Polscy piłkarze mecz w Solnej rozpoczęli - co zdarza się rzadko - z Robertem Lewandowskim na ławce rezerwowych. Najlepszy napastnik w historii Biało-czerwonych ustąpił miejsca w składzie Mateuszowi Żukowskiemu, ale lepsze wrażenie od snajpera drugoligowego Magdeburga zrobił debiutujący zaledwie trzy dni temu w kadrze Wiktor Nowak. Pomocnik Slavii Praga był bardzo aktywny, a większość jego zagrań przynosiła korzyść zespołowi.
Polacy pokonani w Szwecji
Gospodarze objęli prowadzenie wykorzystując jeden ze swoich największych atutów - stałe fragmenty gry. Po dośrodkowaniu Marcina Bułkę z bliska pokonał Benjamin Nygren, ale później to Polacy przeważali. Drużyna prowadzona przez Jana Urbana była nieźle przygotowana taktycznie do tego starcia, a ustawienie z wahadłowymi sprawiało rywalom sporo problemu. Tymoteusz Puchacz i Matty Cash mieli dużo miejsca w bocznych strefach boiska, chociaż nie zawsze potrafili tę przestrzeń wykorzystać.
𝐓𝐀𝐀𝐀𝐊 𝐉𝐄𝐒𝐓 🇵🇱
— TVP SPORT (@sport_tvppl) September 28, 2026
Zaczęło się fatalnie, ale końcowe minuty pierwszej połowy należały już tylko do reprezentacji Polski!
🔴📲 OGLĄDAJ 👉 https://t.co/rZd2n3MoiT pic.twitter.com/IgDcNM3i1v
Na przerwę jednak obie drużyny schodziły przy wyniku remisowym. Biało-czerwoni zasłużenie wyrównali po ładnej akcji wykończonej strzałem od słupka przez Sebastiana Szymańskiego. Druga odsłona długo była wyrównana. Niestety powtórzył się znany scenariusz. Polacy mieli swoje okazje, a Szwedzi mieli stały fragment gry i zdobyli bramkę. Tym razem ciekawie rozegrany rzut rożny zakończył ładnym uderzeniem z szesnastki Yasin Ayari.
Gospodarze poszli za ciosem. Piłkę wrzucił gracz Lecha Poznań Patrik Walemark, a Bułkę pokonał Victor Gyokeres. Biało-czerwoni spróbowali szybko odpowiedzieć, a Urban wprowadził jednocześnie trzech rezerwowych. Jeszcze w 88. minucie na murawie zameldował się Lewandowski. Konkretów jednak zabrakło. Polacy ostatnio wygrali ze Szwecją wyjazdowy mecz w 1930 roku - więc blisko sto lat temu - i na kolejne zwycięstwo trzeba jeszcze poczekać.
Polacy są na półmetku jesiennego maratonu w Lidze Narodów. Już w piątek zmierzą się w Warszawie na PGE Narodowym z Rumunią, a serię spotkań zakończą w następny poniedziałek rewanżem z Bośnią i Hercegowiną.