Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Największy antybohater finału baraży. To przez niego przegrali Polacy?

Polscy piłkarze grali jeden z najlepszych meczów ostatnich lat, ale pomimo tego przegrali w finale baraży 2:3 ze Szwecją i nie pojadą na mistrzostwa świata. Biało-czerwonym na pewno nie pomógł we wtorkowy wieczór w Sztokholmie arbiter. Slavko Vincic popełnił przynajmniej kilka kontrowersyjnych decyzji, a część z nich mogła znacząco wpłynąć na rezultat spotkania.

Słoweński arbiter jest mocno krytykowany przez polskich kibiców, ale nawet szwedzkie media po finale baraży przyznają, że Slavko Vincic nie popisał się w Sztokholmie, a część jego decyzji mogła mieć realny wpływ na porażkę Biało-czerwonych i brak awansu drużyny prowadzonej przez Jana Urbana na mundial.

Rzut karny na Lewandowskim

W pierwszej połowie Robert Lewandowski został mocno kopnięty przez Carla Starfelta. Jak opisują szwedzkie media, gdyby akcja nie została wcześniej przerwana, sytuacja mogła zakończyć się rzutem karnym dla Polski i potencjalną czerwoną kartką dla szwedzkiego obrońcy.

Vincic uznał jednak, że odgwizdać należy przypadkowe odbicie się piłki od rąk Matty'ego Casha, a brutalne wejście Szweda nastąpiło po wstrzymaniu gry.

Potencjalna jedenastka po faulu na Kamińskim

Według relacji Sportbibeln, Polacy byli przekonani, że należał im się rzut karny po kopnięciu Jakuba Kamińskiego w polu karnym. Sędzia nie zareagował, a VAR nie interweniował. Zwykle w takich sytuacjach sporna sytuacja jest przynajmniej analizowana. Vincic nawet nie podszedł do monitora.

Szwedzi dostali rzut wolny po wątpliwym faulu

Szwedzkie media przyznają, że rzut wolny, po którym padła bramka na 2:1 dla gospodarzy, był „bardzo miękki”. Polacy twierdzili, że faulu nie było, a decyzja arbitra była błędna. To jedna z najbardziej krytykowanych decyzji wieczoru. Przyglądając się dalej bramkowej akcji widać, że Lewandowski był blokowany przez zawodnika, który mógł być na pozycji spalonej. Tutaj również nie było analizy VAR. 

Taka analiza nastąpiła natomiast po golu Karola Świderskiego i trwała dłuższą chwilę, chociaż już pierwsze powtórki dość klarownie pokazywały, że bramka zdobyta była prawidłowo.

Faul, którego nie było

W końcówce meczu, gdy Polska rozpaczliwie szukała wyrównania, Mattias Svanberg otrzymał rzut wolny po rzekomym kopnięciu w głowę. Jak opisują szwedzkie media, pomocnik „wyraźnie symulował”, a kontakt nie miał miejsca. Decyzja ta przerwała groźną akcję Polaków, a Krzysztof Piątek za protesty dostał żółtą kartkę.

Vincic przedłużył mecz zaledwie o cztery minuty, a efektownego czasu gry było zdecydowanie mniej. Słoweniec reagował także ospale i łagodnie na wcześniejszą grę na czas gospodarzy.

 

 

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej