Argentyńskie media nie pozostawiły złudzeń: zwycięstwo nad Republiką Zielonego Przylądka było dla mistrzów świata bolesną lekcją pokory. „Argentyna męczyła się jak nigdy, ale pozostała w turnieju” – oceniono w nocy z piątku na sobotę, podkreślając, że sam tytuł mistrza świata nie wygrywa meczów.
Messi i Argentyna ratują się na mundialu
Argentyna pokonała debiutanta 3:2 po dogrywce (1:1 w regulaminowym czasie) w spotkaniu 1/16 finału na przedmieściach Miami. Kolejnym rywalem Albicelestes będzie Egipt.
Prasa zgodnie przyznaje, że zwycięstwo kosztowało drużynę Lionela Scaloniego znacznie więcej wysiłku, niż ktokolwiek przewidywał. Telewizja TN pisała o „najgorszym meczu Argentyny na turnieju”, dodając, że „ta historia mogła być horrorem”, choć ostatecznie zakończyła się szczęśliwie.
Argentyna desperacko broniąca prowadzenia w dogrywce z Republiką Zielonego Przylądka po przyjęciu od niej 2 goli.
— Szymon Janczyk (@sz_janczyk) July 4, 2026
Lokalny trener, 40-letni bramkarz bohater i stoper ściągnięty przez LinkedIn grają TAKI mecz z mistrzami świata.
Będzie wspominane po latach. Co za historia 🥺 pic.twitter.com/hvLoiEBEM2
Lekcja ze zwycięstwa: Argentyna wie, że od tej pory tytuł mistrza nie wystarczy
– podkreślił „La Nacion”. Gazeta ostrzegła, że jeśli drużyna chce bronić tytułu, nie może pozwolić sobie na kolejny tak słaby występ.
Ależ sposób na cierpienie, Argentyno. Łzy przyszły w tym mundialu trochę za wcześnie
– napisał „Pagina 12”, wskazując, że nawet Leo Messi nie zagrał na swoim poziomie. Dziennik chwalił za to bramkarza Vozinhę oraz kilku reprezentantów Republiki Zielonego Przylądka.
Argentyna męczyła się jak nigdy, ale wciąż jest na mundialu
– ocenił „Clarin”. Gazeta zwróciła uwagę, że wielu argentyńskich piłkarzy kończyło mecz ze skurczami mięśni, co może być niepokojącym sygnałem przed starciem z Egiptem. Przypomniano też słowa Scaloniego, że „drużyna musi umieć cierpieć”. Po piątkowym meczu – jak ironizuje „Clarin” – Albicelestes „zdobyli dyplom z wyróżnieniem z umiejętności przetrwania męczarni”.
„Ale teraz pora na świętowanie. I złapanie oddechu. W sobotę przekonamy się, ile dodatkowej pracy mieli po tym meczu lekarze dyżurujący na oddziałach kardiologicznych w całym kraju” – dodano.