecki dziennik „Süddeutsche Zeitung”. Szanse na to, że kasa zerwie współpracę z Pro Life, są jednak znikome. Większość członków zarządu BKK IHV jest również członkami antyaborcyjnej organizacji.


Autor:

Źródło:

NAJNOWSZE Świat