Likwidacją programu wychowania obywatelskiego lider konserwatywnej Partii Ludowej (PP) i od grudnia 2011 r. premier Hiszpanii spełnia pierwszą ze swoich przedwyborczych obietnic. Podczas kampanii wyborczej Mariano Rajoy zapowiedział, że „posprząta” po dwóch kadencjach rządów José Luisa Zapatero, który przy poparciu lewicowych elit przeprowadził w Hiszpanii radykalną rewolucję obyczajową. Aborcja na życzenie, małżeństwa homoseksualne, dyskryminująca mężczyzn ustawa o równości płci – to tylko część osiągnięć hiszpańskich socjalistów (PSOE).
Program wychowania obywatelskiego został wprowadzony do szkół w 2006 r. Miał promować obywatelską postawę i prawa człowieka wśród uczniów zgodnie z rekomendacjami Rady Europy. Tyle że socjaliści rozumieli prawa człowieka jako prawa mniejszości seksualnych i wmawiali uczniom, że rodzina to „dwóch mężczyzn albo dwie kobiety”. Wielu rodziców nie chciało, by ich dzieci brały udział w programie, a niektórzy nauczyciele z powodów wyznaniowych odmawiali prowadzenia kursów. Teraz program trafi do lamusa. – Zastąpimy go nauką konstytucji oraz hiszpańskich i europejskich instytucji. Bez ideologicznej indoktrynacji. Nie będą w nim także poruszane kwestie moralne, które powinny być przekazywane w ramach rodziny – podkreślił minister edukacji José Ignacio Wert.
Na tym jednak nie koniec reform. Nowy rząd Hiszpanii będzie również dążył do zaostrzenia ustawy o aborcji. To druga obietnica, którą Rajoy złożył podczas kampanii wyborczej. Od 2010 r. można w Hiszpanii legalnie usunąć płód, który ma nie więcej niż 14 tygodni. Mimo decyzji Trybunału Konstytucyjnego z 1985 r., która uznała prawo do życia. Obowiązujące przepisy, wprowadzone przez socjalistów, pozwalają także nastolatkom, w wieku 16 i 17 lat, poddać się aborcji bez zgody rodziców, pod warunkiem że udowodnią, iż gdyby wyjawili ciążę, padną ofiarą przemocy domowej. Zdaniem ministra sprawiedliwości socjaliści zliberalizowali prawo aborcyjne „bez porozumienia i wbrew opinii organów doradczych” i przepisy powinny zostać cofnięte. – Wzmocnimy ochronę życia i nieletnich – oświadczył Albert Ruíz-Gallardón.
„To konserwatywna rewolucja, największa od lat” – piszą hiszpańskie media prawicowe. Eksperci są bardziej powściągliwi. – Partia Ludowa to ugrupowanie bardziej liberalne niż konserwatywne. Oczywiście wśród zwolenników PP jest wielu konserwatywnych katolików, którzy głosowali na Rajoya w nadziei na powrót tradycyjnych wartości do sfery publicznej i on będzie próbował ich zadowolić – mówi „Codziennej” hiszpański politolog Pablo Onate Rubalcaba z Uniwersytetu w Walencji. – O rewolucji nie może jednak być mowy – dodaje. Według niego to, co zmienia obecnie Rajoy, to pomysły socjalistów, które wywołały spore kontrowersje w społeczeństwie i na których nikomu nie zależy. – Mało kto popiera prawo do aborcji dla nastolatek bez zgody rodziców albo te idiotyczne kursy – uważa Rubalcaba. Według niego czas pokaże, na ile Rajoya stać. – To pierwsze, jeszcze dość nieśmiałe reformy. Warto odczekać – podkreśla.
