Damian Żurek w sobotę mógł sobie powetować start na dłuższym dystansie. W środę podczas biegów na 1000 metrów Polak był niezwykle blisko podium, zajął czwarte miejsce z minimalną stratą (0,07 sekundy) do brązowego medalisty. W Pucharze Świata Żurek udowadniał jednak, że to właśnie "pięćsetka" jest jego koronnym dystansem pokonując w niemieckim Inzell mistrza i rekordzistę olimpijskiego z Mediolanu Amerykanina Jordana Stolza.
Żurek w formie, ale bez medalu
Na igrzyska przyjechałem w olimpijskiej formie, najwyższej w tym sezonie i chyba w ogóle w całej karierze. Na start na 500 m patrzę z nadzieją
- mówił panczenista w rozmowie z TVP Sport.
Polak miał biec w przedostatniej parze z Holendrem Sebasem Dinizem. Wcześniej swoje pojedynki przegrali Piotr Michalski i Marek Kania.
Piotr Michalski popędził pół kilometra na torze i osiągnął...
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 14, 2026
No właśnie, jaki czas? 🤔#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #TeamPL pic.twitter.com/LvxmJZqVYD
Kanadyjczyk Laurent Dubreuil biegnący w dziesiątej parze poprawił rekord olimpijski z czasem 34,26 i wysoko ustawił poprzeczkę dla oczekujących na start łyżwiarzy. Pokonali go dopiero Stolz walczący w parze z Holendrem Jennigiem de Boo. Amerykanin został liderem zawodów z wybitnym czasem 33,77.
Nie dowierzam 😶#HomeOfTheOlympics #MilanoCortina2026 #TeamPL pic.twitter.com/A6kiof44r9
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) February 14, 2026
26-latek z Tomaszowa Mazowieckiego musiał się zatem zmierzyć nie tylko z Dinizem, ale także z presją bicia rekordu olimpijskiego. Żurek zaczął niezbyt szybko, ale błyskawicznie nabierał prędkości. Walczył szaleńczo, ale znów... miał czwarty czas (34,35) i znalazł się tuż za podium. Kania został sklasyfikowany na ósmej pozycji. Michalski zakończył na 24. miejscu.
Wcześniej Biało-czerwoni podczas igrzysk Mediolan-Cortina 2026 sięgnęli po dwa srebrne medale. Wywalczyli je Kacper Tomasiak na skoczni normalnej oraz Władimir Semirunnij w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 10.000 metrów.