Piotr Makowski przekonuje, że Polki mogą powalczyć z Włoszkami o finał mistrzostw Europy. Italia, choć w latach 2024–2026 była niepokonana przez 39 meczów i zdobyła złoto igrzysk oraz mundialu, nie prezentuje już tak żelaznej stabilności. Zmiana systemu gry – z Ekateriną Antropovą jako drugą przyjmującą – osłabiła ich przyjęcie, co według Makowskiego daje Polkom pole do ataku zagrywką.
Makowski wierzy w medal Polek
Można spróbować zagrywką odrzucić rywalki od siatki, ale to nie jest tak, że teraz rzucamy hasło: serwujemy na Antropovą. Bo to na tym nie polega, żeby celować w kogoś. Trzeba podjąć ryzyko w polu zagrywki i można też celować w libero, która chroni Antropovą w tym przyjęciu i czasami bierze na siebie pół boiska. Łatwo to wszystko powiedzieć, trudniej wykonać, ale nasze siatkarki w tym turnieju pokazują, że ta zagrywka u nas całkiem dobrze funkcjonuje
- mówi Makowski.
Były selekcjoner podkreśla, że kluczowe będą także blok, obrona i dyspozycja dnia, zwłaszcza Paoli Egonu. Chwali szeroką rotację Polek i wkład rezerwowych, które wielokrotnie odwracały losy spotkań. Zwraca uwagę na udane debiuty Julii Szczurowskiej, Mai Koput i Justyny Łysiak.
Wiele elementów może okazać się ważne. To jak będzie funkcjonował nasz system blok-obrona, ale też sama gra w bloku. Wiele będzie zależeć od dyspozycji dnia, dyspozycji samej liderki reprezentacji Włoch Paoli Egonu
- dodał.
Makowski wierzy, że Biało‑czerwone – podobnie jak Włoszki niepokonane w turnieju – są gotowe na medal. Przypomina, że na mistrzostwach Europy nie ma łatwych rywali, a awans do czwórki po siedmiu latach jest już dużym sukcesem. Jego zdaniem podium będzie cenniejsze niż medal Ligi Narodów.