Po przegranym 2:3 finale baraży ze Szwecją Robert Lewandowski przyznał, że nie jest w stanie określić, czy będzie kontynuował występy w reprezentacji Polski. Podkreślił, że potrzebuje czasu na refleksję. Tuż po meczu na jego profilu pojawiło się zdjęcie z opaską kapitana i utworem „Time to say goodbye” (czas powiedzieć żegnaj), co wywołało falę spekulacji. Sam zawodnik tłumaczył jednak, że był to gest podziękowania dla kibiców, a nie zapowiedź pożegnania.
Kapitan przybity po porażce
Po takim meczu ciężko cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem, czy słowa, które trener znalazł, czy my, opiszą to, co my czujemy. Futbol bywa brutalny. Możesz grać, strzelać bramki, ale potem zostajesz z niczym. Byliśmy blisko i tak naprawdę wracamy do domu bez niczego
- zaznaczył Lewandowski.
Lewandowski po końcowym gwizdku… pic.twitter.com/JCaiNxf323
— Kanał Sportowy (@Sportowy_Kanal) March 31, 2026
Wyraźnie przybity Lewandowski mówił przed kamerami, że wtorkowa porażka szczególnie boli, bo Polacy dwukrotnie odrabiali straty, a mimo to wracają do domu „z niczym”. Decydujący gol Victora Gyökeresa w końcówce odebrał Biało‑czerwonym szansę na mundial. Kapitan podkreślił, że najtrudniejszy będzie poranek po meczu, gdy drużyna uświadomi sobie, że turniej odbędzie się bez niej.
Żałoba w polskiej szatni
Selekcjoner Jan Urban, który zgodnie z wpisem internetowym prezesa PZPN Cezarego Kuleszy nadal będzie pełnił tę funkcję, na konferencji prasowej po meczu, pytany o przyszłość Lewandowskiego w kadrze, odpowiedział, że to „nie jest moment na takie rozmowy”.
"Na pewno będziemy chcieli poznać jego zdanie, jak on widzi swoją przyszłość w tej drużynie. Ale nie teraz. W tej chwili w szatni jest żałoba. Grobowa cisza. Przegraliśmy mecz, który dawał mistrzostwa świata. Mistrzostwa, które odbywają się co cztery lata. Nigdy nie wiadomo, czy w nich jeszcze zagrasz" - zauważył Urban.