Lech Poznań w czwartek stanie przed kolejną szansą na zdobycie pierwszych punktów w Lidze Europy. Po dwóch porażkach i bilansie bramkowym 0:8 zespół Nielsa Frederiksena zmierzy się na własnym stadionie z Sunderlandem.
Lech Poznań czeka na pierwsze punkty
Duński szkoleniowiec podkreśla, że rywal na co dzień występuje w Premier League, ale mimo różnicy potencjałów dostrzega szansę na korzystny wynik. Jak zaznaczył, Lech nie był tak bezradny, jak mogły sugerować wyniki spotkań z Crystal Palace i Bayerem Leverkusen.
Nie byliśmy zadowoleni z porażki 0:4 z Crystal Palace, ale ja powtarzam, że w wielu aspektach zespół zagrał całkiem dobre spotkanie. W mojej ocenie występ Londynie przeciwko Crystal Palace nie był taki, jakby wskazywał na to wynik. Bayer, no cóż, to był bez wątpienia najlepszy zespół, z jakim przyszło nam grać w ostatnim czasie. Natomiast jesteśmy cały czas w grze i liczę jutro na zwycięstwo
– zaznaczył.
Praca wre 💨 https://t.co/GGR3MEZyJi — Lech Poznań ⭐️ (@LechPoznan) October 21, 2026
Niepokoić może sytuacja kadrowa Poznaniaków. Poza grą pozostaje kilku zawodników, w tym Joao Moutinho, Alex Douglas i Robert Gumny. Mimo problemów Lech liczy, że przed własną publicznością wreszcie otworzy konto punktowe w europejskich rozgrywkach.
Oczywiście, że wymarzonym wynikiem jest zwycięstwo. Nie chciałbym stawiać konkretnych celów, że jak nie wygramy, to będzie katastrofa. Po meczu chciałbym powiedzieć, że wyciągnęliśmy z niego maksa bez względu na to, czy będzie to remis, czy wygrana
- powiedział Frederiksen.